Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 28.05.2021, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Przeczytaj fragment powieści "Pierre i Raimundo. Symfonia losu" Bartosza Brzezińskiego

Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)

Wpis pięćdziesiąty czwarty. Rocznica. 25 września 2010

Przedstawiamy Wam fragment powieści Bartosza Brzezińskiego "Pierre i Raimundo. Symfonia losu". Książka ukaże się prawdopodobnie w lipcu i jest kontynuacją pierwszego tomu "Pierre i Raimundo. Cztery pory roku". Queer.pl objął publikację swoim patronatem.


Postanowiliśmy ugotować gar spaghetti według mojego przepisu (z którego byłem równie dumny jak ze świadectwa z czerwonym paskiem). Wspólne gotowanie szło nam w miarę dobrze, chociaż nie podobało mi się to, jak nierówno Raimundo kroi pomidory, ale trudno. Postanowiłem wyłączyć pedantyzm.

W garze właśnie bulgotał sos, a my mogliśmy delektować się winem, oparci o blat. Raimundo właśnie opowiadał o swoim pomyśle na pogodzenie planu zajęć z siłownią, gdy rozległ się dzwonek do drzwi.

Zamilkliśmy i popatrzyliśmy po sobie.

– Zapraszałeś kogoś? – spytałem.

– Tak, na naszą rocznicę, pomyślałem, że fajnie by było, gdyby przyszła trzecia osoba.

– Mmm, sarkazm. Robisz się taki seksowny. – Zamruczałem i przejechałem dłonią po jego torsie.

– Uczę się od najlepszego. – Odstawił kieliszek na stół.

Powlokłem się za nim do przedpokoju. Zapalił światło i otworzył drzwi wejściowe. Za nimi stała młoda dziewczyna.

– Cześć, Rai.

– O, cześć, Ewelina – odpowiedział zaskoczony.

Spojrzałem na Raimunda, pytając wzrokiem, skąd ją zna.

– Nie przeszkadzam? – spytała. Miała lśniące czarne włosy i była naprawdę drobniutka. Dziw brał, że przy podmuchach jesiennego wiatru nic jej nie porwało.

– Odrob… – zacząłem.

– Nie, skąd! – Rai przerwał mi pospiesznie i uśmiechnął się. Jego uprzejmość czasem mnie zaskakiwała. – W czym możemy pomóc?

– Właściwie to w niczym, ale chciałam was zaprosić. Razem ze współlokatorami organizujemy w mieszkaniu małą parapetówkę i pomyślałam, że skoro wy też zaczynacie studia, to może byście wpadli? Zawsze to lepiej poznać się większą grupą.

– Musimy to… – zacząłem, ale Rai mi przerwał.

– Jasne! Byłoby świetnie! Kiedy?

– W środę. – Wydawało się, że odetchnęła z ulgą. – Potem odespać kaca przez dzień i w październiku ruszyć na studia.

– Sprytny plan – pochwalił Rai. – Możemy zgarnąć ze sobą naszą współlokatorkę? Jutro wraca do Torunia.

– Jasne! Im więcej, tym lepiej. Do zobaczenia! – Odwróciła się na pięcie i pognała schodami w dół.

Wsparcie

Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie

Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.

Zobacz jak wspomóc QUEER.PL


Rai zamknął drzwi na klucz i zapytał:

– Co ci nie pasuje?

– Absolutnie nic. – Podniosłem ręce w geście poddania się. Po chwili wypaliłem: – Skąd ją znasz? Muszę tam iść? Naprawdę masz zamiar odsypiać kaca do końca września?

Rai się roześmiał.

– Znam ją, bo wpadłem na nią na klatce. Okazało się, że też jest studentką, więc zaoferowałem kontakt, w razie jakichś problemów. Tak, musisz iść, bo chcę, abyś się otwierał na ludzi, a poza tym będę obok. Kaca zamierzam pokonać szybciej.

– Naprawdę muszę? – jęknąłem.

– Erm… tak? Jesteś moim chłopakiem. Chcę cię zabierać w cudowne miejsca i pokazać świat.

– Aladyn?

– Tak.

– Dobre zagranie. Ale! Może twój chłopak nie chce iść?

– Nonsens. – Machnął dłonią. – Poznamy nowych ludzi. Przestań być taki aspołeczny, musisz nieco wyjść ze swojej strefy komfortu.

– Nie jestem aspołeczny.

Raimundo uniósł brwi.

– Dobra, może odrobinkę…

– Idziemy i koniec. Serio, Pierre, trzeba poznawać ludzi. Oni cię nie zjedzą.

– Powiedz to kanibalom. – Odwróciłem się do niego plecami. – Torturujesz mnie. Wiesz, że nie lubię takich imprez.

– To nie impreza. To domówka. Poza tym będę ja i Milena. Dasz radę. Będziemy cię wspierać. A jak uznasz, że to za dużo, dajesz znać i zbieramy się do wyjścia.

Zastanowiłem się. Może Rai miał rację? W końcu muszę wyjść z tej swojej fortecy. No i nie będę sam.

– Sos! – wykrzyknął nagle Rai i pognał do kuchni. – Uratowany! – uspokoił mnie, gdy wpadłem za nim do pomieszczenia.

Odetchnąłem z ulgą.

Nałożyliśmy sobie po porcji i przenieśliśmy się do salonu, by usiąść naprzeciw siebie na podłodze, oparci o kanapę.

– Swoją drogą… Ciekawe, co u Mileny – rzuciłem, nawijając makaron na widelec. – Nie odpisała na moje wiadomości.

– Może jest zajęta Sebastianem? Wiesz, niedługo nie będą się widzieć tak często.

– Racja. Wróci w środę i nam opowie. Milena nienawidzi niczego tłumaczyć, nie mając możliwości gestykulacji.

ZOBACZ TEŻ Historia tęczy na Eurowizji. Którzy artyści i artystki LGBTQ wyróżnili się najbardziej do tej pory?


Raimundo się zaśmiał.

– Tak, jest niezłą artystką. Potrzebuje przestrzeni do wyrażenia ekspresji.

– Wiesz – oznajmiłem, odkładając talerz na bok. Następnie usiadłem na kolanach Raimunda i objąłem jego szyję. Przyglądał mi się z oczekiwaniem kryjącym się za radosnymi iskierkami w brązowych oczach. – Mamy mieszkanie na kilka dni dla siebie. Też potrzebuję miejsca do pewnych ekspresji.

– Wiem. – Również odstawił talerz, ale kieliszek wciąż trzymał w dłoni. Upił łyk, gdy przysunąłem się do niego bliżej, poruszając biodrami. – Coś tam kojarzę.

Ponieważ przed chwilą skosztował wina, czułem cierpki smak alkoholu na jego ustach. Całowaliśmy się powoli, prawie leniwie, ale czułem narastającą ekscytację. Upijałem się jego ustami i działały lepiej niż alkohol. Już nawet pod ich wpływem zdejmowałem koszulkę Raimunda, gdy w kieszeni chłopaka zadzwonił telefon.

– Szlag! – warknąłem i otrzeźwiałem. – Serio? Teraz?

Rai spojrzał na mnie przepraszającym wzrokiem, po czym sięgnął po komórkę. Jasny niebieski wyświetlacz oznajmił, że dzwoniła jego siostra.

– Tak? Cześć, Mandy… – przywitał się trochę nieuprzejmym tonem, ale prawdopodobnie ona tego nie wychwyciła. Cała Mandy. – Mhm… Jasne. Tak.

Błądziłem dłońmi pod koszulką Raia, czekając cierpliwie i zastanawiając się, czy nie zacząć całować jego szyi. Gdy to zrobiłem, poczułem jak jego dłoń wślizguje się pod moją koszulkę, a opuszki palców masują plecy.

– Jedynie chce się przespać z moim chłopakiem. To tak wiele? – rzuciłem cicho do ucha Raimunda.

Zachichotał nerwowo, wyginając szyję do tyłu.

– Nic, nic, Mandy. Mów dalej – zreflektował się szybko. – Tak, dogadujemy się… Mandy! Miałaś nie zadawać takich pytań! – krzyknął skrępowany. – Posłuchaj, zadzwonię jutro, dobra? Mamy dzisiaj rocznicę i… – Urwał i nawet ja usłyszałem podekscytowany głos jego siostry. – Tak, tak. My też dziękujemy. Trzymaj się – odpowiedział i zakończył rozmowę. Odrzucił telefon na kanapę i westchnął. – Nie wierzę, że ona może tyle gadać. – Raimundo przejechał dłońmi po moich bokach. – Masz jeszcze ochotę, czy już ci przeszło?

– Prawdę mówiąc, ochota ochoczo wraca. – Wsunąłem dłonie pod koszulkę, by móc ją w końcu z niego zdjąć.



Znów zaczęliśmy się całować. Zegar u sąsiadów za ścianą wybił dwudziestą drugą. Kiedy już pozbyliśmy się swoich górnych części garderoby, Raiowi zaburczało głośno w brzuchu. Bezczelnie głośno.

– Jesteś głodny? Jeszcze?

– Przepraszam, ale ta porcja spaghetti już wyczerpała swój limit ATP w moim organizmie.

– ATP?

– Adenozynotrójfosforan. To jakby transport dla energii w człowieku.

Zamilkłem i zamrugałem.

– Skoro zgłodniałeś, myślę, że znajdę coś, co możesz przekąsić – oznajmiłem, kierując jego dłoń do mojego pasa. Raimundo się roześmiał.

– Masz rację. Rzeczywiście mam apetyt na to.

Tym razem udało nam się już nawet zdjąć spodnie, gdy zadzwonił mój telefon.

– No co jest?! – krzyknąłem. – Wszechświat przeciwko mnie?!

Raimundo oparł się o kanapę i otarł czoło, wypuszczając głośno powietrze z ust.

Wygrzebałem telefon z kieszeni leżących obok spodni. Spojrzałem na wyświetlacz i pokazałem go Raiowi.

– Alicja?

– Zmówiły się – rzuciłem z przekąsem. I chciałem nawet odrzucić połączenie, ale… co, jeżeli dzwoniła w pilnej sprawie? Co jeżeli do domu wrócił mój ojciec? Albo wydarzyło się cokolwiek równie złego?

Odebrałem połączenie.

– Tak? – spytałem dość nieuprzejmym tonem.

– Dobry wieczór, Pierre – zaświergotała Alicja. – Chciałabym cię postawić przed pewnym pytaniem.

– Och, nie wątpię – warknąłem, ale szybko się uspokoiłem. Spojrzałem w oczy Raimunda, a ten zarzucił dłonie za szyję i zaczął się przeciągać, odrobinę sennie. – Jakie to pytanie?

– Gdzie jest dziadek do orzechów?


Zmarszczyłem czoło, na widok czego Rai uniósł brew.

– W operze? – zasugerowałem.

– Sąsiad przyniósł nam dwie torby orzechów i chcemy z mamą zrobić ciasto, ale nie mamy dziadka do orzechów, a jestem pewna, że kiedyś go ciebie z nim widziałam.

– Tak, na Wigilii, jak miałem osiem lat – odpowiedziałem zrezygnowanym tonem. – Jeżeli nie ma go w kuchni, to na pewno jest na strychu. Tata kiedyś wynosił jakieś pudło z rzeczami z kuchni.

– Mówisz? – odparła zaintrygowana. – Mamo! – zawołała wprost do słuchawki. – Chyba jest na strychu! Dobra, Pierre, dzięki. A co u ciebie? Jak się czujesz?

– W porządku. Jestem trochę zajęty, więc będę kończył, dobra?

– Jasne! Trzymaj się, pa!

Rozłączyłem się i cmoknąłem. Odłożyłem telefon na kanapę i pokręciłem głową.

Romantyczny nastrój tego wieczora prysnął jak bańka mydlana. Prawdę mówiąc, czułem już tylko senność.

– O co chodziło? – spytał Rai.

– O dziadka do orzechów. Co teraz, biorąc pod uwagę naszą sytuację, kojarzy mi się jedynie z miażdżeniem… no wiesz.

– Ajć – jęknął Rai i skrzywił się. – Chodź. Idziemy do łóżka jak cywilizowana para. I wycisz telefon.

  • 1
  • 2
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (2)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (0)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
Barcelona Fragment powieści Pierre i Raimundo Kultura Lifestyle literatura Polska powieść romans Toruń związek jednopłciowy życie codzienne
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 15.10.2007 Ja, czyli 66 moich miłości Obraz Środa, 06.04.2005 Trzech panów w łóżku, nie licząc kota Obraz Środa, 02.05.2012 Ranking: poprzednicy "Zucha" Obraz Środa, 30.11.2022 Prezent na Gwiazdkę lub Mikołajki - Polecamy queerowe książki Obraz Piątek, 12.01.2018 Dziś premiera książki "Tamte dni, tamte noce"
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się