„Lesbijskie kino drogi w klimacie lat 90. Widz otrzymuje dość wulgarną komedię pomyłek z kryminalną intrygą i gwiazdorską obsadą w tle."
„Lesbijskie kino drogi w klimacie lat 90. Widz otrzymuje dość wulgarną komedię pomyłek z kryminalną intrygą i gwiazdorską obsadą w tle."
Netflix
Apple TV Store
Google Play Movies
YouTube
Amazon Video
Rakuten TV
Pilot WP
Apple TV Store
Google Play Movies
YouTube
Amazon Video
Rakuten TV
Pilot WP Spontaniczna podróż dwóch przyjaciółek na Florydę zamienia się w ucieczkę, gdy okazuje się, że ich samochód skrywa zawartość, na której zależy grupie nieudolnych przestępców. Ethan Coen powraca z brawurową komedią drogi, w której nic nie jest tym, czym się wydaje.
Ekstrawertyczna Jamie i powściągliwa Marian to dwie przyjaciółki, które nie mogłyby się bardziej różnić. Kiedy pierwsza z nich zostaje porzucona przez swoją dziewczynę, Sukie (w tej roli Beanie Feldstein), postanawia dołączyć do drugiej w podróży z Filadelfii na Florydę. Ich plan jest prosty: dotrzeć do Tallahassee. Problem w tym, że przez pomyłkę odbierają niewłaściwy samochód. W bagażniku zamiast walizek znajdują tajemniczą przesyłkę - kolekcję dildo - która należy do grupy wyjątkowo nieudolnych przestępców. Wkrótce na ogonie siedzą im typy spod ciemnej gwiazdy, grani przez Colmana Domingo, Pedro Pascala i Matta Damona, a podróż zamienia się w szaloną ucieczkę przeplataną wizytami w lesbijskich barach i próbami rozluźnienia spiętej Marian.
Ta szalona historia ma swoje korzenie w pomyśle, który narodził się dekady temu. Za kamerą stanął Ethan Coen, dla którego Żegnajcie, laleczki to pierwsza samodzielna fabuła od czasu dokumentu o Jerrym Lee Lewisie. Jednak prawdziwą siłą napędową projektu była jego żona, Tricia Cooke - współscenarzystka, producentka i nieoficjalna współreżyserka. Pomysł na scenariusz narodził się w jej głowie jeszcze pod koniec lat 80., gdy pracowała przy filmie Ścieżka strachu. To jej queerowa wrażliwość jest wyczuwalna w każdym kadrze filmu, który, mimo niskiego budżetu, przyciągnął gwiazdorską obsadę. Zdjęcia kręcono w Pittsburghu, a za obiektywem stanęła znakomita operatorka Ari Wegner.
Stylistyka retro, celowo kiczowaty humor i absurd rodem z lat 90. to znaki rozpoznawcze tej produkcji. Twórczynie puszczają oko do widzek, umieszczając na ekranie alternatywny tytuł Henry James' Drive-Away Dykes, co jest nawiązaniem do książki Europejczycy, którą w filmie czyta Marian. Niestety, ten specyficzny klimat nie wszystkim przypadł do gustu. Krytyka nie była jednomyślna: portal Rotten Tomatoes odnotował, że choć chemia między Margaret Qualley a Geraldine Viswanathan jest fantastyczna, scenariusz bywa schematyczny, a montaż nierówny. W efekcie film stał się jednym z najgorzej ocenianych w karierze braci Coen. Polski bloger Parksiet określił go jako „za bardzo quirky” i niedokończony.
O ile krytycy byli podzieleni, o tyle publiczność okazała się znacznie surowsza. Film otrzymał niską ocenę „C” w badaniach CinemaScore, a na Rotten Tomatoes zaledwie 38% widzów oceniło go pozytywnie, co przełożyło się na finansową klapę w kinach. Niepoprawny politycznie, queerowy humor okazał się bronią obosieczną. Dla części widowni był autentyczny i wyzwalający, dla innych opierał się na stereotypach, które mogły urazić. Żegnajcie, laleczki to produkcja, która świadomie bawi się konwencją i nie próbuje zadowolić każdego, co w dzisiejszych czasach jest zarówno odwagą, jak i komercyjnym ryzykiem.
Mimo finansowej klapy i chłodnego przyjęcia, film zapisał się w historii queerowego kina jako odważna, bezkompromisowa komedia. To pierwszy projekt Ethana Coena z lesbijskimi bohaterkami na pierwszym planie, który świadomie odrzuca trop „bury your gays”, dając swoim postaciom szczęśliwe zakończenie. Ta pozytywna reprezentacja i radość z bycia queer zostały docenione przez społeczność LGBT. Film zdobył nominację do prestiżowej nagrody GLAAD Media Awards 2025 w kategorii Najlepszy Film Szerokiej Dystrybucji, stając w szranki z takimi tytułami jak Love Lies Bleeding czy Wredne dziewczyny. To dowód na to, że nawet jeśli film nie podbił serc masowej publiczności, jego głos w queerowej kulturze został usłyszany.