Niewygodne pytania
John Ashcroft, desygnowany przez prezydenta USA G.W.Busha na stanowisko ministra sprawiedliwości, musi odpowiadać na niewygodne pytania. Każdy kandydat na urząd państwowy w Stanach Zjednoczonych, musi poddać się przesłuchaniom na forum specjalnej komisji Senatu. W ubiegłym tygodniu Ashcroft zapewnił, że orientacja seksualna nie może odgrywać żadnej roli przy ocenie kwalifikacji urzędnika państwowego. Pojawiły się wątpliwości, czy mówił prawdę.
Paul Offner, polityk partii demokratycznej powiedział dziennikowi "Washington Post", że kilka lat temu, gdy starał się o posadę w resorcie zdrowia, Ashcroft zapytał go wprost: "Panie Offner, czy pańska orientacja seksualna odpowiada upodobaniom większości mężczyzn?". Offner, który jest heterykiem nie dostał posady, a o dziwnej rozmowie rekrutacyjnej opowiedział przyjaciołom. Pytany o to dziś Ashcroft, zasłania się brakiem pamięci.
James Hormel, były ambasador USA w Luxemburgu, który również zeznawał przed komisją senacką powiedział, że Ashcroft próbował przed laty zablokować jego nominację ambasadorska. Przyczyną tego był powszechnie znany fakt, że Hormel jest gejem i wspiera finansowo gejowskie centrum w San Francisco. W odpowiedzi, Ashcroft tłumaczył się, że to nieprawda.
Dalsze szczegóły bogatej biografii nominowanego ministra mogą być jeszcze bardziej kompromitujące. Istnieją bowiem poszlaki, wskazujące że Ashcroft miał kontakty z skrajnie rasistowską organizacją "Ku Klux Klan". Spotykał się też z Larry Prattem, przywódcą organizacji "Gun Owners of America", która z kolei utrzymuje ścisłe kontakty z "Ku Klux Klanem", "Aryan Nation" i innych zaślepionych nienawiścią rasistowskich i homofobicznych ugrupowań.
Badania opinii publicznej wykazują, że 60% Amerykanów nie popiera nominacji Ashcrofta na stanowisko ministra sprawiedliwości.
(TJ)