Celibat to pestka. Ale po co się przyznawał?
Hiszpański duchowny José Mantero, który w wywiadzie dla magazynu Zero przyznał się, że jest gejem został ekskomunikowany. Biskup diecezji Huelva, Ignacio Noguer Carmona oznajmił w środę, że swym wyznaniem, Mantero sam postawił się poza wspólnotą kościelną. Kto bowiem łamie przysięgę celibatu, nie może być księdzem.
Po wybuchu awantury, związanej z publicznym coming-outem, ksiądz Mantero zniknął z swej parafii Valverde del Camino, mimo że wielu jego członków wyrażało dla niego publicznie poparcie. Nie pojawił się, by odprawić niedzielną mszę. Przypuszcza się, że przebywa on w Madrycie u rodziny i przyjaciół.
Rzecznik biskupa Huelva powiedział, że najbardziej uraziło go to, że ksiądz Mantero zwrócił się do prasy, miast przyjść na rozmowę, w trakcie której można by znaleźć jakieś wyjście z sytuacji. Z powszechnie stosowanej praktyki kościelnej wiadomo, że "rozwiązanie" polega na przeniesieniu na inną parafię i zachowanie całkowitej dyskrecji. Kościół postępuje w ten sposób w ogromnej większości kontrowersyjnych przypadków. W taki sposób usuwani są z pola widzenia opinii publicznej księża - pedofile, geje w sutannach, alkoholicy, a nawet oszuści i złodzieje. Naczelna zasadą jest ratowanie dobrego imienia Kościoła - za wszelką cenę.
W wspomnianym wywiadzie, ksiądz Mantero powiedział, że "Kościół popełnił wielki grzech, zamykając się na gejów - którzy są dziećmi Bożymi."
(PS)