Antygejowskie organizacje w Stanach atakują
Przedmiot "Wychowanie seksualne" wzbudza w amerykańskich szkołach od lat żarliwe kontrowersje - podobnie jak w Polsce. Społeczeństwo Stanów Zjednoczonych jest w większości bardzo konserwatywne. Spora część rodziców życzyłaby sobie, by ich pociechy wierzyły, że dzieci przynosi bocian, lub że znajduje się je w liściach kapusty. Sytuacja w Ameryce nie jest więc inna niż w Polsce. Z tą jednak różnicą, że w Stanach są bardzo silne organizacje mniejszości seksualnych, które głośno domagają się swych praw i gotowe są o nie walczyć. Wychowanie w duchu tolerancji jest więc gorzką pigułką, którą dławią się purytanie. Do walki z gejami przystąpiły z furią organizacje antygejowskie. Walka jest bezpardonowa a ciosy poniżej pasa należą do standardowego repertuaru.
Odczuła to na własnej skórze pracownica bostońskiego kuratorium szkolnego (Department of Education), Margot Abels, która straciła pracę w wyniku niewiarygodnej zupełnie intrygi. Praca Abels polegała na prowadzeniu zajęć z "wychowania seksualnego" z młodzieżą. Część zajęć polegała na poufnych rozmowach z uczniami, którzy nie odważyli się poruszyć nurtujących ich problemów podczas lekcji. Te właśnie rozmowy nagrane zostały potajemnie przez dwóch działaczy ruchu antygejowskiego, a następnie opublikowane w prasie, radiu i w internecie. W rezultacie, Department of Education rozwiązał z panią Abel umowę o pracę.
Abel nie dała jednak za wygraną. Skierowała sprawę do sądu. Nie jest przypadkiem, że podczas wspomnianych rozmów, mowa była o problemach młodych gejów i lesbijek a sponsorem całego kursu był Gay and Lesbian Student Education Network.
Kiedy taśmy z nagraniami wyemitowane zostały przez lokalną radiostację, pani Abel zaczęła otrzymywać anonimowe telefony z pogróżkami i obelgami. Kuratorium, do którego pani Abel zwróciła się z prośbą o cofnięcie wymówienia - nabrało wody w usta. Jaki będzie wynik rozprawy sądowej - nie wiadomo. Pewne jest, że potajemne nagrywanie i publikowanie czegokolwiek bez wiedzy zainteresowanych jest w Stanach zabronione. Pozwani - członkowie arcykonserwatywnego zrzeszenia rodzicielskiego Parent's Right Coalition są zdania, że tylko rodzice mają prawo stanowić, co ich dzieci mogą wiedzieć o seksie. W myśl katolickiej doktryny seks jest z natury "brudny" a seks gejowski - "wynaturzony". Już sama wiedza o zjawisku homoseksualizmu jest deprawacją.
(PS)