Bi-bigamia możliwa?
Czwartkowe wydanie bulwarowego dziennika "Bild-Zeitung" ukazało się z takim właśnie nagłówkiem: "Bi-bigamia możliwa". Gazeta wywodzi, że w nowej ustawie o "partnerstwach zarejestrowanych" jest luka prawna. Umożliwiać ma ona rzekomo zawarcie przez osobę, która zarejestrowała partnerstwo z jedną osobą, zawarcie regularnego małżeństwa z inną. Partia Zielonych, główny promotor równouprawnienia dla gejów w Niemczech zarzuty te zdecydowanie odpiera.
W przyjętej kilka dni temu ustawie (która 1 grudnia trafi pod obrady Bundesratu, czyli izby landowej niemieckiego Parlamentu) zapisano, że partnerstwa nie mogą zarejestrować osoby pozostające w związku małżeńskim, lub takie, które zarejestrowały inny związek. Nie ma natomiast wzmianki o przypadku odwrotnym, to znaczy takim, gdy ktoś żyjący w partnerstwie zechce wziąć ślub z kimś innym. To pozorne niedopatrzenie ma swoją głęboko uzasadnioną przyczynę. Gdyby bowiem autorzy ustawy chcieli w jakikolwiek sposób limitować możliwość zawarcia związku małżeńskiego, to przeciwna "gejowskim małżeństwom" chadecka opozycja w Bundestagu natychmiast złożyłaby skargę do Trybunału Konstytucyjnego, powołując się na naruszenie artykułu 6 Ustawy Zasadniczej Republiki Federalnej.
Partia Zielonych twierdzi, że gejowska bigamia jest wykluczona, ponieważ każda rejestrująca się para badana jest przez Urzędy Stanu Cywilnego. Natomiast Federalny Związek Urzędników Stanu Cywilnego oznajmił, że uroczystości zawierania partnerstwa będą podobne do ceremonii ślubnej. Jeśli zaś któryś z urzędników będzie miał "opory moralne" - to może poprosić o zastępstwo kolegę.
Gabriela Ruszkowska Meier - Kolonia