Najważniejsze organizacje LGBT (KPH, Lambda Warszawa, TransFuzja, Fundacja Równości i Kultura dla Tolerancji) odrzuciły zaproszenie dr Janusza Kochanowskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich na spotkanie mające na celu omówienie postulatów dotyczących sytuacji osób LGBT.
- Mariusz Kurc -
Najważniejsze organizacje LGBT (KPH, Lambda Warszawa, TransFuzja, Fundacja Równości i Kultura dla Tolerancji) odrzuciły zaproszenie dr Janusza Kochanowskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich na spotkanie mające na celu omówienie postulatów dotyczących sytuacji osób LGBT. W ich oświadczeniu z 27 października czytamy m.in. Formuła dotychczasowej współpracy uległa wyczerpaniu, a wyniki naszej współpracy są daleko niezadowalające i nie przynoszące wymiernej poprawy sytuacji dyskryminowanego środowiska osób LGBT.
"Nie chciałbym przeniesienia do Polski kultury gejowskiej"
Dr Janusz Kochanowski został powołany na 5-letnią kadencję Rzecznika Praw Obywatelskich w dn. 15 lutego 2006 r., a więc za czasów "IV RP". Wcześniej dał się poznać opinii publicznej jako konserwatywny prawnik próbujący również swych sił w polityce: w 2004 r. bez powodzenia kandydował z ramienia Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego w okręgu warszawskim.
Jako kandydat na RPO podczas sejmowych przesłuchań 22 grudnia 2005 r. mówił m.in. Jestem zwolennikiem tradycyjnej rodziny. Nie chciałbym przeniesienia do Polski kultury gejowskiej i żeby intymna sfera życia została upolityczniona. Pytany o zakazywane wówczas w Polsce parady i marsze w obronie praw osób nieheteroseksualnych powiedział: Tę sprawę należy rozważać pod kątem ochrony moralności publicznej i to powinny rozstrzygać sądy. Wyrok Trybunału w Strasburgu z 3 maja 2007 r., w którym "moralności publicznej" chyba nie brano pod uwagę, raczej fundamentalne prawo do pokojowych zgromadzeń, był jednoznaczny: nie można zakazywać.
"Jego interwencje okazywały się bardzo płytkie"
Jednak Kochanowski już po objęciu funkcji RPO zaskoczył wszystkich, którym prawa osób LGBT leżą na sercu: jako pierwszy w ponad dwudziestoletniej historii urzędu RPO ustanowił cykliczne spotkania z przedstawicielami tzw. środowiska. Chciał wysłuchiwać postulatów organizacji LGBT i interweniować, jeśli uzna je za słuszne. Zapraszał 5 organizacji, które po kilku takich spotkaniach organizowanych mniej więcej raz na pół roku podpisały teraz swoiste "wotum nieufności". O co chodzi?
Na początku RPO sprawiał wrażenie zainteresowanego naszymi sprawami, ale jego interwencje okazywały się bardzo płytkie. Gdy w jakiejś kwestii nas popierał, wysyłał stosowne pismo do odpowiedniego organu - np. do Ministra Sprawiedliwości, by do kodeksu karnego włączyć przepisy dotyczące mowy nienawiści przeciwko osobom homoseksualnym (obecnie kodeks chroni m.in. narodowość, przynależność etniczną, rasową oraz wyznanie, a orientacji seksualnej - nie). Gdy dostawał odmowną odpowiedź, rozkładał ręce i kończył sprawę. Stawał zawsze po stronie władzy - mówi Robert Biedroń, członek zarządu KPH.
Głośne stało się też życzliwe podejście Kochanowskiego do postulatu TransFuzji, by dla osób będących w trakcie zmiany płci wprowadzić specjalne tymczasowe legitymacje z dwoma zdjęciami: aktualnym i sprzed terapii. Na medialnym poparciu jednak się skończyło. RPO wysłał zapytanie do MSWiA i otrzymał odpowiedź nie odnoszącą się do istoty sprawy. W piśmie do nas RPO napisał, że zgadza się ze stanowiskiem MSWiA uznając niedorzeczne naszym zdaniem argumenty. Na naszą odpowiedź - zawierającą m.in. opinię prawną wspierającą nasz postulat już nie zareagował - mówi Anna Grodzka, Prezeska TranFuzji.
Jednocześnie sam z siebie RPO wystosował pismo do Prorektora Uniwersytetu Kardynała Stanisława Wyszyńskiego z protestem przeciw decyzji władz uczelni o odwołaniu konferencji z udziałem Paula Camerona znanego ze skrajnie homofobicznych poglądów.
W sierpniu br. RPO skomentował wyrok - 15 tys. zł odszkodowania - w wygranej sprawie Ryszarda Giersza, lżonego przez sąsiadkę geja z Wolina: Jeśli nakazujemy, za pośrednictwem sądu, nawet nie wprost, bycie homofilem, to przekreślamy znaczenie słowa tolerancja. Nie wolno mylić tolerancji z obowiązkiem akceptacji. Na te słowa stanowczo zareagował Piotr Stasiński, wicenaczelny "Gazety Wyborczej", który w odredakcyjnym komentarzu napisał: Sąd nie nakazał nikomu homofilii, lecz orzekł przewidzianą w polskim prawie karę za bluzg, który obraża godność człowieka i który w tym przypadku był, co gorsza, częścią uporczywych szykan wobec pary homoseksualistów. Sąd nie pomylił tolerancji z akceptacją, tylko odmówił - zgodnie z polskim prawem - akceptacji dla znieważania ludzi przez innych ludzi. Sąd nie kazał sąsiadce akceptować homoseksualizmu, lecz pokazał, że obrażany człowiek może w polskim prawie znaleźć obronę. (...) Zamiast niedowarzonej krytyki wyroku szczecińskiego sądu od urzędu rzecznika praw obywatelskich oczekuję energicznej obrony homoseksualistów - lżonych w Polsce notorycznie i na ogół bezkarnie. Opinia RPO w sprawie szczecińskiego wyroku była tym bardziej kuriozalna, ze ledwo kilka miesięcy wcześniej poparł on postulat KPH dotyczący penalizacji homofobicznej mowy nienawiści.
"Z naszych spotkań z RPO niewiele wynikało"
W obszernym otwartym liście przedstawiciele organizacji LGBT zarzucają RPO m.in. fałszywą interpretację wyroku szczecińskiego sądu. Krytykują RPO również za brak zaangażowania i należnej determinacji w realizację postulatów organizacji działających na rzecz osób transpłciowych. Wyrażają rozczarowanie wypowiedziami RPO dotyczącymi feministek ("Feministki to kobiety niespełnione w normalnych rolach" - wypowiedź, za którą po kilku dniach medialnej burzy RPO przeprosił). Jesteśmy zasmuceni, że RPO z urzędu podejmuje tak niewiele spraw dotyczących dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej i tożsamości płciowej (...) przy jednoczesnym bardzo aktywnym i jednoznacznym światopoglądowo zaangażowaniu kierowanego przez pana biura winne bieżące i medialne sprawy polityczne - piszą Autorzy listu.
Z zarzutami nie zgadza się Biuro RPO. Z naszej strony nie brakowało dobrej woli. Interwencji jest dużo, ale skarg niewiele. Tym niemniej pan rzecznik interweniował w każdej kontrowersyjnej sprawie, dotyczącej środowiska LGBT podjętej przez media - powiedziała Marta Kukowska z Biura RPO. Przypomniała, że w ciągu trzech lat urzędowania RPO występował również m.in. do ministra zdrowia ws. oddawania krwi przez osoby homoseksualne oraz do Romana Giertycha, ministra edukacji narodowej ws. jego oraz jego wiceministra Mirosława Orzechowskiego homofobicznych wypowiedzi.
Yga Kostrzewa, rzeczniczka Lambdy Warszawa: Za dużo pary szło w gwizdek. Z naszych spotkań z RPO niewiele wynikało. Mam wrażenie, że RPO mógłby robić więcej dla środowiska LGBT. Poza tym, obawialiśmy się, że on wykorzysta spotkania z nami do własnych celów politycznych.
Urząd antydyskryminacyjny u RPO?
List organizacji LGBT trafia w toczącą się na szczytach władzy dyskusję, gdzie i jak ma zostać usytuowany urząd ds. walki z dyskryminacją, którego powstanie wymuszają na Polsce unijne dyrektywy antydyskryminacyjne. W pozostałych 26 krajach UE podobne urzędy już funkcjonują. Z powodu opóźnień Komisja Europejska wszczęła już kilka postępowań karnych w tej sprawie przeciwko Polsce, które zakończyć się mogą przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Ustawa o równym traktowaniu przewidująca powstanie takiego urzędu, ale nie precyzująca jego usytuowania instytucjonalnego od wielu miesięcy tkwi na etapie "prac legislacyjnych". Jednym z pomysłów jest usytuowanie urzędu w biurze RPO.
Spotkania z organizacjami mogłyby więc służyć Rzecznikowi za dowód jego przyjaznej postawy wobec osób LGBT, na co w instytucjach UE zwraca się dużo większą uwagę niż w Polsce.
W sondzie IS "bardzo negatywnie" oceniło prace RPO 65% czytelników i czytelniczek. 30% stwierdziło, że RPO "starał się, ale nie zawsze mu wychodziło", natomiast 5% było zdania, że RPO "robi wszystko, co w jego mocy, by nam pomóc".
a USTAWA z dnia 25 lutego 1964 r. "Kodeks rodzinny i opiekuńczy.", to co? nowy wymiar intymnosci?
Nie mozemy brac udzialu w spotkaniach, po ktorych RPO tylko sobie odhaczy, ze takowe sie odbylo i nastepnym razem robi to samo.
Organizacje LGBT pomagaja nam bardzo duzo i powinnismy byc wszystkim woluntariuszom bardzo wdzieczni. Jezeli macie jakies powody do krytyki to prosze robcie to w sposob konstruktywny, a nie tylko po to zeby sobie ponarzekac i zaraz potem wrocic do swojego kata, gdzie sie ukrywamy przed jakimkolwiek posadzeniem, ze mozemy byc LGBT.
OK, przy tym wyjaśnieniu ma to jakiś sens. :-)
1. Co dało nieprzyjęcie zaproszenia RPO na spotkanie poza ukazaniem tego poirytowania? Jakie są spodziewane efekty tej odmowy?
2. Jakie kroki zostaną przedsięwzięte wobec partii, których liderzy na czas wyborów przywdziewają tęczowe majtki ("Poza tym, obawialiśmy się, że on wykorzysta spotkania z nami do własnych celów politycznych." - Pani Kostrzewa), mile łechtają po brzuszkach a potem nic nie robią ("Na początku RPO sprawiał wrażenie zainteresowanego naszymi sprawami, ale jego interwencje okazywały się bardzo płytkie." - Pan Biedroń)?
szanowny Panie (? - taka forma została tu przyjęta) - efekty mogą być takie, czego się spodziewamy, że RPO zrobi coś więcej w naszych sprawach. póki co - jeśli ktoś interesuje się polityką - sprawa szerokiego urzędu ds. dyskryminacji wisi w powietrzu i wiemy, że dr J.K. ma chrapkę na to stanowisko, więc nie chcemy go popierać, a on może zabiegać o to (stąd prośba o nadzwyczajne spotkanie - tak wcześniej się to nie działo). ja wiem, że to wszystko jest niedoskonałe, ale nie możemy tylko przyklaskiwać. ponadto my nie mówimy NIE, tylko wyrażamy zdanie, iż dotychczasowa formuła się wyczerpała. dodam jeszcze, że RPO będzie się z nami spotykał np. w sprawie związków partnerskich, czyli nie obraził się, a mamy nadzieję że coś przemyśli. co do partii to naprawdę nie wiem - one są nieprzewidywalne. musimy decydować nie strategicznie a doraźnie. pozdrawiam
A potem jeszcze śmie się narzekać na bierność pojedynczych osób, przynależnych do mniejszości seksualnych - podczas gdy wielu z nich nie ma kto choćby wysłuchać. ''Na szczęście'' są jeszcze tzw. działacze, którzy w wąskim gronie tego towarzystwa wzajemnej adoracji kiszą się z zadowoleniem i poczuciem, że robią coś wielkiego, bo się z kimś nie spotkali...
1. Co dało nieprzyjęcie zaproszenia RPO na spotkanie poza ukazaniem tego poirytowania? Jakie są spodziewane efekty tej odmowy?
2. Jakie kroki zostaną przedsięwzięte wobec partii, których liderzy na czas wyborów przywdziewają tęczowe majtki ("Poza tym, obawialiśmy się, że on wykorzysta spotkania z nami do własnych celów politycznych." - Pani Kostrzewa), mile łechtają po brzuszkach a potem nic nie robią ("Na początku RPO sprawiał wrażenie zainteresowanego naszymi sprawami, ale jego interwencje okazywały się bardzo płytkie." - Pan Biedroń)?
pytanie słuszne i póki co odpowiedzi brak. może czas pokaże jak sytuacja RPO się dalej potoczy i wówczas zareagujemy?
Teraz nie pozostaje nic innego - konsekwencja jest niezbędna. Obawiam się jednak braku jakiejkolwiek reakcji ze strony RPO a zastój i cisza na pewno nam sprzyjać nie będą.
pytanie słuszne i póki co odpowiedzi brak. może czas pokaże jak sytuacja RPO się dalej potoczy i wówczas zareagujemy?
pamiętacie sprawę Teletubisiów?
Pani Sowińska zleciła jako Rzecznik Praw Dziecka
zbadanie orientacji seksualnej Teletubisia o wdzięcznym imieniu Tinky Winky.
Nieco jej to zaszkodziło i skompromitowała się doszczętnie,
dzisiaj pamiętamy o niej TYLKO i WYŁĄCZNIE w kontekscie tego 'głupawego' zagrania
żeby użyć terminologii piłkarskiej.
Pan Kochanowski uzyska zapewne dokładnie taki sam efekt.