Dyrekcja teatru „Bolszoj” anuluje sztukę poświęconą legendzie baletu – Rudolfowi Nuriejewowi. Wszystko dlatego, że jest w nim za dużo… gejowskich wątków. Premiera miała odbyć się dzisiaj, ale w weekend odwołano wszystkie zaplanowane spektakle w kończącym się sezonie. Oficjalnie sztuka została wstrzymana aż do odwołania – prawdopodobnie do przyszłego roku.
Rudolf Nuriejew był sławą rosyjskiego baletu „Bolszoj”, dlatego sztuka - „Nuriejew” - miała być wydarzeniem wyjątkowym. Do końca nie wiadomo, co teraz – czy zostanie napisana na nowo z pominięciem niewygodnych wątków czy zostanie całkowicie anulowana.
Vladimir Urin, dyrektor teatru, po próbie generalnej stwierdził, że sztuka jest „wątpliwej jakości”, a choreografia Yuriego Possokhova jest poniżej poziomu teatru: „Byliśmy załamani, tym co zobaczyliśmy”. I tłumaczy się tym, że szkody wizerunkowe są niczym w porównaniu ze szkodami, które wyrządzić mogłaby mierna sztuka.
W przedstawienie zaangażowanych miało być ponad 100 osób – muzyków, wokalistów, chór, tancerzy. Wiadomo, że „Nuriejew” nie będzie na afiszach tego sezonu, który dobiega końca i następnego. Istnieje prawdopodobieństwo, że premiera najwcześniej odbędzie się w maju 2018 roku. Taka data pojawiła na poniedziałkowej konferencji prasowej teatru.
Urinowi zarzuca się, że jego decyzja związana jest z homoseksualnością Rudolfa, która została wyeksponowana w sztuce. „The New York Times” twierdzi, że odarcie postaci z seksualności w tym przypadku to profanacja jego dorobku – orientacja seksualna artysty miała duży wpływ na jego taniec i sztukę, podobnie jak AIDS, na które chorował i zmarł w 1993 roku.
Jedno z nagrań, które wyciekło do sieci, przedstawia dwóch mężczyzn tańczących na szpilkach… Mało tego – w sztuce miała być nagość. Tego było za dużo dla władz teatru. Zaczęto domagać się zniesienia sztuki z afiszy i nawoływać ministerstwo kultury do interwencji. Jeden z komentarzy brzmiał: „To propaganda sodomii. Dla ludzi z mocnym kręgosłupem moralno-etycznym to powód do wstydu i hańby”.
Uwierzyć w to nie może również Kirill S. Serebrennikov, dyrektor baletu i krytyk Putina. Premiera zaplanowana była na dzisiaj w teatrze, który jest parę przecznic od Kremla. „The Guardian” stawia tezę, że dyrektor teatru uległ naciskom Vladimira Medinsky’ego, ministra kultury.
Sytuację porównuje się do tej z 1935, kiedy Józef Stalin zmusił władze teatru do wstrzymania baletu Dmitrija Szostakowicza, „Jasny strumień”. Co ciekawe, sztuka została wznowiona dopiero w 2003 roku.
Rudolf urodził się w Związku Radzieckim w 1938 roku - w Kolei Transsyberyjskiej. Jego rodzice byli muzułmańskimi Baszkirami. Od najmłodszych lat zajmował się tańcem i już wtedy zaczął pracować nad swoim niepowtarzalnym stylem i charyzmą. Jego ojciec nie akceptował tej pasji. Pierwsze lekcje brał w tajemnicy. Uczył się m. in. w Leningradzkiej Szkole Choreograficznej im. Kirowa, u Asafa Messerera, potem – w Teatrze Balszoj. Jak zauważają znawcy tematu – od początku przejawiał tendencje do własnego stylu, własnych – oryginalnych – interpretacji.
W 1961 roku uciekł do Francji, gdzie stał się jedną z najważniejszych postaci światowego tańca XX wieku. W tym czasie był pod ciągłą obserwacją KGB. Dostał nakaz powrotu do Moskwy. Na lotnisku Le Bourget poprosił oficjalnie o azyl polityczny we Francji. To był początek jego wielkiej kariery poza Rosją. Zagrał m. in. z Christopherem Gablem w 1964 roku w „Images of love” - jako para.
Grywał również w filmach. Pracował w Paryżu, Wiedniu, Szwecji. W latach 80. był dyrektorem „Baletu Opery Paryskiej”.
W 1986 roku w Toronto zmarł Erik Bruhn, tancerz baletu, a przede wszystkim wieloletni partner Rudolfa i jego wielka miłość. W 1973 roku związał się z 23-letnim tancerzem amerykańskim, Robertem Tracym. Według niego Rudolf miał tylko trzy romanse z kobietami i pragnął syna z… Nastassją Kinski.
Bywał blisko z największymi swoich czasów – Gorem Vidalem, Freddie’m Mercurym, Jackie Kennedy Onassis, Mickiem Jaggerem, Lizą Minnelli, Andym Warholem. Ale „mężczyźni byli od podpisywania kontraktów, robienia choreografii, seksu – ale nie przyjaźni” – dowiadujemy się z biografii tancerza „Rudolf Nurejew” Jana Stanisława Witkiewicza. Zmarł w 1993 roku w Paryżu.
(ar)
Piątek, 13.05.2016 Reprezentant Rosji: występowałem w Moskwie w gejowskich klubach
Czwartek, 10.07.2014 Amos coveruje t.A.T.u podczas koncertu w Moskwie
Wtorek, 20.02.2024 Absurdy Rosji: fani serialu „My Little Pony” oskarżeni o propagowanie „ideologii LGBTQ+”
Środa, 10.11.2021 Rosja: grupa broniąca praw osób LGBTQ+ wpisana na listę "zagranicznych agentów"
Poniedziałek, 18.11.2019 Hatari na koncercie w Rosji solidaryzuje się z osobami LGBTQ
Na jakiej podstawie uważasz, że w tamtych czasach mężczyźni (bez względu homo czy hetero) nie przykładali dużej wagi do wyglądu swych obiektów pożądania?
Że co???
Z opowieści wujków. Nie było tak łatwo kogoś poznać, więc bardziej dbało się o znajomości. Inaczej jak w obecnym świecie zdominowanym przez wirtualne znajomości, czyt. m.in. facebook. Nie generalizuj. To że Ty masz skłonności biseksualne, to nie znaczy że 100% homo je mają.
Na jakiej podstawie uważasz, że w tamtych czasach mężczyźni (bez względu homo czy hetero) nie przykładali dużej wagi do wyglądu swych obiektów pożądania? I skąd pewność, że w czasach mniejszej widzialności LGBT związki gejów były trwalsze? To były czasy kiedy miałeś większe szanse, że jako gej wpakowałbyś się w małżeństwo i zrobiłbyś kobiecie dzieciaki.