40 000 uczestników w niedzielny wieczór paradowało w centrum miasta. Geje, lesbijki, bi- oraz transseksualiści demonstrowali w obronie swych praw na ulicach Hamburga. Wielu uczestników, którzy demonstrowali w obronie praw gejów, lesbijek bi- i transseksualistów, zaprezentowało się w najbardziej odlotowych kreacjach...
Christopher Street Day: 40 000 uczestników w niedzielny wieczór paradowało w centrum miasta. Geje, lesbijki, bi- oraz transseksualiści demonstrowali w obronie swych praw na ulicach Hamburga- a równocześnie bawili się na najbardziej szalonej imprezie roku.
To była najbardziej kolorowa manifestacja roku: 40 000 uczestników przedefilowało podczas 26 parady Christopher- Street- Day w to niedzielne popołudnie przez centrum miasta. Wielu uczestników, którzy demonstrowali w obronie praw gejów, lesbijek bi- i transseksualistów, zaprezentowało się w najbardziej odlotowych kreacjach. Mężczyźni w perukach, makijaże, sukniach balowych z talią jak u osy. Albo w kolorowych kostiumach karnawałowych. Lub tez (prawie) zupełnie bez ciuszków. Rytmy muzyki rozbrzmiewały z 16 biorących w przemarszu platform i wprawiały szyby w oknach w ciągłą wibrację. Jak na polityczną demonstrację- a za taką CSD oficjalnie uchodzi- jest to widok zgoła nieoczekiwany. Manifestacja jako karnawałowy korowód.
Gdzie jest napisane, że protesty muszą być smutne?
Sami demonstrujący nie widzą żadnych sprzeczności między odlotową atmosferą imprezy a politycznymi żądaniami. "Gdzie jest napisane, że protesty muszą być smutne?", pyta Mark Jürgens (28), urzędnik bankowy z Brunszwiku. Wraz ze swoim partnerem Maicem Utheschinskim (38) wybrali kostiumy smoków. Agresywny strój ma być narzędziem politycznym. "W ten sposób pomagamy wielu ludziom zwrócić uwagę na CSD i przez to na nasze problemy".
Peter Dubber (46) z Altony jest wystrojony w rybacką sieć, spod której prześwitują naprawdę pokaźne połacie ciała. Dla niego CSD to zarówno demonstracja jak i impreza. Wraz ze swym partnerem Dirkiem wiozą w dziecinnym wózeczku kuzynkę Felicity z Afryki Południowej. "Dla niej to taka mała lekcja wolności i praw człowieka". Peter jest zadowolony z postępu, jaki w tej sprawie dokonał się (w Hamburgu) w latach ubiegłych, narzeka jednak z powodu obcięcia środków budżetowych na walkę z AIDS. Burmistrz powinien dla nas robić przynajmniej tyle samo, co dla HafenCity.
Zabrakło von Beusta
Burmistrz Hamburga von Beust już w roku 2004 wystąpił o przyznanie hamburskiemu CSD tytułu Europride- najwyższemu stopniowi europejskich parad- wówczas jednak nie wziął udziału w manifie. Obecnie jest, ku zmartwieniu wielu demonstrantów, ponownie nieobecny- wypoczywa na wyspie Sylt. "Powinien wziąć przykład z berlińskiego burmistrza Klausa Wowereita- mówi Dubber- tamten zawsze jest na paradzie.
Polityka dla niektórych manifestantów odgrywa jednak podrzędną rolę. Silke (32) z Barmbek przyszła w towarzystwie dziesięciorga przyjaciół; ubrani jak na co dzień. W czasie swojej pierwszej manify przed ośmiu laty przewiązywała jeszcze wagę do politycznych treści. "Ale dziś jesteśmy tu po to by się bawić". Jakiś młody gej w dżinsach i koszulce wskazuje na liczne plakaty reklamowe sponsorów i zauważa krytycznie: "Ta impreza strasznie się skomercjalizowała, a idee zatraciły się zupełnie"- później jednak sam zatraca się w zabawie.
Zbiórka dla naszych
Przechodnie z zainteresowaniem, ale i ze zdumieniem obserwują kolorowy tumult. Wśród nich jest także Helmut Neumann (42) z Rellingen, który wraz z córeczką Stephanie (11) robi zakupy na Mönkebergstraße. "To jest naprawdę fajna rozrywka i ładnie to wszystko wygląda". O co jednak w tym wszystkim demonstrantom chodzi, nie potrafi powiedzieć- Może wyjaśnią to później na wiecu przy Jungfernstieg
Właśnie tam o 15.30 zaczynają przemówienia końcowe. Mark Terence Jones, członek zarządu hamburskiego stowarzyszenia Hamburg Pride i współorganizator CSD wygłasza odezwę: "Będziemy demonstrować tak długo, aż skończą się wszelkie polityczne i społeczne dyskryminacje". Dlatego również w przyszłym roku w parada CSD w Hamburgu zostanie zorganizowana. Jonas wspomina też, ze musi być prowadzona walka o obronę praw gejów w innych krajach. Kwota 500 Euro zostanie przekazana organizatorom Parady Równości w Warszawie. O polskich doświadczeniach mówi Tomasz Bączkowski (33). Opowiada o swoim pobiciu. "Mamy nadzieję, że geje w Polsce będą wkrótce tak traktowani, jak tu w Niemczech"- głosi na zakończenie swojego wystąpienia Bączkowski.
Na podstawie Hamburger Abendblat 7. sierpnia 2006
Tłumaczył Janusz Boguszewicz