Skandal w Rumunii
Jedna z rumuńskich gazet doniosła, że przywódca narodowego Kościoła ortodoksyjnego, patriarcha Teocist (na zdjęciu podczas modlitwy z papieżem) jest gejem, a w młodości należał do faszystowskiej organizacji. Rewelacje te oparte są na dokumentach byłej komunistycznej służby bezpieczeństwa Securitate. Jeden z nich zawiera rzekomo dowody na to, że Teocist, który w młodości był mnichem, utrzymywał związki homoseksualne, zaś w roku 1941 jako nazistowski bojówkarz brał udział w napadzie na synagogę.
Prezydent Rumunii, Ion Iliescu, który wywodzi się z szeregów partii komunistycznej, skrytykował ujawnienie skłonności seksualnych patriarchy słowami: "Osoba, która dożyła sędziwego wieku 87 lat winna być traktowana z większym respektem". Inne media państwowe mówią o "nikczemnym ataku na Kościół".
Oburzenie oficjalnych mediów i polityków rumuńskich jest zrozumiałe. Jak dotąd, akta złowrogiej policji politycznej Securitate pozostawały pod kluczem. Teraz, okazało się, że system ochrony tajemnic państwowych jest dziurawy. Dokumenty dotyczące patriarchy wyniósł i podrzucił prasie jeden z urzędników archiwum. Jest wiele powodów by przypuszczać, że w aktach jest wiele dokumentów kompromitujących obecną ekipę sprawującą władzę.
Jeden z znawców najnowszej historii Rumunii potwierdził częściowo rewelacje prasowe. Powiedział, że wielu duchownych, wśród nich Teocist było w latach 40-tych członkami organizacji faszystowskich.
Dodać trzeba, że patriarcha Teocist był jednym z najżarliwszych przeciwników usunięcia z ustawodawstwa rumuńskiego zapisów, dyskryminujących osoby homoseksualne.
(TJ)