Hiacynty? W ich cebulkach nawet zimą drzemie ponoć wiosna. Ładne kwiatki. Ich nazwa gejom w Polsce przypomina jednak mroczne czasy PRL, gdzie prowadzono pod tym kryptonimem działania wymierzone w niezorganizowane jeszcze środowisko homoseksualistów polskich. W wyniku tej masowej akcji przeprowadzonej w latach 1985-1987 przez Milicję Obywatelską polegającej na zbieraniu materiałów o polskich gejach i ich środowisku zarejestrowano ok. 11 tyś. akt osobowych. Ponoć w przepastnych archiwach Instytutu Pamięci Narodowej jeszcze one istnieją. Nietknięte! Ciekawe na co czekają...
"Akcja "Hiacynt", na którą często powołują się osoby piszące na temat życia homoseksualistów w PRL jest słabo zbadana i nieznana nawet samym gejom i lesbijkom. Przyczyna tkwi przede wszystkim w braku badań historycznych na temat mniejszości seksualnych. Najwięcej o "Hiacyncie" pisał miesięcznik "Inaczej" poświęcając akcji raport w numerze 10/99. Zamieszczono wówczas m.in. rozmowę z Waldemarem Zboralskim, który wspominał przesłuchanie: "Przede wszystkim pytano o nazwiska, nazwiska, nazwiska - to głównie interesowało funkcjonariuszy SB. A także o stosowane techniki aktów płciowych. O ulubione pozycje i typ kochanka, który najbardziej podnieca przesłuchiwanego. Tymi pytaniami deptano najintymniejszą sferę człowieka. Już samo zadanie takiego pytania poniżało i upokarzało." (Krzysztof Tomasik).
W ramach akcji Hiacynt zakładano w PRL-u teczki o nazwie "Karta homoseksualisty", zdejmowano odciski palców, a niektórych nakłaniano do podpisywania oświadczeń. Akcja "Hiacynt" spowodowała, że duża część środowiska homoseksualistów zaczęła jeszcze bardziej ukrywać swoją orientację. Wiele osób homoseksualnych wyemigrowało z Polski. Brutalne pogwałcenie praw człowieka spotkało się z reakcją zagranicznych mediów, władza robiła jednak wszystko, by sprawę zataić. Pytany o akcję rzecznik prasowy rządu Jerzy Urban w wywiadzie dla amerykańskiej prasy zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek miała ona miejsce. (Wikipedia)
Tymczasem w krainie zwanej przez niektórych czwartą pomroczną nasze służby porządkowe rozpoczynają na czyjeś polecenie niezwykle podobne działania (tzw. czynności służbowe).
Dnia 22. maja 2007 do drzwi mojego mieszkania zastukali przedstawiciele porządku i prawa. Wypytali o zatrudnienie, numer telefonu sprawdzili pod moją nieobecność, czy posiadam sprzęt komputerowy, po czym nie zostawiwszy żadnej (sic!) informacji po co, na co i w jakim celu to wszystko - wyszli. Następnego dnia zostałem telefonicznie wyzwany na komisariat, w celu złożenia zeznań, przy czym pan policjant przez telefon także
nie chciał mnie poinformować w jakim celu ma się odbyć to przesłuchanie! Jako zdyscyplinowany obywatel udaję się jednak pod wskazany adres, a tam uprzejmy pan aspirant rozpoczyna w miłej acz dziwnej dla mnie formie wypytywać mnie na różne jak się potem okazało "gejo-tematy". A to, czy pisuję, publikuję, zajmuję się redagowaniem tekstów dla jakichkolwiek redakcji, czasopism oraz portali internetowych. Dla jakich i jak długo trwa ta współpraca. Czy świadek (byłem więc świadkiem - czego i w jakiej sprawie nadal nie wiem!) zna topografię miasta stołecznego Warszawy? Jak często w stolicy bywał? Czy zna pana Jacka Adlera? Czy kiedykolwiek z nim współpracował i w jakiej formie?
Po chwili młody i przystojny pan Aspirant wyciąga dwa artykuły wydrukowane z Internetu z pytaniem, czy są one mojego autorstwa. Fakt - przyznaję - przed kilku laty je popełniłem. Były aż tak złe, że policja się teraz nimi zainteresowała? Dwa i pół roku po ich publikacji? Teraz, w tym kontekście padają pytania: o inspirację i retorykę przytoczonej części tekstu (pastisz kazania Martina Lutera Kinga, wygłoszonego na schodach przed pomnikiem Abrahama Lincolna w Waszyngtonie, w trakcie marszu na Waszyngton, dnia 28 sierpnia 1963)! O to z kim został przeprowadzony wywiad (ze skinem- postać fikcyjna-tekst powstał z kompilacji wielu zebranych wypowiedzi ludzi powiązanych ze środowiskiem)! Nadal nie wiem o co chodzi, ale czekam na rozwój wypadków. W końcu padają kolejne pytania: czy byłem jesienią 2005 w Warszawie! Czy znam osoby przynależące do mniejszości seksualnych? Jeśli tak, to gdzie one zamieszkują. Nie widziałem już potrzeby udzielania odpowiedzi na dalsze pytania.
Padają jednak pytania następne: czy znam i jak rozumiem określenia: gay- power, power-gay, silny pedał? Czy wiem coś (sic!) o paraliżu miasta Warszawy w 2005 roku, o podłożonych atrapach ładunków wybuchowych; czy wiem coś na ten temat: kto organizował, zlecał i inspirował te zajścia!? W końcu: czy zgodzę się na pobranie materiału biologicznego, do badań porównawczych: odcisków palców, śliny ze śluzówek (cytuję z pamięci!) bądź też krwi?
Ładne kwiatki, ale brzydko pachną! Już się zaczyna? W naszej kochanej IV RP służby zaczynają inwigilować środowisko, wyciągając sprawę sprzed 2 lat? W kontekście następujących wypowiedzi pana posła Wojciecha Wierzejskiego:
Powszechnie wiadome jest, że środowiska homoseksualne programowo zainteresowane są upowszechnianiem postaw dewiacyjnych wśród młodzieży, oraz - co gorsza - powiązane są ze światem quasi-przestępczym. Oraz
Zwracam się do Szanownych Panów Ministrów z zapytaniem:
- czy i jak dalece sięgają powiązania owych organizacji ze środowiskami pedofilskimi i zorganizowanym światem mafii narkotykowej;
- jakie są legalne i nielegalne źródła finansowania owych organizacji;
- jak daleko sięga penetracja tych organizacji w polskich szkołach.
Wyjaśnienie wyżej wymienionych wątpliwości pozwoli odpowiedzieć na pytanie: jakie są rzeczywiste motywy brutalnych ataków na rząd polski oraz Ministra Edukacji i tak bezprzykładnego kwestionowania konieczności zmian w polskiej szkole.wydaje się to niestety bardzo prawdopodobne. Nie padło wprawdzie pytanie o moja (w tym wypadku oczywistą) orientację, o moje preferowane techniki seksualne, o partnera bądź partnerów. I mimo iż przesłuchujący mnie pan młodszy aspirant był naprawdę bardzo miły i z nieukrywanym zakłopotaniem wyjaśniał, ze wykonuje wyłącznie polecenia przełożonych i żadnych dalszych i konkretnych informacji udzielić mi nie może chciałbym:
- wiedzieć o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi
- kto za tym stoi i przez kogo może być inspirowany
- dokąd to w tej bądź innej formie dalej prowadzić może.
Wiem, z różnych źródeł, że mój przypadek nie jest odosobniony. Podobne działania i czynności dokonywane są także w innych miastach Polski. Przedmiotem ich są geje, bo wiadomo, że taki może da się łatwo zastraszyć, powie wszystko co trzeba i będzie milczał. Ja jednak milczeć nie zamierzam. I dopóki nie zostanę podejrzany lub oskarżony o bycie gej-bomberem lub członkiem mitycznej organizacji "gay-power" zamierzam o tym głośno mówić. Tak dalej być nie może. Policja wykonuje oczywiście swoje ustawowe obowiązki i zachowuje się wprawdzie przyzwoicie, ale obawiam się, że w ramach tego "śledztwa" ktoś tu komuś usiłuje dorobić gombrowiczowską gębę. Nadaj wierzę jednak, że żyjemy w państwie prawa. Oby jak najdłużej!
Kontrowersyjne zdaniem władzy teksty to:
http://www.innastrona.pl/wywiady_skin.phtmloraz
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=288 Gdyby ktoś spotkał się z podobnym wezwaniem i przesłuchaniem w sprawie "niewiadomojakiej" i przeciw "niewiadomokomu" proszę o kontakt
[email protected]
- Czy możesz podać nazwiska znajomych gejów?
- Oczywiście, Wojciech Wierzejski, Maciej Twaróg, Radosław Parada, Krzysztof Bosak itp.
- Czy zna ich Pan osobiście.
- Tak widuję ich bardzo często w gejowskich lokalach.
Itd. Itd.
Ciekawe co na to powie policja??
P.S
W przypadku podobnych sytuacji zachowuje zimna krew i robie dokladnie to samo, co oni - zachowuje zimna krew urzednika wypelniajacego obowiazki obywatelskie.
Zegnam sie zawsze z wladza po 15 minutach...
Dlaczego? Dlatego, że polscy geje boją się sami siebie i chowaja się pod przysżłowiowy dywan - więc sa podatni na manipulacje, sledztwa, straszenie, sugestie, dobre rady ....
Sądze, że wiekszośc polskich gejów - zwłaszcza tych których dotknęla akcja Hiacynt najchętniej spaliłaby owe różowe dokumenty. A to błąd - to jest histotia i trzeba je zachować dla potomnych i stale rok w rok przypominać jakie to metody były stosowane w PRL. W końcy wszyscy mają swoich meczenników - polscy gej etez powinni mieć, dobrze udokomentować ta akcję, zebt\rac wiarygodne materiały o akcji, nagrane wywiady ... tak to powinno być żeby nie dało się niczemu zaprzeczyć - bo za 30, 40 lat poleki rząd i jego spadkobiercy moralnie wypra się wieygodnej hostorii.
Tym niemniej, trochę w dziedzinie poradnikowej jest. W poradniku prawnym Lambdy z 2000 roku o kontaktach z policją piszą na stronach 14-16, choć trochę suchym językiem:
http://warszawa.lambda.org.pl/dokumenty/poradnik_pra(...)2000.pdf
Chyba warto też korzystać z publikacji "Obywatel a Służba Bezpieczeństwa", napisanej w 1977 r. przez mecenasa Jana Olszewskiego (sic!). Nie jestem prawnikiem, więc trudno mi ocenić, czy jakieś fragmenty się nie zdezaktualizowały. Przypuszczam jednak, że zdecydowana większość rad pozostaje aktualna do dziś. Fragmenty można znaleźć tutaj (strony 3-6):
http://mc.org.pl/pub/centrum/centrum37.pdf