Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 15.01.2010 00:00

Być jak Callas

Podziel się Tweetnij Skomentuj (20)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (20)

Gej w operze

Fenomen Callas to proces przemiany brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia. Ta zrazu gruba, brzydka, śpiewająca na początku kariery w Atenach wyłącznie w towarzystwie matki artystka pozostawiła w cieniu, dzięki swej niezwykłej skali głosu oraz wirtuozerii wykonania, wszystkie piękniejsze i zgrabniejsze konkurentki...

W gejowska telewizja TIMM reklamuje na potęgę dwupłytowy album słynnej operowej divy Marii Callas. Sto dwadzieścia minut muzyki. Niecałe dwadzieścia oj-ro (Euro). Skorzystałem z okazji, odżałowałem kasę uprzednio przeznaczonej na poppersa i dokonałem zakupu. W ojczyźnie muzyki klasycznej, nad pięknym, acz szarym obecnie Dunajem. Ot pamiątka taka.

Wydanie prześliczne. Wkładka informacyjna bogato ilustrowana. No i sama muzyka! Przy okazji dowiedziałem, się że geje i cioturelle wszelakiej maści traktują Callas, obok Garland, Villas, Streisand oraz Minelli za Ikonę. O Madonnie już nie wspomnę. W każdym razie Maria Callas głosem zostawia pozostałe panie w cieniu. Jako klasyczny gej - z racji wieku oraz stateczności, tytuł ten mi się należy - zakochałem się w głosie pięknej Marii. Zatem pokrótce Czytelnikom postać boskiej Callas przybliżyć się postaram.

La Divina Callas

Maria Callas urodziła się w 1923 roku w NYC, i w tym roku obchodziłaby 85 urodziny. Właśnie z okazji tych urodzin to okolicznościowe wydanie: Maria Callas - Mythos und Leidenschaft. Mit i namiętność. W oryginalnych nagraniach wypowiadają się na 2 CD wielbiciele, krytycy, entuzjaści, sceptycy oraz koledzy i koleżanki po fachu; na przykład inna boska diva tamtych lat Giulietta Simionato. Można wysłuchać oryginalnych wywiadów ze słynną primadonną. Doskonale dobrany i cyfrowo zrestaurowany materiał dźwiękowy oddaje (na dobrym sprzęcie) wszelkie szczegóły legendarnych już interpretacji Marii Callas.

Fenomen Callas opisywany bywał wielokrotnie (vide nasz kochany Bogusław Kaczyński). Zachwycali się jej głosem wprawdzie wszyscy, szczególnie jednak zachwyceni byli geje. Fascynowała ich zapewne zwłaszcza przedwcześnie zakończona kariera oraz powolny zmierzch sławy zmierzającej w stronę "primadonna dolorosa". Po nieudanym tournée ze zbankrutowanym (finansowo i głosowo) byłym partnerem Giuseppe di Stefano dokonało się! Maria odchodziła w zapomnienie. Nie pomagały poświęcone i dedykowane jej sztuki teatralne (Master Class Terrence'a McNally'ego) oraz film Franco Zeffirellego "Callas forever" ze scenariuszem samego Martina Shermana.

Fenomen Callas to proces przemiany brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia. Ta zrazu gruba, brzydka, śpiewająca na początku kariery w Atenach wyłącznie w towarzystwie matki artystka pozostawiła w cieniu, dzięki swej niezwykłej skali głosu oraz wirtuozerii wykonania, wszystkie piękniejsze i zgrabniejsze konkurentki. Jej zewnętrzna przemiana stanowi niewątpliwy cud. W krótkim czasie Callas potrafiła zrzucić 40 kilo i stać się atrakcyjną, szczupłą śpiewaczką, która olśniewała na scenie nie tylko głosem. Zainteresowali się nią wtedy kreatorzy mody, malarze i fotograficy.

Operowe sceny podbiła Callas w Mexico City rolą Aidy, a partnerował jej wówczas Kurt Baum. Dwa lata później jako Lucia z Lammermoor bisując scenę obłędu, do szaleństwa właśnie doprowadzała zachwyconą występem publiczność. Jako prawdziwa operowa diva Callas dbała o to, by w prasie nie było o niej zbyt cicho. Była skandalistką pierwszej wody. Bulwarówki co rusz donosiły o kaprysach primadonny, odwołanych i zerwanych spektaklach, histeriach i aferach miłosnych z niejakim Onassisem. O geniuszu muzycznym pisano mniej.

Co pozostało z Marii Callas, pierwszej operowej divy XX wieku? Na 40 lat głos jej zamilkł. Niewielu pamięta na żywo jej występy sceniczne. Przez lata nie wydawano jej płyt. Nikt nie śmiał pokusić się o wydanie Callas na CD a nie na klasycznym winylu, z którą nierozerwalnie była kojarzona. Prawda, ówczesna technika nagrywania nie odpowiada dzisiejszym standardom. Bez obróbki komputerowej trudno było tego słuchać.

Marii Callas można tylko służyć, powiedział kiedyś Luchino Visconti, reżyserując spektakle z udziałem słynnej divy w mediolańskiej La Scali (La Sonnambula, Traviata, Ifigenia z Taurygi, Anna Bolena). Służyć znaczyło tu wspierać muzyczny talent i zdolności aktorskie uzdolnionej śpiewaczki. A fakt, że piękna Maria zakochała się w słynnym reżyserze, tylko uskrzydlił kreatywnego twórcę. I nic poza tym. Hrabia Viconti zakochany był bowiem w owym czasie w młodym Leonardzie Bernsteinie, z którym podobnie jak nieco później Franco Zeffirelli (również gej) szli w zawody, by "usługiwać" boskiej (la divina) Callas.

Callas inspirowała pisarzy (Ingeborg Bachmann), etnologów (Claude Levi-Strauss) reżyserów (Werner Schröter, który poświęcił jej całą swą twórczość, Pier Paulo Pasolini). Ten ostatni wystawił jej w postaci inscenizacji spektaklu Medea niezapomniany pomnik. Szkoda, że ich wspólnie planowane projekty, jak ten z inscenizacją Matki Courage Brechta, nigdy nie zostały zrealizowane. Po latach Aristoteles Onassis ponownie zakochał się w pięknej, acz już nieco przyblakłej gwieździe, tym bardziej, iż jego małżeństwo z Jackie Kennedy okazało się fiaskiem.

Callas ze swoją zdolnością czarowania publiczności, wywoływania najgłębszych emocji i wzruszeń, wirtuozerią wykonań była dla gejów idealną ikoną. Obrazem na który projektują swoje marzenia. Kto godzien jest dostąpić zaszczytu dotknięcia stopami desek scenicznych opery, ten może urzeczywistnić i urealnić wszystko, co dla wielu pozostanie nieosiągalne: miłość bez granic, cierpienie i spalanie się w ogniu namiętności niczym świeca. W tych rolach Callas pozostaje niezapomniana: Norma, Licia, Medea. A w życiu? Tym właśnie zajmuje się Claudia Wolff w opracowaniu dołączonym do wspaniałych CD Marii Callas.

Lepsi mężczyźni chodzą do opery

Przy okazji słuchania Callas zastanowić by się warto skąd u wielu gejów fascynacja muzyką operową i na ile opera jest gejowska, oraz gayfriendly. Czy geje znają się lepiej na operze? Kiedy zadaję to pytanie w kręgu znajomych, ci odpowiadają zazwyczaj: No... heterycy chadzają też do opery; albo "to z pewnością dlatego, ze geje są tymi wrażliwszymi i lepszymi mężczyznami".

Niektóre gwiazdy i cioturelle zazdroszczą divom operowym ich klasy i stylu życia. Fakt to opisany w wielu publikacjach: opera przyciąga siostry, ciotki i cioturzyce jak magnes: również reżyserów spektakli operowych i ich asystentów łączą nie tylko sprawy zawodowe. Tak czy siak, mimo iż do opery chadzają także heterycy, gejów zarówno na widowni jak i za kulisami jest całkiem sporo. Jak wyłowić takiego geja? Na ogół łatwo. Na gejdarze jak na radarze wszystko widać i słychać: po ruchach, gestykulacji, mowie i egzaltacji ich poznacie. Może związane jest to z faktem, iż geje mają jednak nieco inną wrażliwość. Inne postrzeganie rzeczywistości, także tej scenicznej. Geje przeżywają spektakle mocniej i dogłębniej. Identyfikują się też łatwiej z bohaterami, zwłaszcza tymi tragicznymi i łatwiej się wzruszają. W operowym spektaklu chodzi przecież głownie o tęsknoty i emocje. I podczas gdy w życiu, szarym i codziennym, nawet w miastach dużych, jak Warszawa, Wrocław, Kraków czy Poznań, wprawdzie łatwo o szybki, łatwy i, nie ukrywam, często przyjemny, anonimowy seks i przelotną (dosłownie) znajomość, w świecie opery znajdujemy to, za czym w głębi duszy oraz naszego gejowskiego jestestwa tęsknimy: płomienne uczucia, emocje, miłość prawdziwą i idealną (wyidealizowaną), cierpienie, wierność aż po grób. Taki wieczór w operze to życie wyśnione w pigułce i to pigułce muzycznej!

Wielu gejów już od czasów szkoły czuje, że są inni w postrzeganiu świata. Inne sprawy ich zajmują, fascynują; geje mają po prostu inne struktury myślenia. Dotyczy to także gustów i upodobań muzycznych. Fakt słuchania muzyki klasycznej deprecjonuje wprawdzie w niektórych kręgach środowiskowych, więc dla świętego spokoju, chcąc pozostać w gronie znajomych "cool" i trendy katują się geje hip hopem, zaś korzystając z uroków domowego zacisza potrafią jednak czasem zasłuchać się klasycznie Mozartem, Chopinem, Czajkowskim, czy choćby rodzimym Moniuszką. Przeżywając fazę coming outu wielu gejów sięgnie, niby to przypadkiem, po CD lub DVD z Jeziorem Łabędzim, czy z Callas właśnie, bo wiedzą geje, że zarówno Czajkowski, jak Callas i cała klasyczna śmietanka, to tak zwane gejowskie ikony. Taki młody gejek czuje to instynktownie, podskórnie. I prócz fascynacji muzyką disco (pokolenie dzisiejszych 40 latków), oraz house (pokolenie dzisiejszych 25-35 latków), sięgało, sięga i sięgać będzie często do tak zwanej klasyki. Odkrywając świat opery oraz jego namiętności i emocje gej nie pozostaje na nie głuchy. Zbiera zatem doświadczenie i nieświadomie zaczyna stosować w życiu już to Wagnera, już Verdiego. Po latach słuchając nawet pobieżnie i w sposób nieuporządkowany potrafi odróżnić Schuberta od Schumanna, Mendelssona od Brahmsa a Haydna od Händla.

Są dzieła, które szczególnie do geje przemawiają. Do takich, homoerotycznych dzieł zaliczyłbym tu "Tristana i Izoldę" czy "Billy Budda" Brittensa. Gej wskutek swoistej socjalizacji jest bardziej świadomy problematyki poruszanej w rozgrywającym się na scenie dramacie. Rolą opery zaś, jest wypełnienie swoistej luki w dzisiejszym świecie anonimowych, powierzchownych i krótkotrwałych stosunków międzyludzkich.

Przyznajmy, geje często obniżają wiek operowej widowni. Spektakle to także, jak za dawnych przed-internetowych lat, swoista giełda i targowisko (próżności) gdzie warto pokazać się samemu lub z partnerem. Zawsze to oryginalniejsze niż przesiadywanie w najmodniejszej nawet dyskotece lub najczarniejszym darkroomie. Romantycznej przecież jest spędzić wieczór ze świeżo poznanym młodzieńcem omawiając perypetie miłosne z obejrzanej właśnie sztuki, niż sztampowo podrygiwać w błyskach laserów czy też strugach zlewającego nas potu. Metropolitan Opera na przykład organizuje specjalne wieczory dla gejów i lesbijek. Spotykają się tu osobniki o podobnych zainteresowaniach i preferencjach na zupełnie neutralnym gruncie. Wieczór w operze dostarcza prócz niespotykanych nigdzie wrażeń, także materiałów do dyskusji oraz okazji do zabłyśnięcia erudycją, elokwencją, nonszalancją.

Powyższe konstatacje nie czynią z gejów wybitnych znawców opery, nie mówiąc już o tym, że nie czynią z nas lepszych, wrażliwszych ludzi. Jednak dzięki kolejnej wizycie w Operze dojść możemy do wniosku, że coś w TYM jest i coś nam TO daje. Muzyka łagodzi obyczaje, także zwyczaje godowe gejów i lesbijek, czyniąc z nich coraz sympatyczniejsze obiekty do badań, podrywu, zaświergolenia i w końcu tego wszystkiego, o co w operze chodzi: wielkiej miłości przez duże M.




PS Piotr Czajkowski całe życie walczył z homoseksualistą w sobie. Te zmagania widoczne są szczególnie w jego operach "Dama Pikowa" czy "Eugeniusz Oniegin", gdzie ukazani są mężczyźni, niezdolni do prawdziwej miłości. W ten sposób niektórzy odczytują te działa jako niespełnione homoerotyczne fantazje Czajkowskiego.

Dane biograficzne Marii Callas na podstawie "Evviva Maria, La Regina Morta" Petera Jobsta.

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (39)
namenlos pietrus anais_nin szarrukin randin godfather _salome_ krakus222 zolza iostesso
Nie podoba mi się (8)
ostatniarzodkiew piotreczek89 zweiuhr pumba21 nightraven_pl annabogna
Komentarze (20)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
14.01.2011 19:33 annek
mówcie co chcecie, ja drugi akt toski zeffirelliego z covent garden mogę oglądać w kółko i bez końca. moment zabójstwa scarpia z tym MORI MORI MORI bezcenny :D i chociażby za tę ekspresję la divinę uwielbiam.
cytuj zgłoś 1 0
piotreczek89
19.02.2010 10:31 piotreczek89 (37)
Myślę, że to nie jest odpowiedznie miejsce, aby dyskutować o technice wokalnej Callas (mało kto miałby ochotę to czytać, a prowadzenie dwuosobowego dialogu w "komentarzach" nie jest ciekawą formą rozmowy). Zapraszam więc http://operaforum.blogspot.com/.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.02.2010 20:22 sigur
Rzeczywiście, chyba z każdym zdaniem powyższego artykułu dałoby się polemizować ( delikatnie rzecz ujmując). A w części poświęconej poświęconej recepcji opery przez gejów jest po prostu żenujący. Może jednak ma swoje dobre strony, chociażby ze względu na możliwość poznania autorów wszystkich krytycznych opinii. ;) Swoją drogą, marzy mi się, że miłośnicy muzyki poważnej i opery będą mieć na IS swój kącik.
A co do meritum to polecam biografię Steliosa Galatopulosa - "Maria Callas". Dokładna i rzeczowo napisana a przy tym dość interesująca. Jeśli ktoś szuka CD z Callas to, wbrew temu, co twierdzi Autor, jest i zawsze było ich zatrzęsienie. Najłatwiej są chyba dostępne te z EMI Classic. Przy czym warto zwrócić uwagę, ze opery nagrane dla tej firmy w latach pięćdziesiątych mają gorszy dźwięk (mono) a z kolei w tych z lat sześćdziesiątych, stereofonicznych, artystka nie jest już w tak fenomenalnej formie.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
26.01.2010 18:41 garcon_anachronique
piotreczek89:
Callas najlepsza była, jest i będzie! I basta! Artykuł lekko mnie razi, a jeszcze bardziej komentarze. Divy wszechczasów lepiej słuchać, niż ją opisywać. Co do filmiku, to wykonanie jest perfekcyjne, gorzej z jakością odtwarzania, ale ma już swój staż, więc bądźmy wyrozumiali. Pewnie zostanę źle zrozumiany, ale myślę, że jeśli już mówi się o takim zjawisku, jak Callas, to powinien być to tylko kontekst Jej twórczości i fenomenalnego, wielooktawowego głosu.


Jeżeli sądzi Pan, że prezentowane wykonanie jest perfekcyjne, to chciałbym dowiedzieć się w oparciu o jakie argumenty postawił Pan swój sąd? Liczę na rzeczowe przedstawienie swojego stanowiska, a nie bajeczkę w stylu pewnego "krytyka", który to w następnym życiu pragnie być Marią Callas.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
23.01.2010 7:13 kaufmann
Przyłączam się do poniższego apelu. Kolejny raz czytam tekst na innej stronie z niesmakiem. W tym przypadku urwałem lekturę w połowie i nie zamierzam tracić czasu na stek bzdur, w którym autor łączy homofobię z heterofobią (btw. heterofobia została podkreślona na czerwono a homofobia nie - słownik internetowy jest homofobiczny :P), rzuca żenującymi stereotypami, a przede wszystkim wyciera sobie twarz Callas, masturbując się nią jednocześnie. W zasadzie jeden plus tego tekstu: poczułem się dowartościowany, że nie jestem typową "ciotką", skoro moimi ikonami nie są ani Streisand, Garland, a na pewno już nie Villas. Rozumiem, że dla wielu ich pierwiastek męski, nazbyt uwypuklony może pociągać inne osoby homoseksualne, ale jak dla mnie to trzy przeciętne kobitki.

W zasadzie nie chce mi się więcej pisać o tym tekście, bo nie wart on takiej uwagi. Co do apelu Mieczyka. Rozumiem redakcję innej strony, że nie wszystkich można zadowolić. Skoro jednak decydujecie się na "promowanie" sztuk elitarnych i poświęcacie postaciom wybitnym dla świata Sztuki, to proszę miejcie "jaja" i pewien poziom. Skoro opera jest domeną gejów - co wynika z powyższego, to na Jowisza, jest cała masa pasjonatów, którzy spłodziliby lepszy, ciekawszy i może jednocześnie bardziej rzetelny tekst.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
21.01.2010 0:45 mieczyk
Cóż, a ja myślałem, że moja złośliwość na coś się zda - jakże się myliłem!
Ale jak ktoś znajdzie kompozytora o nazwisku Brittens, to jak kittens obiecuję wszystko odmiauczeć..
Tymczasem niezdolność do odmiany nazw własnych staje się powszechna.
No chyba że autor jest faktycznie takim ignorantem, że myślał, że opera

Benjamina Brittena "Billy Budd" (kogo? czego? Billy'ego Budda)

naprawdę nazywa się "Billy Budda".

Myślę, że Herman Melville miałby ubaw po pachy, gdyby się dowiedział, że wcale nie jest autorem
"Billy Budd. Sailor",
jeno "Billy Budda. Saviour". ;)

Pomijając stosunek do Callas, uwaga do redakcji: uprasza się o zamawianie tekstów o gay icons, a zwłaszcza tych z obszaru tzw. "kultury wysokiej", u osób, które mają jakiekolwiek [chciałbym powiedzieć: pogłębione, ale obawiam się, że to niedosiężne] pojęcie o tym, o czym piszą. A po chwili refleksji, stwierdzam, że napisanie ciekawego tekstu o gay icon z kultury popularnej jest trudniejsze, bo jak pokazują komentarze do tego tekstu, w przypadku fenomenu-ą-ę można łatwo zamydlić ludziom oczy. [to mogłoby dotyczyć wszystkich tekstów, ale czy obchodzą nas dogłębne analizy polityczne, przepastne teksty o historii, bezdenne interpretacje tekstów kultury? no pewnie, że nie.;)]
cytuj zgłoś 3 0
piotreczek89
20.01.2010 23:01 piotreczek89 (37)
Callas najlepsza była, jest i będzie! I basta! Artykuł lekko mnie razi, a jeszcze bardziej komentarze. Divy wszechczasów lepiej słuchać, niż ją opisywać. Co do filmiku, to wykonanie jest perfekcyjne, gorzej z jakością odtwarzania, ale ma już swój staż, więc bądźmy wyrozumiali. Pewnie zostanę źle zrozumiany, ale myślę, że jeśli już mówi się o takim zjawisku, jak Callas, to powinien być to tylko kontekst Jej twórczości i fenomenalnego, wielooktawowego głosu.
cytuj zgłoś 0 2
Ikona
17.01.2010 23:01 garcon_anachronique
Akurat w tym nagraniu to nie ma się czym zachwycać, pojawiło się nosowanie,zbyt mocne oparcie najwyższych dźwięków na gardle, no i zupełnie rozedrgane coś w stylu vibrato. Bardzo żałuję,że Callas nie dała się poznać w repertuarze barokowym:-(
cytuj zgłoś 0 0
kakk89
17.01.2010 19:58 kakk89 (34)
moja Maria ♥
niepowtarzalna
cytuj zgłoś 0 0
innamoramento
16.01.2010 23:10 innamoramento (40) TORUŃ / WIELKA BRYTANIA/WALIA
MARIA CALLAS PRAWDZIWA GWIAZDA OPEROWEJ MUZYKI...GLOS KTORY ZNIEWALA I POWODUJE PRAWDZIWY DESZCZ EMOCJI...UTWOR Z OPERY CARNEM FENOMENALNY!
cytuj zgłoś 1 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
diva film ikona Kultura La Scala Lifestyle Luchino Visconti Maria Callas Maria Callas jako ikona Metropolitan Opera muzyka klasyczna Nowy Jork opera Piotr Czajkowski Polska Społeczeństwo teatr TiMM Warszawa Wiedeń
Powiązane
Obraz Piątek, 03.07.2009 "Śmierć w Wenecji" w Klubie Filmowym Lambdy Obraz Wtorek, 13.03.2012 Wywiady IS: Marcin Szczygielski Obraz Wtorek, 26.06.2018 Wernisaż w... garderobie Kim Lee Obraz Czwartek, 28.12.2017 Doktor Jekyll i Mr Hyde Obraz Czwartek, 20.10.2016 Gejów i intelektualistów łączy doświadczenie bycia w mniejszości
Inne tematy
Ostatni taki przypadek w Unii Europejskiej? To miasto zakazuje marszu równości Czwartek, 23.07.2026 Ostatni taki przypadek w Unii Europejskiej? To miasto zakazuje marszu równości
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Islam i miłość między kobietami - znamy datę polskiej premiery "Młodszej siostry" Czwartek, 23.07.2026 Islam i miłość między kobietami - znamy datę polskiej premiery "Młodszej siostry"
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy
Zabronione jest pobieranie treści (web scraping) i eksploracja danych (TDM) z tego serwisu do trenowania systemów AI bez zgody operatora — zob. Regulamin.







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się