Może chcemy nie tylko czytać ale również pisać? Wróżę bowiem boom - jeśli nie w tej chwili, to w niedalekiej przyszłości. Polska homoseksualna szafa się uchyliła, rzeczywistość społeczno-polityczna próbuje ją na nowo zamknąć, a energia z tej szarpaniny musi gdzieś znaleźć ujście. Do ujścia będzie dochodzić w Polsce, ale wróżę również zaistnienie gejowskiej i lesbijskiej literatury emigracyjnej, która będzie powstawać w przerwach pomiędzy szorowaniem jednej i drugiej partii tłustych garów w londyńskim McDonald'sie...
Błażej Warkocki
"Cud literatury - no, może powieści - polega na tym, że choć wiemy, że to fikcja, czytamy ją tak, jakby była prawdziwa" - pisze Kinga Dunin w swojej ostatniej książce Zadyma (jeśli ktoś jej jeszcze nie przeczytał, to popełnił duży błąd i już może zacząć pluć sobie w brodę). Cud literatury gej/les polega dokładnie na tym samym. Jest też dodatkowy bonus: chcemy czytać tę fikcję, by tworzyć prawdę, której nie sposób dostrzec na ekranie telewizora.
A może chcemy nie tylko czytać ale również pisać? Wróżę bowiem boom - jeśli nie w tej chwili, to w niedalekiej przyszłości. Polska homoseksualna szafa się uchyliła, rzeczywistość społeczno-polityczna próbuje ją na nowo zamknąć, a energia z tej szarpaniny musi gdzieś znaleźć ujście. Do ujścia będzie dochodzić w Polsce, ale wróżę również zaistnienie gejowskiej i lesbijskiej literatury emigracyjnej, która będzie powstawać w przerwach pomiędzy szorowaniem jednej i drugiej partii tłustych garów w londyńskim McDonald'sie.
Nie mam ochoty wdawać się w bezproduktywne rozważania czym właściwie jest literatura gej/les, bo to w końcu tylko etykieta, która niektórych przyciąga, a innych odstrasza tak bardzo, że uciekają z krzykiem. Gdyby jednak ktoś chciał - przed przystąpieniem do pisania swej powieści, a po opuszczeniu McDonaldsa - dokształcić się teoretycznie, to odsyłam do Tekstyliów bis, opasłej książki o młodej polskiej kulturze wydanej przez Ha!art, gdzie odnajdzie odpowiednie hasło i stosowne wytyczne. Jeśli ktoś chciałbym sprawdzić rzecz praktycznie może zabrać się za czytanie ostatnio wydanych powieści. Dziś proponuję dwie, których autorzy - tak się złożyło - wybrali emigrację.
Na rynku pojawiła się oto powieść Urszuli Ledzewicz Gorsze uczucia - lesbijska przynajmniej w połowie (składa się bowiem z dwóch części). Kibicowałem tej powieści od pierwszej strony, ale potem mi przeszło. Pomysł był bowiem niezły. Motorem napędowym kryminalno-sensacyjnej fabuły jest dyskryminacja. Rzecz dzieje się bowiem w Stanach, jest trup, jest tajemnica, ktoś kogoś wrabia. Mamy też jakże amerykański dramat rozgrywający się w sądzie, w tle 11 września. W to wszystko wpleciony jest romans lesbijski, a dzięki fabule doskonale widać na czym polega homofobia. I mogłoby być nieźle, choćby dlatego, że kryminał służy tu antydyskryminacyjnemu przesłaniu, a nie maskowanym uprzedzeniom jak u Marka Krajewskiego (którego mizoginiczno-homofobiczne fantazje zatytułowane Widma w mieście Breslau, nagrodzone zresztą paszportem "Polityki", można było nabyć w każdym kiosku za jedyne 15 zeta). Niestety słuszne przesłanie przesłoniło wszystko, fabuła nagle się urywa i zostawia nas z zaostrzonym apetytem i pustymi rękami.
I choć mogliśmy mieć lesbijską opowieść sensacyjno-kryminalną (niedoścignionym wzorem byłby tu Bound braci Wachowskich), to nie wyszło. Zdania są papierowo sztywne, postacie drętwe. Wyraźnie unika się tu brzydkich słów typu "lesbijka", a stosuje przedziwne eufemizmy, które brzmią bardzo sztucznie. Zupełnie brakuje kontekstu amerykańskiej kultury gej/les. Vicky i Terry - główne bohaterki i kochanki - są całkowicie odseksualizowane. Nie wyszło. Warto tę książkę przeczytać chyba tylko po to, by uczyć się na błędach.
Lepiej poradził sobie Hubert Klimko-Dobrzaniecki w swej bynajmniej nie debiutanckiej powieści Raz. Dwa. Trzy. Nie jest to powieść gejowska ani sensacyjna, a raczej gorzko-nostalgiczny miszmasz z post-PRL-owskiej prowincjonalnej przaśnej perwersji i eschatologicznych przeczuć. Rzecz dzieje się bowiem gdzieś bardzo daleko od Warszawy, na tzw. polskiej prowincji, gdzieś w późnym PRL; trzech różnych narratorów (którzy nieco się czytelnikowi mieszają) opowiada swoje trzy różne opowieści (które się zazębiają), a raz po raz ujawnia się jakaś przedziwna istota nie z tego świata (która czegoś chce). Wszystko razem daje całkiem ciekawy efekt, a jednak prawdziwie interesujące jest co innego.
W tym świecie prowincjonalnego koszmaru (bieda, przemoc, seksizm, ploty, gwałty, kicz i resentyment), jedyną prawdziwą miłość, taką naprawdę piękną i czystą, przeżywa młody fryzjer do lokalnego kaowca: "Niewielu stać naprawdę, prawdę o samym sobie, niewielu potrafi żyć prawdziwie z samym sobą. Tylko Lucjan Trytko jest prawdziwy, tylko Trytko, ten pedał, żyje, i żyje prawdziwie, za to go podziwiam, za to go kochamç". I jest to nowe oraz ciekawe, bo takich wątków w polskiej literaturze nie było. PRL-owski pedał odnowiony i zrehabilitowany, przynajmniej w części, przynajmniej troszkę. I choćby z tego powodu warto przeczytać tę książkę.
Mamy zatem próbę lesbijskiej powieści sensacyjno-obyczajowej i wątki romansowo-pedalskie na tle prowincjonalnym. To z cala pewnością nie wszystkie możliwości. Jest jeszcze cała masa historii do opowiedzenia. A zatem droga kelnerko dublińskiego pubu oraz miły pracowniku londyńskiego McDonaldsa - wszyscy czekamy na kwiat twego sekretu. Nie wahaj się. Napisz dla siebie. Napisz dla Polski.
Urszula Ledzewicz, Gorsze uczucia, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2007.
Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Raz. Dwa. Trzy, Korporacja Ha!art, Kraków 2007.
Lektury uzupełniające:
Kinga Dunin, Zadyma, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007
Tekstylia bis. Słownik młodej polskiej kultury, red. Piotr Marecki, Korporacja Ha!art, Kraków 2006.
Czwartek, 08.11.2007 zBOOKi - Felietony o książkach
Poniedziałek, 14.01.2008 zBOOKi - Felietony o książkach
Piątek, 13.12.2013 Agnieszki dawno już nie ma
Poniedziałek, 27.10.2008 Nowości książkowe: "Gejdar" Buczak i Urbaniaka
Wtorek, 16.10.2007 Błażej Warkocki w Krakowie i Warszawie