Prywatna uczelnia może bezkarnie dyskryminować
Dwóch studentów "Bringham Young University" w amerykańskim stanie Utah zostało zawieszonych na dwa semestry, a trzeci dobrowolnie opuścił uczelnię, w ramach represji za ich domniemaną orientację seksualną. Szkoła należy do Kościoła Mormonów, którzy prowadzą misję także w Polsce pod nazwą "Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich". Sprawę tę opisał magazyn internetowy "The Advocate".
Student pierwszego roku, Richard Escoto oskarżony został przez władze uczelni, że "przyjmował upominki od mężczyzn, korzystał z gejowskich stron w internecie i spotkał się z co najmniej trzema mężczyznami". Oprócz tego, przyłapano go na "brzydkich zabawach z mężczyzną". Escoto zaprzecza zarzutom. W wywiadzie dla "The Salt Lake Tribune" twierdzi, że władze uniwersytetu uwierzyły intryganckim i świętoszkowatym byłym współlokatorom stancji, gdzie mieszkał. Jedynym przewinieniem do jakiego się przyznaje, to otwarte dyskusje z kolegami, w których wyraził swą opinię o homoseksualizmie.
Regulamin "Bringham Young University", który podpisać muszą wszyscy nowo przyjęci na studia nazywa homoseksualizm "zboczeniem". Rzeczniczka uczelni, Carri Jenkins powiedziała prasie, że nie ma żadnych zaleceń w tej materii. Każdy powinien sens tego zapisu "wyczytać między wierszami" i słuchać głosu Kościoła. Kościół zaś rozróżnia "homoseksualne tendencje" od "homoseksualnych aktów". Co to ostatnie znaczy - nie wie nikt.
Trzeci z studentów, 21-letni Matthew Grierson, który także został zawieszony pod zarzutem homoseksualizmu, opuścił uczelnię. "Nikt tego nie mówi głośno, ale oni po prostu zabraniają seksu gejowskiego" - powiedział Grierson, którego przewinienie miało polegać na tym, że "całował się z mężczyzną na terenie szkoły, zaś w centrum handlowym trzymał mężczyznę za rękę".
Organizacja "American Civil Liberties Unions" poinformowała, że jakiekolwiek kroki prawne, podjęte przeciwko prywatnej uczelni nie mają szans powodzenia.
(PS)