Annę Chodakowską reżyserzy widzieli w rolach kobiet silnych, wyemancypowanych, namiętnych. Często w granych przez nią rolach pojawiał się wątek nienormatywnej seksualności.
- Krzysztof Tomasik - Erotycznych zapałów do młodych dziewcząt, swoich uczennic, dopatrzono się w ekscentrycznej doktorowej, granej przez nią w "Dziewczętach z Nowolipek" Barbary Sass (1985). Homoseksualizm to także skrywany sekret energicznej dziennikarki Jo Mitchell z udanego Teatru Sensacji Kobra – "Odwet" Francis Dubridge, wyreżyserowanego przez Bogdana Augustyniaka (1985). Jo pomaga w rozwiązaniu zagadki kolejnych zabójstw swoim przyjaciołom – prawnikom Larry’emu Campbellowi (Jerzy Kamas) i Davidowi Ryderowi (Marian Kociniak), a po drodze sama pada ofiarą szantażu związanego z listami miłosnymi pisanymi do dawnej pracownicy.
Z kolei w spektaklu "Przy drzwiach zamkniętych" Sartre’a (1981), wystawionym w Scenie Prezentacje przez Romualda Szejda,
Chodakowska stanowiła obiekt seksualny dla innej kobiety, którą odtwarzała Halina Łabonarska (przy wznowieniu sztuki trzy lata później postać tę przejęła Ewa Żukowska).
Anna Chodakowska: "Przy drzwiach zamkniętych" było ciekawym przedstawieniem. Tam jest fajny wątek lesbijski, bohaterka podwalała się do mnie. Najpierw grała ją Halina Łabonarska, a potem Ewa Żukowska. Żukowska miała z tym pewien problem, musiała się przełamać, a Łabonara nie, bez problemu w to weszła.
Na początku 2000 roku aktorka udzieliła wywiadu ukazującemu się wówczas magazynowi gejowsko-lesbijskiemu "Inaczej"; zapytana o role homoseksualistek w teatrze odpowiedziała: "Grałam lesbijkę razem z Gabrysią Kownacką w sztuce "Stolik na pięć osób" [1991]. Ja oczywiście byłam «facetem», a ona zupełnie nie mogła sobie poradzić z tym, że jej nie chcę, bo mi się znudziła. Tak więc w tej swojej męsko-lesbijskiej połowie byłam Don Juanem". W tym samym wywiadzie mówiła, jak reagują na nią homoseksualiści: "Geje bardzo mnie lubią, a nawet więcej. Dla niektórych wchodzę nawet w rachubę jako kobieta. Mam takich znajomych gejów, którzy dopuszczają możliwość jakiegoś kontaktu erotycznego ze mną. Oczywiście nie chodzi tutaj o zmianę orientacji seksualnej, bo to jest niemożliwe. Nie należy się tym za bardzo podniecać, ale to także o czymś świadczy".
Piosenki i mężczyźniTeatr i film nie wyczerpują aktywności Anny Chodakowskiej, jest jeszcze radio, telewizja i piosenka. Od czasu "Mszy wędrującego" uznawana jest za jedną z czołowych śpiewających aktorek: "Lubię śpiewać. A że robią to dziś niemal wszyscy – trochę mnie to martwi. Bardzo trudno jest zrobić coś ciekawego w śpiewaniu, będąc aktorem dramatycznym". Kilka razy się jednak udało. Przygotowała parę recitali; ze szczególnym odzewem spotkały się dwuczęściowe "Klipsy, czyli piosenki z lat 50.", zrealizowane dla Programu II Telewizji Polskiej. Występowała nie tylko na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. W 1988 roku pojawiła się tam w duecie z Barbarą Dziekan; również w Opolu śpiewały razem piosenkę ze słowami Agnieszki Osieckiej "Ta kobieta" oraz polską wersję słynnego przeboju Dalidy "Bambino".
Trwał wówczas wieloletni związek aktorki z reżyserem Krzysztofem Bukowskim, ale nie zdecydowali się na sformalizowanie tej relacji. Bukowski był wcześniej żonaty z piosenkarką Haliną Frąckowiak, także Chodakowska miała za sobą kilkuletnie małżeństwo z Henrykiem Rozenem.
Anna Chodakowska: Rozen był moim kolegą ze studiów, reżyserem, potem przez jakiś czas dyrektorem Teatru Polskiego Radia. On nienawidził blichtru, wolał reżyserować w Gorzowie niż w Warszawie, to wynikało ze skromności. Pracowaliśmy razem tylko w radiu, zresztą długo po rozwodzie.
W wywiadzie z 1987 roku Anna Chodakowska nazywała Bukowskiego "narzeczonym": "Mam narzeczonego, który wprawdzie nie mieszka, lecz pomieszkuje ze mną. Taki siedmioletni narzeczony to prawie jak mąż tuż przed pierwszą sprawą rozwodową. Trzeba być bohaterem, żeby tyle przetrwać. Jednak wspólnie interesują nas różne rzeczy. I to jest fajne". Zdradzała też, co szczególnie ceni we współpracy z Bukowskim: "Mam – podobnie jak większość aktorów – skłonności do pójścia w kierunku szmiry. Kilkakrotnie bywało już tak, że Krzysztof ściągał mnie z tej «złej» drogi. Nauczył mnie, że bez względu na honorarium, trzeba przyjmować tylko te propozycje, które posuwają aktora do przodu, a nie tylko w latach".
Wielokrotnie razem pracowali, nie tylko przy "Mszy wędrującego" i "Kasandrze", ale także widowiskach telewizyjnych zrealizowanych na podstawie listów słynnych pisarek: "Stanisława Przybyszewska – Listy" (1989) i "Listy" George Sand (1993). Chodakowska brała także udział w wyreżyserowanej przez Bukowskiego składance "Kolęda Polska Nocka", z którą wraz z grupą aktorów (Krzysztof Kolberger, Marek Kondrat, Emilian Kamiński) i piosenkarkami (Krystyna Prońko i Halina Frąckowiak) wyjechała w lutym 1982 roku do Stanów Zjednoczonych, by występować dla Polonii. Odnieśli tak wielki sukces, że zamiast miesiąca pracowali pięć.
Aktorka w wywiadach konsekwentnie unikała opowiadania o swoich innych związkach poza Bukowskim. Gotowa była za to dzielić się przemyśleniami na temat mężczyzn i relacji miłosnych: "Chętnie zaadoptowałabym jakiegoś pana, ale oprócz silnego ramienia musiałby on być interesujący i miły. Powinien też mieć autorytet i jakąś tajemnicę. Okropne są związki, w których ludzie tak się poznają, tak są blisko siebie, że wydają się być rodzeństwem. Taka miłość jest niesmaczna – przypomina związek kazirodczy. Niedobrze też, gdy mężczyznę i kobietę łączy tylko seks i wspólne interesy. Osobiście – po dwudziestu «seansach» łóżkowych z kimś takim – pękałabym ze śmiechu". Po latach podsumowała swoje życie erotyczne: "Jestem otwarta, a mężczyzna, mówiąc oględnie, jest bardzo łatwym tworzywem do formowania i ma bogatą wyobraźnię. Ale ja już nie szukam kontaktów erotycznych, bo mnie to śmieszy. (...) Naprawdę. Miałam tak wspaniały życiorys erotyczny, że mnie to już może śmieszyć. Mogę sobie na to pozwolić".
Fragment rozdziału o Annie Chodakowskiej z książki "Demony seksu" Krzysztofa Tomasika poświęconej sześciu kobiecym symbolom seksu polskiego kina. W powyższym fragmencie opuszczono przypisy i źródła cytatów. Premiera: 21 października, wydawnictwo Marginesy.