Na Karaibach homoseksualizm zakazany
Z okna samolotu, wyspy Karaibskie wyglądają jak zatopione w pustce oceanu rajskie ogrody. Wspaniała natura, słońce, plaże - dla turystów wyspy Karaibskie rozrzucone w długim łańcuchu wzdłuż kontynentów amerykańskich są rzeczywiście rajem. Jednak nie dla żyjących tam gejów.
Wielka Brytania, która nadal sprawuje kolonialną władzą nad Wyspami Dziewiczymi, Kajmanami i wyspami Montserrat, Turks i Ciacos domaga się od ich lokalnych rządów usunięcia z kodeksu karnego przepisu, według którego seks gejowski jest przestępstwem kryminalnym. Spór trwa już od roku, bo konserwatywni politycy i duchowieństwo na wyspach nie mają zbytniej ochoty na przyjęcie gorszących nowinek współczesnej cywilizacji. Gazeta "The Independent" pisze, że w spór włączył się sam premier Wielkiej Brytanii, Tony Blair. Gubernator brytyjskich kolonii na Karaibach, baronessa Scotland zapowiedziała, że jeśli uparci jak osły wyspiarscy dostojnicy nie ugną się, liberalizację prawa obyczajowego wprowadzi dekretem i to jeszcze przed Bożym Narodzeniem.
Purytanie lamentują, widzą bowiem że pada jeden za drugim bastion nietolerancji która dla nich jest symbolem starych, dobrych czasów.
Sprawa nie jest banalna, bowiem Wielka Brytania przez długie dziesięciolecia była najbardziej represyjnym krajem, jeśli chodzi o prawo obyczajowe. Do dziś społeczeństwo brytyjskie jest w kwestii tolerancji dla mniejszości seksualnych i swobód seksualnych głęboko podzielone.
Spędzałem niedawno urlop na Karaibach i wróciłem z stamtąd zauroczony ludźmi, klimatem i przyrodą. I chyba nie tylko mnie byłoby lżej na sercu, gdybym miał świadomość, że seks między dwoma dorosłymi również i tam jest wyłącznie ich prywatną sprawą.
(Waldek Czyżowski - Londyn)