Armia mówi: dla nas nie jesteście małżeństwem
Uchwalenie w Niemczech ustawy o partnerstwie zarejestrowanym, zwanym tu "małżeństwem gejowskim" wywołało wiele nieprzewidzianych efektów ubocznych. Oto sprawa, która wypłynęła kilka dni temu:
21-letni Andy Peckruhn odbywa właśnie zasadniczą służbę w armii. Andy jest gejem, mieszka w Schwerinie, stolicy landu Mecklemburgii-Pomorza Przedniego i przed włożeniem munduru, poślubił swego partnera, Thomasa. Zrobił to już pierwszego dnia obowiązywania ustawy, czyli 1 października 2001 roku. Od tej pory, Andy i Thomas są prawnie uznaną parą z wszystkimi przywilejami i obowiązkami, przewidzianymi przez ustawę. Ale nie dla Bundeswehry - czyli armii.
W cywilnym życiu, Andy pracował. Jako osoba "żonata", przysługuje mu więc miesięczny zasiłek rodzinny wysokości niemal 100 euro (ok. 190 DEM). Jednak armia, traktuje go jako kawalera. Jego związku z Thomasem nie uznaje. Od odpowiedniej komórki, otrzymał informacje, że "jego ślub nikogo nie interesuje".
Andy i Thomas wymarzyli sobie klasyczną ceremonię ślubną. Obaj wystąpili we fraku. Było przyjęcie i tort, udekorowany figurkami obejmujących się mężczyzn. Figurki stoją do dziś w regale - na pamiątkę. Wśród znajomych i przyjaciół, obaj chłopcy cieszą się sympatią. Nikt ich nie prześladuje. Mimo to, starają się nie zwracać na siebie uwagi na ulicy. Także w koszarach jednostki w Tarp koło Flensburga, Andy nie spotkał się z wrogością. Tylko jakiś anonimowy prawicowiec, przysłał naładowany nienawiścią list. Sprawą zajmuje się wojskowa służba śledcza.
Andy jest oburzony postawą dowództwa Bundeswehry i zdecydował się oddać sprawę do sądu. Będzie to precedensowa rozprawa. Oblicza się bowiem, że w niemieckiej armii służy około 17 tysięcy gejów.
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin
ciekaw jestem jak sie zakonczy ale przypuszczam, ze raczej pomyslnie