Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 30.11.2009 00:00

Wywiady Repliki: Kuba Kowalski

Podziel się Tweetnij Skomentuj (11)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (11)

Niepokoje reżysera Kowalskiego

Długo by mówić, potem dużo o tym myślałem. Ten spektakl to była spora męka, a koniec końców dostałem za niego straszne bęcki.
To był taki skok do pustego basenu na główkę. Porwałem się na coś bardzo trudnego, sam napisałem adaptację powieści, która w ogóle nie wiadomo, czy nadaje się do teatru....

Krzysztof Tomasik: Dlaczego podpisujesz się Kuba, a nie Jakub?

Kuba Kowalski: Jestem Kowalski, a to nie jest chwytliwe nazwisko (śmiech). Zajmuję się teatrem, dobrze byłoby, gdyby nazwisko reżysera zwracało uwagę i wydaje mi się, że "Kuba Kowalski" bardziej wpada w ucho niż "Jakub Kowalski".
Mój pierwszy spektakl był tak podpisany, zebrał straszne recenzje i nawet ktoś przypierdolił się do tego "Kuby". Wtedy postanowiłem, że już tak zostanie, do końca.


To było dwa lata temu, zadebiutowałeś sztuką "Niepokoje wychowanka Törlessa" wg Musila w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, były tam też wątki homoseksualne. Jak dziś to wspominasz?

Długo by mówić, potem dużo o tym myślałem. Ten spektakl to była spora męka, a koniec końców dostałem za niego straszne bęcki.
To był taki skok do pustego basenu na główkę. Porwałem się na coś bardzo trudnego, sam napisałem adaptację powieści, która w ogóle nie wiadomo, czy nadaje się do teatru. Chciałem to zrobić bardzo minimalistycznie, a jednocześnie miałem duże ideologiczne parcie. To w jakiś sposób było też związane z załatwianiem moich osobistych spraw z seksualnością. Miałem duże oczekiwania, ale nie do końca umiałem to wszystko przeprowadzić, pracowałem w większości z bardzo młodymi ludźmi, którzy też nie mieli dużego doświadczenia. Ani ja im nie mogłem pomóc, ani oni mi.

A skąd pomysł, żeby wybrać właśnie tę powieść o dojrzewaniu?

Ja się wtedy bardzo interesowałem teorią queer i pociągało mnie, w jaki sposób konstruuje się seksualność, jak to wszystko funkcjonuje, w jaki sposób jest produkowane, co się z tym dzieje. Dla mnie "Niepokoje wychowanka Törlessa" były genialnym opisem pewnego systemu, szkoła wojskowa z internatem była takim mikrokosmosem produkowania prawdziwych mężczyzn. Musil uchwycił mechanizm stwarzania kozła ofiarnego i gnębienia drugiego człowieka po to, by rekompensować swoje niedostatki w kategorii męskości. Tak to czytałem i wydawało się bardzo wywrotowe. Nadal mi się wydaje, fajnie byłoby kiedyś do tego wrócić.
Inna sprawa, że to potem trzeba było przełożyć na język teatru. Mi wyszło za suche, za bardzo interesowała mnie teoria, zabrakło żywych postaci na scenie.

Powiedziałeś, że miałeś "ideologiczne parcie". Co to znaczy? Ten spektakl miał być wykrzyczeniem "Jestem gejem!"?

Na swój sposób chyba tak. To nie było planowane, ale miałem wielką potrzebę i świadomość, że to jest mój debiut i w efekcie tak właśnie było. Myślałem wtedy w kategoriach manifestu. Teraz mi się to wydaje naiwne, dziś po prostu są tematy, które mnie interesują i seksualność jest jednym z nich.

Spektakl krytykowano z wielu powodów, niektórzy także za pojawiającą się tam męską nagość.

Nagość była uzasadniona i potrzebna. Tej sceny bym nie zmienił, to było trafne. Dokładnie tak zostało opisane w powieści, poza tym miało znaczenie na paru poziomach.

A jak debiutantowi udaje się zaangażować do spektaklu Katarzynę Figurę?

Normalnie, Figura była w zespole Teatru Dramatycznego. Tę rolę miała grać inna aktorka, Kaśka weszła już w trakcie prób i bardzo fajnie się z nią pracowało.

Twój ojciec Władysław Kowalski jest wybitnym aktorem teatralnym i filmowym, w jednym z wywiadów powiedział: "W życiu nie przypuszczałem, że ktoś mnie zobaczy w roli w pończochach. Ja jestem ze wsi. Mnie to mierzi". Nie brzmi zbyt zachęcająco.

Myślę, że mój ojciec miał trochę inne podejście do homoseksualności zanim ja się wyoutowałem, na pewno trochę go to zmieniło. Chyba teraz by tak nie powiedział, ale nie wiem, to jest proces na całe życie.

Poprzez dom rodzinny dorastałeś w środowisku artystycznym, które jest uznawane za bardziej tolerancyjne niż reszta społeczeństwa.

Na pewno łatwiej było mi się wyoutować mając rodziców, którzy są aktorami. Co nie znaczy, że to nie było trudne doświadczenie dla nich. Ja pochodzę z dość liberalnego domu, tak to oceniam, ale też nie przypominam sobie imprez, gdzie by przychodzili geje. Niby rodzice znali i znają wielu, ale nie miałem wzorów gejów wokół mnie.
To są trudne sprawy. Mam brata, który jest hetero, ma córkę i żonę. Nie mogę powiedzieć, że jestem nieakceptowany, ale nie mogę też powiedzieć, że nie widzę, że w moim przypadku jest inaczej. Oczywiście, minęło już osiem lat, w dużej mierze to zostało przerobione. Przychodziłem do domu z pierwszym, drugim, trzecim chłopakiem i nie jest to jakieś tabu, natomiast nie jest idealnie. Ten proces ciągle trwa.

Ty też się zmieniasz.
Tak, kiedyś miałem taką jazdę, że każdy facet, z którym byłem musiał się wyoutować w domu. Teraz oczywiście też ciężko mi sobie wyobrazić bycie z kimś, kto się ukrywa, ale nie mam tego ciśnienia. Już jestem po debiucie.

Studiowałeś reżyserię w Krakowie. W szkole byłeś jawnym gejem?

Na PWST w Krakowie właściwie obowiązuje zasada "Don't ask, don't tell". Nie zrobiłem tam publicznego coming outu, ale niektórzy wiedzieli. Poza tym robiłem sceny czy etiudy, które dotykały homoseksualności. To nie wzbudziło jakiegoś specjalnego zdziwienia, bo trzeba powiedzieć, że w szkole teatralnej jest wielu homoseksualistów.

Jak wielu?

Nie przeprowadzałem badań, ale wielu, bardzo wielu. Zarówno studentów, jak i kadry akademickiej. Funkcjonują bardzo różnie, jest cała grupa wykładowców, którzy pewnie nie określają się jako geje, należałoby ich raczej nazwać "mężczyznami sypiającymi z mężczyznami". Z osób, które otwarcie mówią o swojej homoseksualności wymienić trzeba przede wszystkim Krystiana Lupę. A jeśli chodzi o studentów reżyserii, to nie wiem, jak jest w Warszawie, ale w Krakowie jest ich sporo. To nie oznacza oczywiście jakiejś szczególnej swobody w poruszaniu tematu.

Właściwie jak to wszystko działa w praktyce? Dlaczego ci liczni geje nie wypracowali sobie takiej swobody?

No wiesz, to jest jednak konserwatywny Kraków (śmiech). Zasada jest taka, że to jest tolerowane, ale nie należy się za bardzo wychylać. Natomiast mam wrażenie, że nie ma dyskryminacji podczas przyjmowania na studia.

Tak było zawsze czy to osiągnięcie ostatnich lat?

Wydaje mi się, że osiągnięcie ostatniego okresu i w dużej mierze wpływ Krystiana Lupy. On robi teatr od lat, ma silną pozycję i nie mogą mu zarzucić, że jest facetem, który robi niszowe, pedalskie rzeczy, bo zmierzył się z czołową literaturą przełomu XIX i XX wieku. Jest uważany za wielkiego intelektualistę i jego otwartość, jeśli chodzi o temat seksualności, ma duży wpływ na to, jak w szkole się o tym myśli.

W wywiadzie dla "Repliki" Jacek Poniedziałek mówił o porażającej homofobii w krakowskiej PWST: Tam geje żyją jak sparaliżowani, niezdolni do naturalnych odruchów. Nic dziwnego, skoro od znanego aktora usłyszałem publicznie, że jako 'pedał' należę do wymierającego na AIDS gatunku.


Takie teksty mogły się pojawiać, myślę, że na wydziale aktorskim jest zupełnie inaczej i decyduje o tym kilka czynników. Po pierwsze trafiają tam ludzie bardzo młodzi, których się infantylizuje, kadra akademicka ma ambicję ich wychować, oczywiście na heteroseksualistów. Niektóre stare profesorki wręcz mówią, że ta młodzież, która kończy szkołę, ma być kwiatem narodu (śmiech).
Jednocześnie panuje przeświadczenie, że ludzie, po których widać homoseksualizm, nie będą pełnowymiarowymi aktorami, bo nie będą w stanie zagrać pewnych ról. Więc oznaki homoseksualizmu tępi się bardzo zdecydowanie, widziałem to na przykładzie chłopaków z jednego roku, mieszkali razem i ich zażyłość budziła zastrzeżenia. Pamiętam też jak pewna wybitna aktorka krakowska powiedziała do studenta: "Za bardzo jesteś miętus, to widać, tak nie może być!".

Chodziło, że jest za miękki?

Tak, ale też o synonim geja. On nie wyleciał ze szkoły, po prostu dostał ostrzeżenie, pokazano mu, w którą stronę nie powinien iść.

Mówimy ciągle o facetach. Rozumiem, że na reżyserii jest mniej kobiet, są wśród nich lesbijki?

Jest zdecydowanie mniej kobiet, mniej więcej jedna na czterech. Nie spotkałem żadnej lesbijki, na wydziale aktorskim też nie. Pewnie siedzą w szafie, podobnie jak w wielu innych zawodach. Wyoutowanych aktorów też jest niewielu, to są ciągle jednostki.

Masz na swoim koncie pracę w różnych miastach, oprócz Warszawy także w Olsztynie, Gdańsku, Wrocławiu. O Krakowie już mówiliśmy. Jak oceniasz, gdzie jest już gotowość na poruszanie tematyki LGBT?

Trudno powiedzieć. W Teatrze Wybrzeże trafiłem na zespół bardzo otwartych ludzi pod względem gustu i myślenia o teatrze. W Olsztynie, jak robiliśmy sztukę "Manhattan Medea", to postać transwestyty była pewną sensacją. Rolę grał bardzo młody aktor i dało się odczuć takie podejście, że przyjechał jakiś reżyser z Warszawy, który będzie nam uwodził tego młodego chłopaka i przebierał go w rajstopy, szpilki i to jakieś takie wszystko razem podejrzane. Teatr w Polsce jest tak naprawdę konserwatywnym miejscem. Może poza kilkoma ośrodkami, które zasłynęły otwartością.

O ile w twoim debiucie głównym bohaterem był chłopak, o tyle w swoich późniejszych spektaklach, np. "Zwodnicy" czy właśnie "Manhattan Medea" to kobiety wychodzą na pierwszy plan.

Tak, to nie jest przypadek. Ja mam chyba większą łatwość pracowania z aktorkami, lepiej mi się rozgryza postacie kobiece. Jak niedawno zgłosiło się do mnie Muzeum Powstania Warszawskiego z propozycją, żeby zrobić coś na tegoroczne obchody, to pierwsze, co mi wpadło do głowy to, żeby opowiedzieć jakąś historię poprzez kobiety. Albo gejów, ale wtedy trudno o tekst.
Tak jest po prostu ciekawiej, jak sobie wyobrażam zwyczajnych żołnierzy w mundurach to czuję, że to nie jest moje, taka mniej oficjalna perspektywa jest ciekawsza, bardziej autentyczna.


Rozmawiał Krzysztof Tomasik


Wywiad ukazał się w 22. numerze wydawanego przez KPH magazynu "Replika". Pismo dostępne jest za darmo w klubach gej&les na terenie całej polski oraz w prenumeracie.

Prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 48 zł. Co dwa miesiące otrzymasz "Replikę" prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Kampania Przeciw Homofobii, numer konta: 35 2130 0004 2001 0344 2274 0001, z dopiskiem: Replika - prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.

Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (80)
chlopak123 shield46 wrstud24 anais_nin czekoladowy maverick5 yogibear beetle johnny81 oja
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (11)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
niecodzienny
16.08.2010 13:40 niecodzienny (39) Wrocław
nic nadzywczajnego, w teatrze w co 2giej sztuce sa watki homoerotyczne ;/
przyklad Maslowska- MIEDZY NAMI DOBRZE JEST.
cytuj zgłoś 0 0
oja
06.08.2010 10:26 oja (32) Toruń
pierwsze pytanie mnie zabiło -.-
cytuj zgłoś 0 0
matthew1991
05.08.2010 13:32 matthew1991 (35) Wrocław
mam nadzieję że ten chłopak zrobi karierę a przy okazji pokaże światu za pomocą sztuki że homoseksualność jest normalna.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
01.12.2009 23:15 seledyn
pokrak:
seledyn:
Czyli jesteśmy wrażliwsi i bardziej utalentowani? :)

O tak! Wystarczy wejść na niektóre homo portale, żeby pozbyć się złudzeń o wrażliwości :)


Hmmm... jakby się zastanowić i przeanalizować portalowych gejów to większość wykazuje jednak wrażliwość (np. kiedy w ogłoszeniu napisze, że się odda silniejszemu i starszemu). No przecież to takie wrażliwe ;D
cytuj zgłoś 2 0
Ikona
01.12.2009 22:34 pokrak
seledyn:
Czyli jesteśmy wrażliwsi i bardziej utalentowani? :)

O tak! Wystarczy wejść na niektóre homo portale, żeby pozbyć się złudzeń o wrażliwości :)
cytuj zgłoś 1 0
bar7
01.12.2009 20:52 bar7 (37) Warszawa
"Manhattan Medea" na Marginesie była bardzo dobra :D
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
01.12.2009 20:37 seledyn
kurczak_z_rozna:
Co oczywiście nie jest regułą bez wyjątków ;)

Coś o tym wiem ;)
cytuj zgłoś 1 0
kurczak_z_rozna
01.12.2009 14:52 kurczak_z_rozna (36) Kraków
seledyn:
Czyli jesteśmy wrażliwsi i bardziej utalentowani? :)
na to by wychodziło. Co oczywiście nie jest regułą bez wyjątków ;)
cytuj zgłoś 1 0
ray_omen
01.12.2009 12:41 ray_omen (48) Piaseczno
Wywiad ok, ale za mało dowiedziałem się o samym bohaterze, za to za dużo o zwyczajach panujących w szkołach teatralnych.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
01.12.2009 1:31 seledyn
Czyli jesteśmy wrażliwsi i bardziej utalentowani? :)
cytuj zgłoś 1 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
aktorstwo edukacja artystyczna KPH Kraków Krystian Lupa Krzysztof Tomasik Kuba Kowalski kultura Kultura Olsztyn Polska PWST w Krakowie queer theory reżyser spektakl Społeczeństwo teatr Teatr Dramatyczny w Warszawie Warszawa wywiad Wywiad z Kubą Kowalskim
Powiązane
Obraz Czwartek, 28.12.2017 Doktor Jekyll i Mr Hyde Obraz Czwartek, 26.03.2015 Najważniejsze branżowe spektakle ostatnich lat Obraz Czwartek, 25.09.2003 Gazeta Wyborcza: "Nagi Poniedziałek" Obraz Poniedziałek, 21.05.2012 Kasia Adamik, wyoutowani sportowcy i lesbijskie wiersze Obraz Piątek, 25.11.2011 Listopadowo-grudniowa "Replika"
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się