Jak co roku pod koniec grudnia zastanawiamy się czym zapisał się mijający rok w kwestii LGBT. Czy o jakimś wydarzeniu będziemy pamięć za kilka lub kilkanaście lat? A może ważniejsza jest perspektywa długofalowa i zapoczątkowane właśnie teraz tendencje?
- Krzysztof Tomasik - Jedno jest pewne – nie można było narzekać na nieobecność tematu. Właściwie
przez cały rok w różnych kontekstach kwestie LGBT pojawiały się w mediach non stop, najpierw za sprawą odrzuconych przez Sejm ustaw o związkach partnerskich, potem kampanii „Rodzice, odważcie się mówić”, próby uczynienia
Anny Grodzkiej wicemarszałkinią Sejmu, słowami Joanny Szczepkowskiej o teatralnym „lobby homoseksualnym”, debatowaniu
o miłości Rudego i „Zośki” z „Kamieni na szaniec”, aż do niedawnego
spalenia Tęczy i walki hierarchów Kościoła katolickiego z
„ideologią” gender. O to wszystko spierano się długie tygodnie w internecie, prasie, radiu i telewizji. Tym samym po raz pierwszy w tym roku można tak wyraźnie zobaczyć, że
problemem nie jest już sama widzialność i obecność tematu LGBT w mediach, ale jakość, czyli sposób jej przedstawiana. Coraz silniejsze staje się przekonanie, że
nie na wszystko należy się godzić i nie każde poruszenie wątku homoseksualnego witać z radością.
Szczególnie wyraźne stało się to podczas debaty podsumowującej rok, która odbyła się w warszawskiej siedzibie Krytyki Politycznej, gdzie kolejne osoby postulowały wypracowanie czegoś na kształt
kodeksu postępowania z mediami. Chodzi o sprzeciw wobec obrażania i poniżania, np. poprzez odmawianie
zaproszeń (np. do dyskusji razem z księdzem Oko), bo w takich sytuacjach o rozmowie i tak nie może być mowy. Idzie też o uświadomienie pracownikom mediów, że
posadzenie naprzeciw siebie dwóch osób z których jedna obraża drugą nie musi być jedynym pomysłem na atrakcyjny program. Trochę z podobnego podejścia wychodzą na razie nieśmiałe pomysły na
bojkoty konsumenckie w stosunku do firm, które mają na swoim koncie homofobiczne działania.
POLITYKA
Na początku roku po raz pierwszy polski Sejm musiał wreszcie zająć stanowisko w sprawie
związków partnerskich. I zajął. Wszystkie trzy projekty ustaw zostały odrzucone, tym samym posłowie i posłanki stwierdzili, że nie tylko nie chcą przyjąć podobnego ustawodawstwa, ale nawet się nim zajmować w komisjach sejmowych. Przy okazji mieliśmy do czynienia z popisem ignorancji i zwykłego chamstwa, ale przynajmniej ten pierwszy, sejmowy krok jest już za nami. Homofobia i arogancja władzy, którą można było zaobserwować podczas debaty sejmowej oburzyła wiele osób i jeszcze raz udowodniła, że
Platforma Obywatelska naprawdę niewiele różni się od Prawa i Sprawiedliwości, a co gorsza wcale nie chce tego zmienić.
Tym samym karty zostały rozdane, zostaliśmy pozbawieniu złudzeń co do tego składu parlamentu. Podobnych emocji nie wzbudziła już
ustawa o uzgodnieniu płci monitorowana przez Annę Grodzką, która trafiła do sejmowej zamrażalki. Na polskich politykach i polityczkach nie robią wrażenia kolejne kraje (Francja, Wielka Brytania), które legalizują już nie związki partnerskie, ale
małżeństwa jednopłciowe. Nie daje im także do myślenia coraz bardziej
homofobiczna polityka Rosji i fakt, że retoryka nielubianego Putina jest... łudząco podobna do tego co słyszymy z prawej strony sceny politycznej (do tej grupy zaliczyć należy oczywiście obie partie rządzące: Platformę Obywatelską i Polskie Stronnictwo Ludowe).
Ważna kwestia polityczna z którą rząd wciąż nie potrafi sobie poradzić to wzrost nastrojów nacjonalistycznych. Ignorowane przez lata, w tym roku rasistowskie,
homofobiczne akty agresji w różnych miastach (to nie tylko Warszawa i spalenie Tęczy przy okazji burdy 11 listopada) przybrały już tak na sile, że nie dało się ich zbyć niewiele wyjaśniającym słowem-wytrychem: „wandale”. Te tendencje przejawiają się zresztą w różnych aspektach życia (przerwane wykłady
Magdaleny Środy i Zygmunta Baumana, raca na seansie LGBT w Krytyce Politycznej), jednym z bardziej zaskakujących ich przejawów jest skręcająca coraz bardziej na prawo polska wersja wikipedii. W tym roku postanowiono usunąć biogram
Waldemara Zboralskiego, jednego z pierwszych polskich aktywistów gejowsko-lesbijskich (w połowie lat 80. lider Warszawskiego Ruchu Homoseksualnego). Doszło do absurdalnej sytuacji w której Zboralski znajduje się w wersji anglojęzycznej, a nie ma go w polskiej. Potwierdzeniem, że to nie był incydent jest niedawna dyskusja nad usunięciem biogramu działaczki feministycznej
Katarzyny Bratkowskiej.
No ale nie o tym być miało -
rozchodzi mi się o kinematografię. Otóż K. Tomasik pominął "W imię ..." - a szkoda bo film dobry w końcu to Szumowska.
PS
Co do "W ukryciu" ... Mówiąc delikatnie - gniot. Nie znam się na tym ale ja bym to lepiej skręcił. No a przynajmniej napisał lepszy scenariusz. W kinie nie usnąłem tylko z powodu jakiś dam siedzących przede mną. Wpierw się kłóciły która ma z której strony siedzieć. Potem jednej zadzwonił telefon. Później drugiej przyszedł sms. Potem obie pisały sms ale chyba nie do siebie. Nie, wcale nie stukały tipsami po ekranie. Światełkiem dawały po oczach.
Od kiedy to SLD jest czystą lewicą ? Popierali ich najwięksi biznesmeni , czyli ich byli koledzy z PZPR . W latach dziewięćdziesiątych byli przy korycie i rozszabrowali co się dało . A w czasie ośmioletnich rzadów SLD przypadał chyba szczyt wszelkich patologii politycznych , czyli korupcji , współpracy polityków z przestępcami itp . A jeszcze niedawno towarzysz Miller z takim pewnym obrzydzeniem mówił o gejach .
Wybacz ale o Palikocie mam bardzo negatywne zdanie
Robienie happeningów to nie wszystko a mam wrażenie że tylko to potrafi
Wole SLD, czysta lewica a ja jako socjalista zwracam też uwagę na program gospodarczy
Jasne! A z PO przeszły wszystkie trzy - prawda? ;-)
Z PiS przejdą na pewno
Ja jestem racjonalistą i wiem że główną partią rządzącą może być PO lub PiS
Zastanów się kogo wolisz a nie licz na Palikota
Jego błazeńskie wygłupy skreślaja go jako kandydata do władzy
Jasne! A z PO przeszły wszystkie trzy - prawda? ;-)