Ryszard Kapuściński w roku 2000 został wybrany dziennikarzem roku, wtedy też go poznałem. Zmarł 23 stycznia 2007 roku w Warszawie w wieku 74 lat. Był najczęściej poza Stanisławem Lemem tłumaczonym za granicą polskim autorem. Dla mnie zaś był przede wszystkim piewcą różnorodności.
Ryszard Kapuściński wiedział wcześniej niż inni- mówiła o nim Hanna Krall. "Tak, są tacy ludzie, wiedzą wcześniej: co należy myśleć, gdzie należy być, co trzeba robić a przede wszystkim, czego robić nie należy."
Nie wiadomo skąd oni to wiedzą. Z głębi duszy? Z genów? Znajdują w ziemi? Otrzymują z nieba? Nie wykluczone, że Kapuściński otrzymał to na obecnej Białorusi.
Urodził się w Pińsku (podobnie jak Golda Meir - była premier Izraela), na południu Białorusi. Po wojnie rozpoczynał pracę jako dziennikarz i z tą profesja kojarzony bywa na całym niemal świecie do dziś. W 1959 zaczął pisać reportaże. Od 1962 do 1967 był korespondentem Polskiej Agencji Prasowej w Afryce. W latach 1967- 1972 w Ameryce Łacińskiej. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych zjeździł całą Afrykę, Azję i Amerykę Południową. Swoim rzemiosłem publicystycznym dzielił się ze studentami wielu uczelni w Indiach, Meksyku, Stanach Zjednoczonych. Jest autorem książek o dyktaturze w Etiopii (Cesarz 1978 oraz Szachinszach 1982) i opowieści o upadku Związku Radzieckiego (Imperium 1993). Trzy tomy jego Lapidarium (1990-1997) stanowią fascynujący opis przemiany obserwacji dziennikarskiej w refleksję filozoficzną nad człowiekiem i jego światem.
Wielu wybitnych ludzi pochodzi z tak zwanej prowincji, z małych zapyziałych miasteczek. Tacy nie podróżują chętnie i często. Żyją bardziej w czasie niż w przestrzeni a jeżeli przestrzeni to już tej wirtualnej, miedzy niebem a przepaścią. Kapuściński żył w przestrzeni horyzontalnej - porzucił swój Pińsk by życie swoje zamienić w wędrówkę. Opuścił rodzinne strony wiedząc, co znaczy strach, bieda, głód. Dlatego kiedy docierał do głodnych był u nich jak u siebie, jak w domu, jak wśród swoich.
W świecie, gdzie zatrzymywał się Kapuściński, człowiek walczy o przetrwanie. Trzeci świat tak często przez niego opisywany stanowi przecież także świat pierwszy i drugi. Jego sprawy nie są sprawami wewnętrznymi Afryki To są sprawy wewnętrzne człowieka, czy raczej człowieczeństwa. Kapuściński opisywał je z ciekawością badacza, zadziwieniem dziecka a czasem z obawą tzw. Europejczyka. Jako dziennikarz nie szukał dobrej "story"- u niego były ważne tylko: niezwykłość i niepowtarzalność. To nie musiało być pasjonujące. Ktoś się urodził, żył, zmarł. Może został nawet zabity. Może zabił kogoś. Przed śmiercią wyznał jednak przybyszowi z dalekiego świata, jak zły czarownik na biednych ludzi plagi zsyłać może, albo jak umierają słonie. A potem Ryszard Kapuściński siadał przed murzyńską chatą, kierując swój wzrok w stronę mroku nocy i widział w tej swojej świeżo spisanej opowieści syntezę całego globalnego świata.
Ryszard Kapuściński w roku 2000 został wybrany dziennikarzem roku, wtedy też go poznałem. Zmarł 23 stycznia 2007 roku w Warszawie w wieku 74 lat. Był najczęściej poza Stanisławem Lemem tłumaczonym za granicą polskim autorem. Dla mnie zaś był przede wszystkim piewcą różnorodności.
Janusz Boguszewicz
Jak ten, co nie chce swym odejściem smucić,
Jak ten, co wierzy w chwili rozstania,
Że ma niebawem z dobrą wieścią wrócić'
Ryszard Kapuściński to nie tylko wspaniały pisarz i wielki podróżnik, ale przede wszystkim mądsy, dobry i ciepły Człowiek, wsłuchujący się w głos innych - tych, których głosu nie chciał usłyszeć nikt...Żegnaj, Mistrzu
reasumujac mam taka refleksje - nie wystawiajmy sie na konfrontacje ze swiatem dopoki sie nie stworzymy dostatecznie. a wiec dbajmy o ustanowienie swoch wartosci. wtedy wchodzmy w swiat. jelsi mamy akiego "kopa" bo jestesmy biedni, z malego miasta, ze wsni, brzydcy, to tym bardziej mammy wieksze szanse na sukces, bo to nas napedza. ale nie wchjodzmy w wielki swiat, w zycie, dopoiki nie mamy uksztaltowanej osobowosci, bo tylko przypadek moze nas uchronc przez chaosem. dla gejow tez jest pewna sugestia - nie wchodzcie w swiat sexu, zwiazkow, aktywnosci gejowskiej, itp, dopoki nie macie pogladu na te kwestie, w ktory gleboko wierzycie. skad wziac ten poglad? nie ma recepty. wlasny rozum plus bliscy. wiec na poczatku inwestowanie w siebie a potem na bazie tej swojej osobowosci wedrowka w swiat....jelsi utrzymamy sie w swiecie przez pierwsze lata i zachowamy wiare w swoje wartosc, to potem kazdy kolejny rok umocni nasza wiedze i bogactwo swiatopogladowe i bedzemy zdolni do zrozumienia czym jest roznorodnosc i ile z niej wynika dobra.