Geje-ofiary Hitlera zrehabilitowani
Po pełnej kontrowersji debacie, niemiecki parlament - Bundestag - zaaprobował w miniony piątek całkowite unieważnienie wszystkich wyroków sądowych jakie zapadły w procesach przeciwko osobom homoseksualnym w okresie rządów hitlerowskich a także dezerterów z armii. Za przyjęciem ustawy głosowali posłowie z rządzącej koalicji socjaldemokratów (SPD) i Zielonych. Przeciwko - opozycja chrześcijańsko demokratyczna (CDU/CSU) i liberałowie (FDP). Nowa regulacja uzupełnić ma uchwaloną w sierpniu 1998 roku ustawę o unieważnieniu tzw. "wyroków bezprawia", ferowanych przez nazistowskich sędziów.
Debata na temat zadośćuczynienia dla homoseksualistów - ofiar reżymu hitlerowskiego trwa w Niemczech od wielu lat. Już w latach siedemdziesiątych zawiązały się pierwsze inicjatywy, przypominające martyrologię "różowego trójkąta", czyli oznaki, jaką nosić musieli homoseksualiści, wtrąceni przez nazistów do obozów koncentracyjnych. Trójkąt miał być znakiem hańby, takim samym jak noszona przez Żydów gwiazda Dawida. Niestety, przez cały okres sprawowania władzy przez koalicję chrześcijańsko-demokratyczną kanclerza Helmuta Kohla, nie udało się doprowadzić do unieważnienia hitlerowskiego bezprawia. Grupa prawicowych posłów skutecznie blokowała wszelkie podejmowane w tym kierunku próby. Wspomniana ustawa z 1988 roku dopuszczała co prawda wszczęcie procedury unieważniającej, jednak pod warunkiem ponownego rozpatrzenia każdej pojedynczej sprawy.
Dodać trzeba, że pochodzące jeszcze z XIX wielu paragrafy niemieckiego kodeksu karnego, które za stosunki homoseksualne groziły wysokimi karami więzienia, usunięte zostały całkowicie z prawodawstwa dopiero kilka lat temu.
W szczególności batalia na forum Bundestagu toczyła się o potraktowanie sprawy dezerterów z Wehrmachtu i innych formacji armii hitlerowskiej. W drugiej połowie wojny, dezerterów tych były najpierw dziesiątki a potem setki tysięcy. Sądy doraźne, pracujące bez wytchnienia znały za to wykroczenie tylko jedną karę: śmierć. I mimo iż formalnie druga wojna światowa została w Niemczech potępiona jako zbrodnicza agresja, to prawicowi politycy nie byli w stanie uznać racji żołnierzy-dezerterów, którzy odmawiali służby zbrodniczemu systemowi, jakim był nazizm. Jeszcze podczas piątkowej debaty, padały z ust prawicowych polityków słowa obawy przed "uznaniem dezercji za akt pozytywny".
Ustawa zmyła co prawda z nielicznych, skazanych przez nazistowskie sądy homoseksualistów piętno hańby i przywróciła ich dobre imię. Osób tych jest pośród żyjących już tylko garstka. Bundestag nie przewidział dla nich żadnej rekompensaty finansowej.
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin