Jak co roku pod koniec grudnia zastanawiamy się czym zapisał się mijający rok w kwestii LGBT. Czy o jakimś wydarzeniu będziemy pamięć za kilka lub kilkanaście lat? A może ważniejsza jest perspektywa długofalowa i zapoczątkowane właśnie teraz tendencje?
SPOŁECZEŃSTWOPo pewnymi względami ten rok należał do rodziców. Co prawda
Stowarzyszenie Akceptacja skupiające rodziny i przyjaciół osób LGBT powstało pod koniec 2012 r., ale głośna kampania billboardowa
„Rodzice, odważcie się mówić” to już rok 2013. W kilku miastach zawisły plakaty na których rodzice występowali ze swymi homoseksualnymi dziećmi, a akcji towarzyszyły także filmiki w internecie i dyskusja w mediach (na posłów z PO i PiS jak zawsze można było „liczyć”, homofobiczne wystąpienia zaliczyli m.in. Stefan Niesiołowski i Joachim Brudziński). Swoistym przypieczętowaniem znaczenia widzialności tej grupy społecznej było przyznanie prestiżowej nagrody niemieckiej
Respektpreis Elżbiecie Szczęsnej, prezesce Akceptacji, która od sześciu lat w warszawskiej Lambdzie jest jednoosobową grupą wsparcia dla rodziców osób LGBT. Medialnie świetnie wypada także
Aneta Ostrowska, wiceprezeska stowarzyszenia, a zaliczyć do tego grona należy
Agnieszkę Holland, która także wypowiedziała się jako matka lesbijki, Kasi Adamik, krytykując Platformę Obywatelską za porzucenie obietnic wyborczych i zapowiadając, że tym samym partia straciła jej głos.
Zresztą w ogóle temat rodzin był w mijającym roku gorący. Ujawniają się nie tylko rodzice, ale coraz częściej chcą mówić o swoim rodzicielstwa doświadczeniu także
geje i lesbijki. Jak to działa w praktyce można prześledzić na podstawie dwóch ostatnich numerów „Repliki”. Z poprzedniej z okładki spoglądali Marta Abramowicz, Anna Strzałkowska i Lech Uliasz, czyli para lesbijek i ich przyjaciel gej, którzy w trójkę są rodzicami Mateusza. Natomiast w najnowszym numerze można znaleźć wywiad z Eweliną i Martą Marcinkowskimi, które wspólnie wychowują Madzię, a także tekst poświęcony polskiej rodzinie mieszkającej w USA, gdzie wszyscy trzej synowie: Alan, Adrian i Krystian okazali się gejami. Nie mogło też zabraknąć miejsca dla Elżbiety Szczęsnej, o niej pisze jej syn, Jerzy M. Szczęsny.
KSIĄŻKITo nie był dobry rok dla literatury LGBT. Zabrakło tego jednego lub kilku tytułów, co do których nie ma wątpliwości, że są i pozostaną ważne. Te, które w ten sposób kreowano okazały się
hucpą, jak „Kronos” Witolda Gombrowicza zapowiadany jako „najważniejsze wydarzenie literackie XXI”, który w istocie nie jest żadnym „arcydziełem”, tylko podręcznym notatniczkiem pisarza, wydanym zresztą za późno o co najmniej dziesięć lat. Inaczej rzecz się miała z
pierwszą częścią wywiadu rzeki przeprowadzonego przez Kazimierę Szczukę ze swoją mistrzynią, Marią Janion, wybitną historyczką literatury. Książka jest znakomita i świetnie się ją czyta, ale akurat osoby spragnione informacji
co to znaczyło być lesbijką w Polsce lat 40., 50., czy 60., będą zawiedzione, bo tej kwestii poświęcone jest raptem kilka zdań, w tym słynne już słowa o
podrywaniu koleżanek. Na szczęście na luty zapowiadana jest druga część wywiadu, jest więc apetyt na więcej. Wspomnieć jeszcze trzeba pierwszą od wielu lat książkę o HIV/AIDS, czyli
„Kto w Polsce ma HIV?” Jakuba Janiszewskiego, która w dużej mierze dotyczy kwestii męskiej homoseksualności i autobiografię
Anny Grodzkiej „Mam na imię Ania” prezentującą narracją transową na naszym rynku po dwudziestu latach przerwy od wydania „Byłam mężczyzną” Ady Strzelec.
W kategorii „literatura piękna” konkurencji nie miały
„Ości” Ignacego Karpowicza, chociaż jest to raczej przykład w jaki sposób główny nurt zaczyna zauważać mniejszości, niż świadectwo wkraczania homoseksualizmu na salony. Generalnie na rynku wydawniczym dzieje się źle, nadprodukcja książek i upadające księgarnie sprawiają, że większość wydawanych książek funkcjonuje na zupełnych obrzeżach. Wyraźnie brakuje literatury środka, za to powstał niejako niewidoczny dla większości
drugi obieg powieści gejowskiej, wydawanej własnym sumptem albo tylko w formie e-booka, mający najczęściej podłoże biograficzne i sporo erotyki. Takie tytuły jak „Naznaczeni”, „Bardziej niż wczoraj, lecz mniej niż jutro”, „Rozłóż nogi”, „Szkoła średnia. Odnaleźć swój świat” to tylko kilka tegorocznych przykładów tego swoistego nurtu. Tym samym zatoczyliśmy koło, podobna sytuacja miała miejsce na początku lat 90., kiedy ukazywały się niezauważane przez krytyków powieści
Gorgola, Romanowicza (który w zeszłym roku doczekał się elektronicznego wznowienia) czy Krzeszowca. Także dzisiejsze produkcje czekają na analizę, bo nawet jeśli ich jedyną zaletą jest temat, to z pewnością mogą wiele ciekawego powiedzieć o naszej społeczności, podobnie jak dwadzieścia lat temu książki ich poprzedników.
W 2013 roku doczekaliśmy też dwóch elektronicznych wznowień: debiutu Witolda Jabłońskiego,
"Gorących uczynków" oraz
"Głupca" Ewy Schilling.
Ciekawe który byłby nim zainteresowany, na mnie raczej niech nie liczy :P
A w którym głosowaniu? Bo odbyło się w sumie pięć (3 razy głosowano w sprawie odrzucenia projektów ustaw a 2 razy w sprawie odrzucenia przepisów wprowadzających ustawę).
Na stronie http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=posglo(...)dencji=7 zamieszczone są wyniki głosowań. Możesz sprawdzić.
W przypadku projektu Dunina głosowało 200 posłów PO; za odrzuceniem projektu - 46.
W pozostałych głosowaniach dot. projektów Ruchu Palikota i SLD głosowało 201 lub 202 posłów PO a za odrzuceniem głosowało 101 (w 3 przypadkach) i 94 (w jednym przypadku).
Nie zauwazyles że partie popierają z reguły tylko własne projekty? Na ten przykład wszyscy prawie są przeciwko OFE a rządową ustawę poparło tylko PO i PSL
Poza tym projekt Dunina wcale nie był zły a dobrze wiesz o tym że bez PO żaden projekt nie przejdzie bo "ukochany" PiS w 100% był przeciwko jakiemukolwiek projektowi ustawy
A co do ustawy Grodzkiej to taka jest drogi panie procedura uchwalania ustaw, że jest kilka głosowań
Wikipedia oraz Watykan zaczynają się na literkę "W"! Przypadek? ;P
A w którym głosowaniu? Bo odbyło się w sumie pięć (3 razy głosowano w sprawie odrzucenia projektów ustaw a 2 razy w sprawie odrzucenia przepisów wprowadzających ustawę).
Na stronie http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=posglo(...)dencji=7 zamieszczone są wyniki głosowań. Możesz sprawdzić.
W przypadku projektu Dunina głosowało 200 posłów PO; za odrzuceniem projektu - 46.
W pozostałych głosowaniach dot. projektów Ruchu Palikota i SLD głosowało 201 lub 202 posłów PO a za odrzuceniem głosowało 101 (w 3 przypadkach) i 94 (w jednym przypadku).
A co do ustawy Grodzkiej to taka jest drogi panie procedura uchwalania ustaw, że jest kilka głosowań