Policja szuka sprawców homofobicznego ataku
Berlińska policja poszukuje wandali, którzy zniszczyli pomnik upamiętniający homoseksualne ofiary nazistów podczas II wojny światowej.
Monument, szary betonowy blok z wmurowanym w środek multimedialnym ekranem, został odsłonięty w maju. Jest ulokowany w parku Tiergarten, w pobliżu pomnika poświęconego pamięci pomordowanych w czasie Holokaustu Żydów.
Chociaż policja nie dotarła do żadnych świadków zdarzenia, nie wyklucza, że napaści dokonali sprawcy powiązani z neonazistami.
-Napastnicy rozbili znajdujący się w środku rzeźby ekran, na którym wyświetlano całujące się lesbijki i gejów. Wszystko wskazuje, że był to atak motywowany nienawiścią do osób homoseksualnych- napisali w oświadczeniu przedstawiciele niemieckiego Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek.
-To oczywiste, że atak był skierowany w homoseksualistów, to można powiedzieć nawet bez śledztwa - powiedział dziennikarzom burmistrz Berlina i otwarty gej Klaus Wowereit. - Teraz wszyscy powinniśmy pokazać nasze potępienie dla takich aktów wandalizmu i homofobii.
Dokładna liczba zamordowanych podczas wojny homoseksualistów nie jest znana. Szacuje się, że w czasach III Rzeszy pod zarzutem homoseksualizmu aresztowano blisko 100 000 ludzi. Większość umieszczono w więzieniach, pozostałe 10-15 tysięcy mężczyzn trafiło do obozów koncentracyjnych.
Paragraf 175, na mocy którego skazywano homoseksualistów, przetrwał w prawie wschodnioniemieckim do 1969 roku. W 2002 roku, na specjalnym posiedzeniu, Bundestag uchwalił oficjalne przeprosiny za zbrodnie nazistów na gejach i lesbijkach.
(mk)
źródło: 365gay.com, nigdywiecej.org
Sam pomnik, parada, czy nawet wystawa twórczości homoseksualistów na początku będą wzbudzać agresję - potem słabnącą i przeradzająca się w przyzwyczajenie. A z czasem w obojętność.
Tak więc jestem za tym aby wszystko robić powoli i delikatnie.
Ostatnio podobają mi się niektóre klipy w których wtrąca się obraz gejów czy to lesbijek. Steczkowska, Rodowicz i Formacja Nieżywych Schabuff. Moim zdaniem właśnie tak powinno się przemycać te treści - nikogo one nie odrzucają ale przyzwyczajają.
I po co nam pomniki? Nie lepiej kampania, która zaatakuje właśnie wokalistów na topie by w swoich klipach przemycili miłość homoseksualną? Wydaje mi się, że dzięki temu szybciej zbudujemy pozytywny obraz i szybciej dotrzemy do szerokich mas społeczeństwa ;)
odpowiedz Gadamanaowi: z ręka na sercu nie wiem, jakie skutki miałoby postawienie pomnika upamiętniającego krzywdy i przesladowania homoseksualistow. To troche jak z tarczą antyrakietową: tworzy się nową jakośc, a co będzie dalej, zobaczymy. Myślę jednak, że takie ryzyko (w wypadku pomnika) warto by ponieśc. Podobnie jak z paradami w PL: tez na poczatku wiele z osob obecnie w nich uczestniczących było im przeciwnych. A jednak - co by o nich nie sądzic - przyczyniły sie do naglosnienia sprawy, mówiąc w skrocie.
Tak samo - moim zdaniem - byloby z pomnikiem: stworzyłoby się nową jakosc, pewien punkt odniesienia. A co do ewentualnej dewastacji: proponowałbym duzy kamienny glaz, który trudno byłoby uszkodzic - a napis moglby byc wyryty, to tez bezpiczniejsze niz tabliczka :-)
I lokalizacja: uwazam, ze idealnym miejscem byłby park na zboczu pomiędzy Palacem Kazimierzowskim (rektorat UW) a ulica Browarną - obok szlaku łączącego "campus" Uniwersytetu z nową biblioteką, czyli BUW-em (nie kazdy potencjalny czytelnik musi byc z Warszawy, stad te objasnienia)
osobliwym pomysłem.
Pomnik powinien zostac naprawiony
a wewnatrz niego zainstalowane dyskretne
wandaloodporne kamery do monitoringu,
obraz przesłany do zdalnego rejestratora.
Zdaje się wewnątrz pomnika jest już troche elektroniki
to taki mały dodatek by nie zaszkodził.
Mogę wiedzieć, od kiedy homoseksualistami są tylko mężczyźni? To niby kobiet pod takim zarzutem nie wsadzano?
Poza tym... to wszystko i tak pierdoły. Wystarczyło powiedzieć, że ktoś jest partyzantem, a następnego dnia nie było go już w domu. Homo czy nie homo... co to kogo obchodzi. Myślmy o tym, co jest teraz i co będzie jutro. Przeszłości nie zmienimy pomnikami. Nie zamienimy nienawiści w miłość.
Drogi Krzysztofie Zabłocki budowanie pomników do niszczenia jest tak infantylnym działaniem, że aż mi przykro z powodu tej naiwności. Samo wyżywanie się na pomniku wyzwoli właśnie akty nienawiści na światku LGTBQ a nie (jeśli dobrze zrozumiałem) wyzbycie się nienawiści poprzez systematyczne niszczenie pomnika. Niszczący jeśli nie zostaną złapani i zmuszeni do jego naprawy poczują się bezkarni a jak wiemy, osoby bezkarne czują więcej swobody i niechybnie od tego zacznie się walka. Tak więc gdzie tu sens i ta zacna idea, która ma przyświecać pomnikowi homoseksualisty? Jak sam pisałeś pewne rzeczy trzeba przemyśleć inne przemilczeć a zupełnie inne wykrzyczeć - choć i tu do końca nie ma pewności co tak na prawdę jest słuszne w tak nierównej walce.
Moje pytanie jest takie: czy jakiejkolwiek grupie należy się osobny pomnik za to, że stała się ofiarą idei nazistów?? Czy taką naukę wyciągnęła ludzkość z doświadczeń II Wojny światowej: licytować się na liczbę trupów!?
Z tego co kojarzę, to Niemcy interesowali się tylko swoimi zboczeńcami - głównie jako elementem niereprodukcyjnym. Na terenach podbitych wszelkie tego typu zachowania nie były tak tępione, bo nie leżało to w interesie nazistów. Można też wspomnieć o sytuacji w więzieniach i obozach - jak ktoś był za urodziwy, to bardzo łatwo mógł trafić na kogoś, kto był chętny do pokazania co i jak z tym homoseksualizmem... więc komu ten pomnik dedykowano, biednym, niemieckim pedziom; dewiantom ras niższych, znajdujących się tam z wieloma współplemieńcami czy może tym, którzy nie mieli wyboru a przymus??
Ale to tylko moje, nieważne, niepokoje moralne...
To oczywiscie moja wlasna opinia - nie ustalona z zarządem Lambdy. Ale uważam, ze powinno sie do tego pomyslu powrocic