Siła porozumienia
Młodzież nasza gejowska jest nieśmiertelna i najpewniej napiła się ze źródła młodości, bo się nie starzeje i nie umiera tylko hasa w Coconie a zimą ciska śnieżkami w Parku Bednarskiego. Inteligentna jest okrutnie, bo języki zna, jak translator Google nieomal i z Wikipedii korzystać potrafi, przez co więcej neuronków może wykorzystać na magazynowanie utworów nieśmiertelnej/nieśmiertelnego Ludwiga Van Lady Gaga.
- Edward Pasewicz -
Cała ta nasza młodzież gejowska jest fit i friendly, je koszerną wegańska strawę i z winyli słucha kwartetów Filipa Glassa i oczywiście jest absolutnie wyjątkowa i nikt tych naszych wątłych tęczynek pojąć nie potrafi i bólu egzystencjalnego nie pojmie, bo przecież staruchy tracą mózgi po przekroczeniu czterdziestki. To wszystko co młodzież sobie myśli jest słuszne i zbawienne. Wszystkich gejów brzydkich, starych, leciwych, powinno się odosobnić i rozstrzelać, a na scenie powinni pozostać tylko promiennie uśmiechnięci dwudziestolatkowie.
Taka prawda. Takie ci poglądy wyznaje część naszej młodzieży i nawet jeśli nie głoszą tego jawnie, bo przecież sępiąc drinki od starszych panów niezręcznym jest głośno mówić o dole z wapnem i strzale w potylicę. Ale gdy już można się ukryć pod anonimowym nickiem, dajmy na to na Kumpello czy innej czaterii, to wtedy poglądy, sentencje i inne miłe słówka lecą z szybkością luxtorpedy relacji Kraków -Zakopane.
Żeby było jasne, nie mówię o wszystkich naszych milusińskich. Są tacy, którzy wiedzą co to mowa nienawiści, a nawet o zgrozo, zaczynają działać w organizacjach i na rzecz środowiska, śniadania gejowskie urządzają w krakowskim Sibro. I za plecami słyszą: a na co to po co nie trzeba się wychylać. Wszyscy ci dyskreci, konkreci, prowadzący podwójne życie, gdy wypiją gardłują za związkami, prawami i przeciw dyskryminacji. Ale gdy tylko pierwsze objawy kaca obejmują ich we władanie zapominają i stają się potulnymi, heteronormatywnymi kolesiami z żoną i dziewczyna na pokaz.
Zresztą stare wygi nie są lepsze. Ciocie pamiętające Gierka i Gomułkę, tęskniące za parkiem i pikietą wcale nie ułatwiają nam rodzinnego porozumienia ponad pokoleniami. Też bredzą o zepsuciu obyczajów gejowskich i o tym jaka ta młodzież w Ciotonie rozwiązła jest i drinki kolorowe sączy i się bawi, zamiast czerpać tajemną satysfakcję z perwersyjnego seksu. No bawią się zamiast cierpieć, no, to dla gierkowej cioteczki może być nie lada problem, no jakże tak bez cierpienia? No jak?
To oczywiście przejaw barwności naszej tęczowej rodzinki, wielopokoleniowej przecież i wielowyznaniowej, boć i Żydów mamy i Cyganów i protestantów, a ilu księży i biskupów w rodzince naszej, ho ho a zakonników to nie zliczysz. I poglądy też od prawa do lewa. Tylko, że ten typ prawicowego geja wymaga moim zdaniem głębszego zbadania. W wersji ciężkiej (znam taką) ma na ścianie swojego pokoju portrety Hitlera i Putina. Jest antysemitą i niczym Jacykow, „tylko rucha gejów”. W wersji soft, to pewnie chrześcijanin przywiązany do tradycyjnych wartości, no może bez wartości nazywanej potomstwem i rodziną m + k.
Gej lewicowiec w wersji wagi lekkiej to sympatyczny młody człowiek związany z Chórami Rewolucyjnymi, miłośnik poszanowania piesków i kotków i innej zwierzyny łownej. W wersji twardej i terrorysta weganin, albo i jedzący tylko owoce i to też bez obróbki termicznej, niechętny państwu Izrael, za to bratający się namiętnie na fejsbooku z Ruchem Wyzwolenia Plasteliny. Wersje skrajne są zazwyczaj nie do przełknięcia. Nie wspominam zupełnie o naszych siostrach lesbijkach, bowiem tam to się boję poznawczego żurawia zapuścić, raz to uczyniłem i przerażenie nie odstępowało ode mnie przez tydzień, aż się zdrowo napić musiałem, żeby mary z umysłu przepędzić.
W gruncie rzeczy to wszystko dobrze, że tak ładnie i barwnie wyglądamy, jeno jeden mały szkopuł widzę, jedno malutkie ale mnie dręczy. Jakoś porozumieć się nie ma jak, jakoś siły nie ma, żeby stanąć pod urzędem i urząd zmusić do poszanowania naszych praw. Bo panu wąsatemu urzędnikowi ów wąs nie zadrży przecież, jeśli nie ujrzy siły bojowej naszej. W jedności siła jak mawiali nasi pedalscy przodkowie pod Cedynią.
Ruch Narodowy powstał i ma się całkiem dobrze. Chłopcy jeżdżą na obozy, ćwiczą rzut kamieniem w pedała, cios pałką w lesbę i inne wesołe zabawy. Przyglądają się co w mateczce Rosji robi batiuszka Putin i jego brunatni ulubieńcy i uczą się. I niebawem będą sporo umieli. I jakoś tak mi się zdaje, że kiedy w jakimś nieszczęśliwym momencie staną naprzeciwko nas, ody do Madonny i Lady Gagi nie wystarczą. A przecież, jeśli (nie dajcie bogowie) powróci kaczyzm, to chłopcy z Ruchu Narodowego będą raczej bezkarni pomimo tego, że oni i PiSem się brzydzą. Ale Jarosławowi K. bliżej do nich niż do nas. Więc może jednak trzeba byłoby zorganizować jakiś opór. I niech nie będzie to ogólna mobilizacja ciot ala Michał Witkowski. Może należałoby samemu stworzyć bojówki, partię? Bardzo bym chciał wtedy zobaczyć miny Wszechpolaków i ich sympatyków, gdyby raz a dobrze pogoniono ich tam gdzie ich miejsce, czyli na śmietnik historii.
Ahoj:
Pedał to część układu napędowego roweru, która służy przenoszeniu energii z nóg rowerzysty, poprzez korby, do całego układu napędowego. Stosowane także niekiedy w niektórych typach motorowerów (mopedów).
Dlaczego my zawsze musimy używać epitetów wobec LUDZI innych , o innych przekonaniach czy też upodobaniach albo i orientacjach. GEJ też jest słowem.
Geje są ludźmi. Żyją jedzą oddychają pracują i kochają jak i my wszyscy tylko TROSZKĘ inaczej.
Tzn ? Jak kochają geje ? Jestem bardzo ciekawa skoro inaczej niż wszyscy? ;]
A po drugie - to co to ma byc ruch wyzwolenia plasteliny? Kogoś śmieszy to ze Palestyna jest okupowana przez Żydów od pokoleń i ze tam ludzie żyją w biedzie upokorzeniu i często giną z parszywych łap Żydów?
Po tym jak weszła ustawa o płci którą rząd zaproponował osobom transseksualnym (do których się zaliczam) i co pokazano później w "Propagandzie" (przejęzyczyłam się pisząc - miałam na myśli "Panoramę" w TVP - ale zostawiłam bo widać dzięki temu o czym myślę), po tym co słyszłam od Ewy Hołuszko na temat tego, jak wygladają prace polskiego ministerstwa sprawiedliwości (najwazniejsze jest co o wszystkim myśli Kościół) i z perspektywą przejęcia rządów przez PiS z posłanką Pawłowicz w swoich szeregach (której wypowiedzi komentować nie trzeba) przekonałam się, że czas zacząć działać...
Dawniej byłam tolerancyją osobą, przyjaźnie nastawioną do religii i przekonana o ważnym jej miejscu w kulturze Polski i Europy, mimo, iż chrześcijanką nie jestem.
Obecna sytuacja przekonała mnie, że naszm największym wrogiem i źródłem największego zła w Polsce jest Kościół Katolicki, z którym trzeba po prostu walczyć bez żadnych kompromisów. Inaczej oni nas zniszczą.
Obecna sytuacja to już przegięcie - za kilka lat w tym kraju nie będzie dało się żyć. Kościół Katolicki chce u nas wprowadzić system rodem z Rosji (oficjalnie to potwierdzają) a kolejne rządy są mu uległe. Trzeba zacząć działać na poważnie i to teraz, już. Inaczej któregoś dnia wszędzie będą polować na nas patriotyczne kibolskie bojówki wspierane przez rząd, a my będizemy torturowani jak za dawnych lat pod pozorem tzw. "terapii" albo wsadzani do więzień.
Pedał to część układu napędowego roweru, która służy przenoszeniu energii z nóg rowerzysty, poprzez korby, do całego układu napędowego. Stosowane także niekiedy w niektórych typach motorowerów (mopedów).
Dlaczego my zawsze musimy używać epitetów wobec LUDZI innych , o innych przekonaniach czy też upodobaniach albo i orientacjach. GEJ też jest słowem.
Geje są ludźmi. Żyją jedzą oddychają pracują i kochają jak i my wszyscy tylko TROSZKĘ inaczej.
Tzn ? Jak kochają geje ? Jestem bardzo ciekawa skoro inaczej niż wszyscy? ;]
Pedał to część układu napędowego roweru, która służy przenoszeniu energii z nóg rowerzysty, poprzez korby, do całego układu napędowego. Stosowane także niekiedy w niektórych typach motorowerów (mopedów).
Dlaczego my zawsze musimy używać epitetów wobec LUDZI innych , o innych przekonaniach czy też upodobaniach albo i orientacjach. GEJ też jest słowem.
Geje są ludźmi. Żyją jedzą oddychają pracują i kochają jak i my wszyscy tylko TROSZKĘ inaczej.
Jaka była intencja autora? Nie wiem. Ale muszę przyznać, że z tego całego sarkazmu i absurdu w sumie da się wyłowić parę dosadnych, choć gorzkich stwierdzeń na temat polskiej tęczy... Chociażby ten brak zrozumienia pomiędzy starszym i młodszym pokoleniem.