Geje pracują na rychły koniec świata
W kwietniu 1973 amerykański pastor kościoła metodystów, David Wilkerson, miał doznać cudownego widzenia, w którym Bóg objawił mu zbliżający się coraz szybciej - wskutek grzechów ludzkości - koniec świata. Zatroskany o zbawienie swoich bliźnich, Wilkerson opublikował później książkę "Racing Toward Judgment", a właściwie co jakiś czas ukazywały się jej kolejne, poprawione i zmodyfikowane wydania. Nawiązując do biblijnych zapowiedzi dnia ostatniego, dzielny pastor zapowiada zgubę, zniszczenie wszystkich bezbożnych, śmiech i radość obrócone w płacz i smutek...
Jednym ze znaków nadchodzącego końca jest, wg niego, dobrobyt panujący na ziemi, pogoń za dobrami materialnymi, życie ludzkie coraz bardziej podobne do nieustającego święta, a nade wszystko Ameryka coraz bardziej przypominająca Babilon, miasto zepsucia i grzechu. Wilkerson np. ubolewa, że USA więcej pieniędzy wydają na rozpowszechnianie coca-coli niż Biblii, że przyczyniają się przez propagowanie konsumpcyjnego sposobu życia do zalewu grzechu na całym świecie, że są źródłem pornografii, prostytucji, pijaństwa i satanizmu, zdradzając tym samym ideały ojców-założycieli.
Wiele miejsca poświęca nasz dzielny pastor homoseksualizmowi. Otóż geje kalają wszystko, co święte, są okrutni, niemoralni i obrzydliwi jak biblijni mieszkańcy Sodomy, których spotkała za to słuszna kara [por. Ks. Rodzaju 19]. Na ulicach spotkać można, pisze Wilkerson, ludzi tak opętanych seksem, często o skłonnościach sadystycznych, że nie przepuściliby nawet aniołom, gdyby ci przechadzali się po amerykańskich miastach. [Tu przypomina mi się film 'Dogma' - opowiadający właśnie o aniołach na ziemi, granych przez Bena Afflecka i Matta Damona - i rozpętana wokół niego kampania...] Ze zgorszeniem wspomina świątobliwy metodysta o mężczyznach przebierających się w damskie stroje, o deprawacji niewinnych dzieci i młodzieży, o pornograficznych filmach, które oprócz seksu propagują też przemoc.
Dostało się też erotycznym czasopismom, które promują mniejszości seksualne. "Jesteśmy gorsi niż Sodoma", konkluduje Wilkerson, i pyta: "Jak długo Bóg będzie na to pozwalał?" Najwyraźniej już niedługo, bo wszystkie te obrzydliwości mają prowadzić do końca świata: natchniony pastor wymienia trzęsienia ziemi, głód, wojny, zniszczenie środowiska etc. Po prostu apokalipsa...
No tak... Oczywiście, żyjemy w strasznych czasach, jesteśmy zepsuci, grzeszni i obrzydliwi tak, jak nigdy dotąd ludzkość nie była. Warto jednak pamiętać, że w tej samej Biblii, którą tak chętnie cytuje David Wilkerson, czytamy: "A nie masz nic nowego pod słońcem... To już działo się w wiekach, które były przed nami" [Ks. Koheleta 1:9.10] oraz "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" [Ew. Mateusza 5:7].
Edmund Mazur