Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 15.10.2013, Aktualizacja: Czwartek, 17.10.2013

Bojkotować, czy nie?

Podziel się Tweetnij Skomentuj (43)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (43)

Miłość, Ender i makaron

Czy bojkot konsumencki może być skuteczną bronią w walce o równość? Czy bojkotowanie homofobicznych firm, bądź wspierających homofobiczne podmioty, ma w Polsce sens? Bojkotować, czy nie? Zapraszamy do dyskusji!

Głośna historia historia wezwania reklamodawców do bojkotu tygodnika "Do Rzeczy" rozpoczęła się w sierpniu od tekstu Pawła Lisickiego, w którym prawicowy dziennikarz chwalił homofobiczną rosyjską ustawę i jej ojca Władimira Władimirowicza Putina. Na artykuł natychmiast zareagował Tomasz Piątek - pisarz i felietonista, współpracujący m. in. z "Krytyką Polityczną". Piątek zwrócił się do firm, które reklamują się w "Do Rzeczy", pytając "Czy świadomie wspierają Państwo swoimi pieniędzmi tygodnik, który popiera prześladowanie homoseksualistów przez Putina?".

Jako pierwszy zareagował... Bronisław Wildstein - współpracownik Radia Maryja, TV Trwam oraz tygodnika "Do Rzeczy". Wildstein doniósł na Piątka w liście otwartym do "Krytyki Politycznej" a samego zainteresowanego nazwał... donosicielem. Redakcja "KP" odpowiedziała błyskawicznie i zerwała współpracę z Piątkiem, który bez zgody wydawcy przedstawiał się reklamodawcom "Do Rzeczy" jako współpracownik "Krytyki Politycznej". "Rozstaliśmy się nie dlatego, że walczyłeś z tym lub innym tygodnikiem lub homofobią, ale dlatego że żadna szanująca się redakcja nie może tolerować działań autora, który pod jej szyldem podejmuje się akcji wcześniej z nią nieuzgodnionych" - uzasadniał wówczas ówczesny pracodawca Piątka. W środowisku bliskim "KP" zawrzało i wiele osób uznało karę za zbyt surową.

Tak sprawy się toczą, gdy bohaterem jest dziennikarz lewicowego pisma. Co gdy donosicielem jest współpracownik prawicowego tytułu? Wtedy nazywa się to sukcesem! Dziennikarz jednego z ksenofobicznych portali (tytuły jak "40% homoseksualistów to pedofile") donosił kilka miesięcy temu o zwycięstwie nad homoseksualną propagandą. Autor artykułu opisał swój donos na... portal Queer.pl. Adresatem donosu były firmy, których reklamy były widoczne na łamach naszego portalu. Oto treść listu:

„Czy Państwa firma zdaje sobie sprawę, że będąc reklamodawcami portalu queer.pl i tego typu portali, wspierają Państwo finansowo dalszą działalność grup genderrewolucyjnych, odpowiedzialnych za np. kontrowersyjny "Marsz Szmat"?“

Na donos zareagowała tylko jedna firma - Coca Cola, która nie tylko wycofała reklamę, ale także nawiązała korespondencję autorem listu. "Reklama Fanty pojawiła się na wymienionej przez Pana stronie queer.pl omyłkowo, na skutek niedopatrzenia i została już z tej strony usunięta". Pikanterii dodaje fakt, że Coca Cola została niejednokrotnie nagradzana przez organizacje LGBT w USA za przychylność wobec naszej społeczności. Tymczasem polski oddział bez żadnego zażenowania podjął cenzorską współpracę z radykalnie prawicowymi środowiskami.

Amerykańska, czy europejska społeczność LGBT chętnie i często korzysta z bojkotów konsumenckich, by zwrócić uwagę opinii publicznej na ważne dla nas kwestie: np. brak zgody na homofobiczną retorykę. Ostatnio głośno było o nawoływaniu do bojkotu filmowej adaptacji książki Orsona Scotta Carda "Gra Endera" - z powodu otwartego wspierania przez jej autora homofobicznych organizacji. Duże kontrowersje wywołała też wypowiedź Guido Barilli, właściciela jednej z największych firm spożywczych, producenta makaronów. "Nie zrobię reklamy z rodziną homoseksualną nie z powodu braku szacunku dla tych osób, które mają prawo robić to, co chcą nie przeszkadzając innym, ale dlatego, że nie myślę tak, jak ci ludzie. Sądzę, że rodzina, do której się zwracamy jest tradycyjna. Jeśli geje nie zgadzają się ze mną, mogą zawsze jeść makaron innej firmy" - powiedział Barilla, za co skrytykował go m.in. Dario Fo, noblista, który sam kiedyś wziął udział w reklamie makaronów. Po fali nawoływań do bojkotu produktów firmy Barilla - właściciel przeprosił.

Czy bojkot konsumencki może być skuteczną bronią w walce o równość? Czy bojkotowanie homofobicznych firm, bądź wspierających homofobiczne podmioty, ma w Polsce sens? Bojkotować, czy nie? Zapraszamy do dyskusji!
Edward Pasewicz
Edward Pasewicz Pisarz, kompozytor, szef Sceny_21 Teatru Nowego, dramatopisarz
Bojkot powinien być po coś, każda taka akcja powinna być po coś. Jeżeli w Polsce nie ma żadnej marki, która identyfikuje się z LGBT, albo ma bezpośrednio skierowany target na LGBT, to nie wiem czy bojkot konsumencki cokolwiek daje. Z drugiej strony to środowisko jest konsumentem bardzo wielu marek, jest też bardziej zorientowane w całym konsumenckim rynku, ale czy bojkot promila konsumentów w przypadku olbrzymich marek robi coś w Polsce komuś, czy nie robi? Moim zdaniem nie. Ale paradoksalnie z trzeciej strony jest tak, że w przypadku dużej marki, która na zachodzie faktycznie buduje swoją politykę wizerunkową na byciu LGBT-friendly i zalicza wpadkę w Polsce, bojkot bym przeprowadził. Doprowadziłbym go do sytuacji, w której informujemy zarząd główny danej firmy, że w jej oddziale dzieje się coś, co nie jest zgodne z ogólnym wizerunkiem i jest przejawem hipokryzji. Nie wierzę też w to, że gdyby np. Coca Cola zaproponowała dużą i widoczną kampanię LGBT w Polsce, to spadłyby jej w jakiś znaczący sposób obroty, moim zdaniem wręcz przeciwnie.

Inaczej w przypadku głośnego nawoływania do bojkotu filmu "Gra Endera". Ani książka, ani film homofobiczne nie są, to że facet ma swoje prywatne poglądy i że je prezentuje: ma do tego prawo, tak jak mamy i my. Gdyby książka faktycznie była homofobiczna i posiadała znamiona mowy nienawiści – to zupełnie inna sprawa. Ja bym wolał oddzielić prywatne poglądy od produktów, które ktoś wytwarza. Cejrowski jest np. moralnym dewiantem pierwszej kategorii, idiotą i hipokrytą, ale wcale nie uważam, żeby robił złe programy przyrodnicze, czy pisał złe książki. Nie popadajmy w absolutną paranoję poprawności politycznej!
23 5
Radek Oliwa
Radek Oliwa Queer.pl
Polacy mają problem z bojkotem, drżąc o niedawno odzyskaną wolność gospodarczą i strasząc "komuną". Nie wiem do końca dlaczego tak wielu moich rodaków definiuje tę wolność jako prawo producentów do wszystkiego i konsumentów do niczego. Może siedzi w nas jeszcze lęk przed tym, że zniknie Persil i wróci Cypisek, a w miejscu Liptona znów zagości herbata popularna? Nie! Teraz Wy rządzicie, więc kręćcie nosem, wybierajcie i każcie o Was zabiegać. Chcecie bojkotować? Bojkotujcie! Nie chcecie? Nikt Was do tego nie zmusza. Ale to Wasza decyzja a nie moja, polityków, internetowych trolli ani tym bardziej niewidzialnej ręki rynku.

Cytowana powyżej wypowiedź pana Barilli nie spędza mi snu z powiek i jak najbardziej szanuję jego prawo do posiadania własnej opinii na temat rodziny a także dzielenia się nią z mediami, ale kto sieje wiatr… Mając wybór między kilkoma markami makaronów o podobnych walorach smakowych i cenach konsument kieruje się wizerunkiem marki. Nie poradzę nic na to (i nawet nie chcę), że marka Barilla najbardziej kojarzy mi się z ostatnią wypowiedzią dyrektora koncernu. Nie mam też jednak problemu z tym, że ktoś się tymi makaronami zajada. Na tym polega wolność wyboru. Ta prawdziwa wolność.

Mam natomiast problem z bojkotem zorganizowanym. Nie lubię czytać w mediach, że "geje bojkotują", bo nigdy dokładnie nie wiem kim "ci geje" są. Myślę, że wszędzie tam, gdzie zabieramy głos w imieniu (niepytanych) innych, należy zachować ogromną ostrożność. Najlepiej przekonał się o tym Tomasz Piątek, który bez konsultacji z pracodawcą wykorzystał tytuł "Krytyka Polityczna" to prywatnej akcji.
10 3
Uschi Pawlik
Uschi Pawlik Redaktorka naczelna portalu Homiki.pl, tłumaczka
Bojkot konsumencki (jako element świadomego podejścia do konsumpcji w ogóle) to fantastyczne narzędzie – przede wszystkim dla osoby je stosującej, bo jest prostym sposobem wyraźnego pokazania (sobie i innym), jakimi wartościami kieruję się w życiu. Jednak aby był rzeczywiście skuteczny, musi być naprawdę dobrze nagłośniony. To że jedna osoba nie kupi towaru X lub nie pójdzie na film Y, nie będzie wielką szkodą dla dostawcy/twórcy/producenta. Ale to, że dowiedzą się o tym rzesze innych konsumentów i rozważą podjęcie podobnej decyzji, może dać sporo do myślenia – wszystkim.

Jednak z Polsce zjawisko bojkotu konsumenckiego jest na tyle słabe, że można mieć wątpliwości, czy podejmowanie takich działań ma w ogóle sens. Badania statystyczne i socjologiczne pokazują, że ciągle jesteśmy społeczeństwem „na dorobku” (lub tez za takie się uznajemy), co usprawiedliwia w naszych oczach podejmowanie decyzji konsumenckich tylko w oparciu o cenę – wiele i wielu z nas myśli, że nie stać nas na kierowanie się etyką w codziennych wyborach. Ja jednak nie tracę wiary i zawsze zachęcam do świadomego kupowania (i innego konsumowania) wierząc, że w końcu osiągniemy ten punkt krytyczny, w którym dostawcy towarów i usług będą musieli dostosować się do naszych oczekiwań, a nie dyktować nam swoje warunki.
11 3
Yga Kostrzewa
Yga Kostrzewa Rzeczniczka Lambdy Warszawa, członkini Grupy Inicjatywnej ds. związków partnerskich
Moim zdaniem bojkoty konsumenckie są skuteczne, gdy marka, czy firma mają silną pozycję na rynku. W Polsce żadna marka nie wspiera aktywnie LGBT: jedyną firmą jest Google, który miał na EuroPride swoją platformę. Jeżeli zrobiłoby się ankietę i zapytało ludzi LGBT o przyjazne dla nich marki – zapewne ciężko byłoby im jakieś wskazać. Nie ma identyfikacji, nie ma produktu, który jest konsekwentny w swym wspieraniu, czy reklamuje się w mediach LGBT itd. Na zachodzie sytuacja wygląda inaczej. Gdy byłam na paradzie w Berlinie to piwo Heineken lało się strumieniami, w USA jest Subaru, jest Microsoft, IBM. Dlatego u nas bojkot ma minimalne znaczenie, nie ma przedmiotu do bojkotu. Jeżeli marka nie jest zaangażowana w ten cały proces, to nie ma czego bojkotować.

Bojkot konsumencki jak najbardziej może spełniać funkcję społeczną. Jeżeli sieć jest rozwinięta, organizacje są mocne - to ma sens, także dlatego, że za tym stoi wielka siła. U nas ciągle wszystko jest raczkujące, nie ma żadnego przełożenia. Różowe pieniądze są w Polsce niezidentyfikowane, jest potencjał, ale nie ma adresowania. Ukazało się kilka artykułów, analiz konsumentów LGBT, ale to są zupełne pierwiosnki. Nie ma się do czego odnieść, nie ma więc podstaw do bojkotów konsumenckich.
7 4
Tomasz Piątek
Tomasz Piątek Pisarz, dziennikarz i copywriter
Przyznam się, że nieco się zdziwiłem, kiedy się dowiedziałem, że część środowisk LGBT podeszła krytycznie do zainicjowanej przeze mnie akcji uświadamiania firm reklamujących się w mediach homofobicznych i szerzej, ksenofobicznych i nienawistnych. Ktoś mi zarzucił, że postępuję nie po chrześcijańsku. No cóż, przyjąłem zasadę, że chrześcijanin nadstawia drugi policzek, ale nie wtedy, kiedy to bliźniego leją po gębie.

Nie wiem, skąd te opory w środowiskach LGBT. Być może moje niezrozumienie bierze się stąd, że jestem hetero i nie do końca potrafię się wczuć w emocje prześladowanej mniejszości, której kato-nienawiść pragnie odebrać prawo do okazywania uczuć. Uważam, że trzeba iść na całość. Walka się już zaczęła, przeciwnik się zmobilizował i każde zawahanie zmobilizuje go jeszcze bardziej, bo uzna je za oznakę słabości. Oczywiście, musimy być rycerscy - też nie tylko z przyczyn etycznych, ale także obrzydliwie pragmatycznych: rycerskość zwykle jest interpretowana jako oznaka siły.

Niestety, a może na szczęście, nasi przeciwnicy rycerscy nie są, chociaż lubią się za takich podawać. Posługują się obelgą i wrzaskiem. Mojej akcji poświęcili aż pięć artykułów, w tym jeden z wielkim zdjęciem. Nazwali mnie małym donosicielem, szantażystą, oszczercą i szaleńcem, bardzo ładnie się przy tym plącząc. Najpierw określili moje maile do reklamodawców jako donosy. Potem stwierdzili, że nie wolno jednemu medium wzywać do bojkotu innego medium (chodziło im o "Krytykę Polityczną", w której publikowałem felietony). Kiedy im przypomniano, że jeszcze niedawno wzywali do bojkotu "Uważam Rze", wtedy Ziemkiewicz ogłosił, że owszem, wolno jednemu medium nawoływać do bojkotu innego medium, ale tylko otwarcie, na łamach, a nie w mailach.

Wystarczy mi satysfakcja z tego, że nienawistnicy się przestraszyli. Bo się przestraszyli i to poważnie: świadczy o tym ilość publikacji i ich ton, niesłychany nawet jak na "Do Rzeczy". Tak wielki strach po stronie przeciwnika nasuwa przypuszczenie, że nasz bojkot może być bardziej efektywny, niż się zdaje sceptykom. Drodzy Państwo, oni rozumieją tylko język kija i marchewki. Kija nie użyjemy, to ich specjalność. Natomiast możemy być bardzo skuteczni w kwestii marchewki, szczególnie jeśli będziemy przypominać, że walczymy nie tylko o prawa osób LGBT, ale wszystkich zagrożonych nienawiścią (Francuzów, "żydomasonów", a nawet papieża Franciszka - "Do Rzeczy" samo podsuwa argumenty przeciw sobie). Podkreślając to, udało mi się zyskać poparcie nawet osób o poglądach konserwatywnych. Należy też podkreślać, że pisanie maili do firm nie jest żadnym donoszeniem, tylko korzystaniem z wolności słowa oraz podstawowych praw politycznych i konsumenckich (również z tego powodu moją akcję wsparło kilka osób o poglądach konserwatywnych i tu specjalne podziękowania dla Macieja Strzembosza). Wszystkim, którzy wątpią w skuteczność akcji, powiem jeszcze, że jest już pierwszy reklamodawca (producent słodyczy), który podziękował za ostrzeżenie i zobowiązał się do przeanalizowania publikacji "Do Rzeczy" pod kątem łamania art. 256 i 257 Kodeksu Karnego.

Pamiętajmy: PiS znowu szykuje się do władzy. Jarosław Kaczyński zapowiedział, że w jego IV czy też już V Rzeczypospolitej geje będą tolerowani, lecz nie afirmowani. To może znaczyć, że chce zrobić to, do czego zachęcało "Do Rzeczy": wprowadzić w Polsce antygejowskie i antydemokratyczne prawo Putina. Nie liczmy, że Unia Europejska nas przed tym uchroni, skoro nie uchroniła Litwy. Trzeba wołać o zagrożeniu jak najgłośniej, kojarząc w oczach opinii publicznej polską prawicową homofobię z powszechnie znienawidzonym postsowieckim dyktatorem.

Zastanawiałem się też nad tym, czy nie powinniśmy wzywać do bojkotu rosyjskich towarów i firm, a także firm handlujących z Rosją (rzecz jasna, w niektórych wypadkach może być to trudne, np. przy tankowaniu samochodu, ale tam, gdzie się da, można by bojkotować to, co rosyjskie). Obrzydliwy pragmatyk we mnie szeptał, że mogłaby to być jedna z nielicznych akcji LGBT, która łatwo zyskałaby poparcie wielkiej części społeczeństwa. Chrześcijanin nie chciał wykorzystywać w słusznej walce złego narzędzia, jakim jest polska rusofobia. W końcu posłuchałem chrześcijanina.

Zapraszam wszystkich na stronę "Świadomi konsumenci LGBT"
8 6
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (32)
tremere kim-lee twap crystalball deviant reina_de_las_nieves zimna85 victor-witold-m ktosinny2 pavi1505
Nie podoba mi się (4)
livefordeath billymore trimurti skarpeta
Komentarze (43)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
25.10.2013 7:47 -marina-
więcej tu hejtów niż konkretów ;p
a wypowiedź tego kolesia, niby pomagającego lgbt, już cytował rosyjski portal jako nawoływanie do nienawiści !!
i wszystko w temacie ;p
cytuj zgłoś 3 5
Ikona
23.10.2013 9:38 Lesbian
Bartek, Antek, Anteek, Byku i z innego tematu Cytrynek - czy potraficie wymienić jakąś firmę z polskim kapitałem, która reklamuje się promując homofobię?
Swoją drogą dziwne te wasze profile :p Natychmiast zlikwidowane po zamieszczonym komentarzu? Na kasację czeka się "podobno" 5 dni. Wyskakuje "podobno" zakolejkowanie do skasowania profilu.
Dolewacie oliwy do ognia.
cytuj zgłoś 2 15
Ikona
22.10.2013 9:30 Lesbian
bartek:
Powinna byc zakladka na queer gdzie mozna dodac homofobiczne firmy... nie chce wspierac takich firm wiec wolalbym wiedziec czego nie kupowac.

A są takie? Zawsze można zasięgnąć opini w PKPP należącej do BusinessEurope.
cytuj zgłoś 1 11
Ikona
22.10.2013 8:37 bartek
Powinna byc zakladka na queer gdzie mozna dodac homofobiczne firmy... nie chce wspierac takich firm wiec wolalbym wiedziec czego nie kupowac.
cytuj zgłoś 1 1
Ikona
22.10.2013 8:35 anteek
Zacznijmy bojkot od filmu AmbaSSada ktory wlasnie wszedl do kin. Dowcip w ktorym pada slowo "pedal" niczego nie wnosi do filmu tylko po prostu marozbawic hetero publicznosc. Ale dlaczego rezyser obraza homoseksualistow bublicznie? Wyszlo na to ze zostalen obrazony i jeszcze za to zaplacilem...
cytuj zgłoś 1 1
Ikona
22.10.2013 7:12 Lesbian
Nie padło pytanie czy popieramy Pana Tomasza Piątka. Homoseksualizm jest karany, nawet śmiercią, w 76 państwach. Bojkot tych państw?
Lajki na "+" popieramy Pana Tomasza.
Lajki na "-" nie popieramy Pana Tomasza.
cytuj zgłoś 2 3
Ikona
21.10.2013 17:47 byku
Cola nie bedzie już przeze mnie kupowana
cytuj zgłoś 1 1
Ikona
21.10.2013 17:45 antek
Bojkotować i to z rozmachem, powinny na stronach queer być zamieszczane informacje o firmach które nas obrażają poniżają lub dyskryminują choćby wyrażając się że jak geje nie chcą niech nie kupują....
cytuj zgłoś 1 1
Anq
21.10.2013 11:29 Anq (105) Poznań
lavender_39:
Anq:
Z tą coca-colą to jest żenada na maxa. Jakiś frajer ugiął się pod wpływem debilnego listu i jeszcze się tłumaczy z "pomyłki". Najgorsze jest to, że cola jest zwyczajnie dobra i wielu obrażonych ich postawą i tak będzie nadal ją kupować:(

No właśnie-i gdzie tu sens bojkotowania?
Rzadko piję colę i właśnie dlatego nie widzę sensu w bojkotowaniu produktu który nie stanowi podstawowego artykułu w mojej lodówce.



U mnie to niemal podstawowy artykuł w lodówce:( Ciekawi mnie tylko na ile odpowiedź na list była wypowiedzią jednego, bezmyślnego homofoba, a na ile przemyślaną decyzją większej grupy osób. Jak to drugie to widać firma malutko płaci skoro stać ją tylko na bandę idiotów. Na całym świecie coca-cola dba o wizerunek przyjaznej firmy dla każdego, bez względu na rasę, płeć itd. ale widać Polacy chcieli być oryginalni.
cytuj zgłoś 3 6
Ikona
21.10.2013 10:35 -marina-
bojkocik to indywidualna sprawa ;p
tylko z tego co tu napisaliście to może działać w dwie strony - my homofobiczne decyzje ludzików wydających kaskę tam gdzie nam się nie podoba, a potem możemy narobić sobie wrogów i będzie odwet ;p
ale chyba warto ryzykować, bo niby czemu nie ;)
artykuł obudził troliki ha ha, dobre, będzie ciekawie ;)
cytuj zgłoś 3 6
  • 1
  • 2
  • 3
  • ...
  • 5
Redakcja Queer.pl
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT+
Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT+, założony w 1996 roku.
queer.pl
TAGIWięcej
barilla bojkot bojkot konsumencki gra endera guido barilla homiki konsumenci krytyka polityczna rynek tomasz piątek yga kostrzewa
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 14.10.2013 Harrison Ford broni "Gry Endera" Obraz Czwartek, 04.04.2019 Bojkot hoteli sułtana Brunei Obraz Środa, 23.03.2016 Wylewanie Ciechana to "nieuczciwa konkurencja" Obraz Wtorek, 28.10.2014 100 tys. złotych lub sąd za wylewania Ciechana Obraz Wtorek, 05.11.2013 Barilla stawia na różnorodność
Inne tematy
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności