Czy niecały miesiąc po bolesnym rozstaniu dwójki najlepszych przyjaciół to właściwy czas na rozpoczęcie kolejnego ryzykownego związku? Czy targani młodzieńczymi zawirowaniami, pochłonięci pasją do tworzenia fanfików i objadaniem się łakociami w przydrożnej kawiarence dorastający chłopcy są na tyle dojrzali i emocjonalnie wytrwali, aby przetrwać wielokilometrowe uroki relacji na odległość, połączeni jedyną w swoim rodzaju, nietuzinkową, pełną wzlotów i upadków, szaleńczo ekscytującą miłością?
Starzy wyjadacze młodzieżowych historii romantycznych, Becky Albertalli i Adam Silvera, łącząc wspólne zaraźliwie błyskotliwe wyczucie humoru z ogromną fala zrozumienia i uwagi, jaką obdarzają grono swoich dorastających odbiorców, stworzyli ponadczasowy słodko-gorzki romans, i wcale nie tak od razu przewidywalny melodramat całkowicie poświęcony relacji męsko-męskiej, o szczególnie uwidaczniających się aspiracjach do podniesienia czytelnika na duchu i nieustępliwego narzucania mu na twarz bananowego uśmiechu. ,,A jeśli to my’’, ich powieściowe dzieło bowiem świeżo, autentycznie i niewymuszenie trafia prosto w serce, ujmuje tak przystępną i uroczą banalnością swojego przekazu, który czyni z niego pozycję uniwersalną i pokrzepiającą na absolutnie każdy nieco melancholijny wieczór, wyzbyty z ochoty sięgnięcia po wymagający i skomplikowany tytuł.
Parą bohaterów ,,A jeśli to my’’, którzy tak tęsknym wzrokiem podążają za sobą na swoją drogą przepięknej okładce są nastoletni Arthur i Ben, homoseksualni chłopcy, których wszechświat niespodziewanie ociera o siebie podczas wizyty na poczcie, kiedy to wciąż przesiąknięty rozpaczą po rozstaniu Ben zamierza wreszcie pozbyć się zalegającego w mieszkaniu pudła z rzeczami byłego chłopaka, które niechybnie przypomina mu o cierpieniu, jakiego zaznał z powodu jego zdrady. Arthur, nieśmiały i wycofany, dogłębnie ukrywający swoją elokwencję i oczytanie miłośnik musicalu ,,Hamilton’’, bezpamiętnie od pierwszego wejrzenia zakochuje się w nieco zdystansowanym nowopoznanym znajomym, któremu najwidoczniej perspektywa rozpoczęcia nowej relacji w obliczu tak dotkliwego wciąż bólu po ostatnim rozstaniu wydaje się kompletnie nietrafionym pomysłem.
Mimo tak krótkiego pierwszego spotkania, które brutalnie rozdzielają niespodziewane flash-mobowe oświadczyny, obaj nieznajomi nie przestają wracać myślami do tej pamiętnej chwili, kiedy to po raz pierwszy wymienili znaczące spojrzenia, na wszelkie, nawet te najbardziej onieśmielające i nietuzinkowe możliwe sposoby starając się odnaleźć tego drugiego. Jednak przed Arthurem stoi nieubłagana wizja rychłego wyjazdu z Nowego Jorku, w którym przebywa tylko tymczasowo.
Czy więc istnieje choć cień szansy, iż ta krucha, stanowczo niepewna i niestabilna relacja przetrwa dzielące ich kilometry i nie rozpłynie się w powietrzu niczym ulotny poprzedni związek Bena? Czy wszechświat ma dla nich do zaoferowania coś więcej niż tylko podrzędna, awaryjna miłość? A jeśli to właśnie oni są sobie pisani, a jeśli to ich nieprzypadkowo połączył szczęśliwy traf?
Cóż to był za pokaz! 100% uroków dorastania w 100% dążenia do dorosłości przy jednoczesnych 100% chęci do jak najdłuższego pozostania dzieckiem. ,,A jeśli to my’’ to niemała gratka dla miłośników uroczych historii miłosnych o niebanalnym plocie fabularnym, wielobarwnych bohaterach, których sylwetki reprezentują absolutnie wielowymiarowy i skierowany na tolerancyjne absorbowanie rzeczywistości zlepek z reguły dyskryminowanych społecznie jednostek oraz obszernej ilości kolorowych musicali, wieczorów w klubach karaoke, dziesiątek randek, uroków mediów społecznościowych i wszystkich tych aktywności, bez których współczesna młodzież nie wyobraża sobie pozytywnie odbierać rzeczywistości. Ta trafiająca w samo sedno czytelniczych oczekiwań wobec godnej uwagi powieści młodzieżowej, traktującej o tematyce LGBT powieść jest przede wszystkim wybitnie skonstruowaną, zaskakująco wciągającą i pełną akcji, poprowadzoną z rzadko spotykaną w tym gatunku lekkością w stylu, lecz ani przez moment nie przesłodzoną bajką o nastoletniej miłości, która mimo iż na swojej drodze napotyka, z czym w tego typu literaturze często możemy mieć do czynienia, praktycznie same przeszkody, jest w stanie – spoiler alert! - przetrwać nawet najgorsze kryzysy. Bo czyż nie tego spodziewamy się po typowym młodzieżowym romansie zarówno hetero jak i homoseksualnych bohaterów? Otóż nie tym razem, drodzy czytelnicy! Albertalli i Silvera wielokrotnie przesyłają odbiorcom irytującego prztyczka w nos, który wiszący w powietrzu już od pierwszych stron powieści zwiastuje tok wydarzeń kierujący się swoimi własnymi, oryginalnymi prawami, które w żaden sposób nie kopiują innej znanej mi powieści o tej tematyce, a tworzą unikatową, przemyślaną, wiarygodną, mądrą i przezabawną opowieść nie tylko o miłości-niemiłości, ale o dyskryminacji i nieakceptacji odmienności, o realizacji własnych marzeń i uporu w pokonywaniu życiowych przeszkód, aby finalnie móc oddać się swoim największym pasjom.
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Każdy z nas już kiedyś przez to przechodził, jednak wgłębienie w historię Arthura i Bena nieodwracalnie przywraca nas do tamtych pamiętnych czasów, kiedy miłosne zawody bolały tysiąckrotnie mocniej, a każda napotkana na drodze ku wspólnej przyszłości przeszkoda jeszcze bardziej od poprzedniej wypracowywała i kształtowała rodzącą się osobowość dojrzewającego człowieka. Aspekty, z jakich poznajemy głównych bohaterów powieści stawiają ich niejednokrotnie w dwojakim świetle, przez co nie są to postaci wtórne i gdzieś już przez nas widziane, a stanowią realne i niestereotypowe odzwierciedlenie współczesnego nastolatka, który w bohaterach ukazanych w ,,A jeśli to my’’ znajdzie ogromne pokłady własnej przefiltrowywanej non stop osobowości. Język powieści Albertalli i Silvery zasługuje na gromkie pochwały – szybkość i płynność, z jaką podąża się za tymi radosnymi perypetiami nie pozwalają oderwać od niej wzroku. Mimo braku wyraźnej malowniczości zawartej w dosyć krótkich i rzeczowych opisach, słownictwo to w pełni dopasowane jest do odbioru nastoletniej grupy wiekowej, dla której to ilość dialogów zdecydowanie przewyższa czasem nieco zaniedbaną warstwę opisowej wylewności. Zarówno postacie pierwszoplanowe, czyli Arthur i Ben, którzy od początku do końca grają w powieści pierwsze skrzypce, jak i bohaterowie kolejnych planów są w równym stopniu interesujący, a sylwetki najbliższych przyjaciół Arthura i Bena, mimo swojej okazjonalnej obecności nieraz wnoszą do fabuły fale śmiechu, łzy wzruszenia, bezpardonowe i znakomicie cięte dialogi nienachalnie odnoszące się do dzisiejszego świata polityki i pieniędzy, lecz przede wszystkim zdecydowanie bliższego nastolatkom uniwersum kultury masowej, do których nie sposób nie parsknąć niewymuszonym, zdrowym śmiechem.
To młodzieżówka, która uczy i bawi, jednocześnie nie urządzając mokrego prania mózgu temu typowi czytelnika, który zazwyczaj po tego typu pozycji oczekuje bohatera odrealnionego i wyidealizowanego, którego jedynym widocznym na końcu wąziutkiego tunelu wyobraźni celem jest zaznanie wielkiej miłości. W ,,A jeśli to my’’ bohaterowie nie mają łatwo, co więcej – każda porażka poniesiona w życiu osobistym wybrzmiewa dwa razy głośniej niż powinna tylko po to, aby przypomnieć odbiorcy, iż życie książkowych bohaterów niczym nie różni się od problemów i sytuacji awaryjnych, które spotykają na co dzień wszystkich nas. To niezwykle mądre zagranie ze strony Albertalli i Silvery pozwala dogłębnie wsiąknąć w niewielki, lecz niepozbawiony uroku i humoru świat Arthura i Bena, których życiowe rozterki jedynie motywują siebie nawzajem oraz każdego z czytelników do poważnego podchodzenia do własnych kłopotów oraz braku powściągliwości w sięganiu po pomoc – nieważne czy dotyczy to kwestii psychicznego nękania, gróźb ze strony nieznajomych, hejtu czy szkolnej awantury.
,,A jeśli to my’’ bezsprzecznie zapisuje się jako jedna z najlepszych młodzieżówek, po jakie udało mi się sięgnąć w ostatnim czasie. Ani przez moment nie przewija się przez nią powiew sztuczności i tak charakterystycznego dla literatury młodzieżowej generalizowania wydarzeń i bohaterów, ukazując ich jako tematy i postaci całkowicie odrealnione, zbudowane z idyllicznych namysłów głodnych sensacji i bladego, niekształtnego romansu autorów. Łamie ona wszelkie homofobiczne stereotypy, według których romans LGBT to już nie ta sama percepcja, co w przypadku związku dorastających kobiety i mężczyzny. Nic bardziej mylnego i krzywdzącego, co w swej mądrej, pociesznej, idealnej do wchłonięcia w jeden wieczór książce zawierają Ci utalentowani i obeznani w potrzebach dzisiejszej czytającej młodzieży Albertalli i Silvera. Choć tytuł ten niepozbawiony jest schematyczności i znanego zagrania, w którym środkową, bajkową część romansu przekuwa nadchodzący nieuniknienie grom z jasnego nieba – to pozycja przyjemna i niebanalna, mało wymagająca i wprost idealna w percepcji dla dorastającego czytelnika. Arthur i Ben to dobry mood na zakończenie nawet i tego niezbyt udanego dnia.
Środa, 16.10.2019 "A jeśli to my" Becky Albertalli i Adama Silvery od dziś w księgarniach
Poniedziałek, 21.02.2022 Na Broadwayu jest za mało transpłciowych aktorów - Tobly McSmith opowiada o nowej książce "Act Cool"
Środa, 09.02.2022 Premiera książki "Act Cool" - historia o transpłciowym chłopaku w świecie teatru od Tobly'ego McSmitha
Piątek, 24.04.2020 Becky Albertalli ogłasza trzecią część serii ze świata "Twojego Simona"
Sobota, 10.06.2023 „Lark i Kasim” – powieść YA z silną reprezentacją Czarnych, niebinarnych, queerowych, trans i neuroróżnorodnych postaci