Sprawozdanie z konferencji w Berlinie
7 maja w Berlinie odbyła się międzynarodowa konferencja "Homofobia i przemoc wobec gejów w życiu publicznym - wyzwanie dla demokratycznego rozwoju w Europie. W konferencji udział wzięli przedstawiciele organizacji LGBT z Francji, Niemiec i Polski, politycy zaangażowani w obronę praw mniejszości seksualnych, oraz dziennikarze.
Podczas konferencji powołano do życia "Gejowski Trójkąt Wajmarski". Pod aktem założycielskim, w imieniu swoich organizacji, podpisali się ich liderzy: Bastian Finke z Maneo w Berlinie, Tomasz Bączkowski z Fundacji Równości w Warszawie i Flannan Obe z "SOS-Homophobie" w Paryżu. W deklaracji założycielskiej możemy przeczytać: "Łączymy nasze siły by budować w Europie społeczeństwo obywatelskie, w którym będziemy mogli żyć wolni od dyskryminacji. Deklarujemy niniejszym wzajemne wsparcie w dążeniu do tego celu. W duchy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka sprzeciwiamy się nienawiści i przemocy, a także dyskryminacji mniejszości społecznych. Solidaryzujemy się ze wszystkimi ludźmi, którzy popierają prawa obywatelskie, równouprawnienie, obronę mniejszości i którzy opowiadają się za stosowaniem norm Europejskiej Konwencji Praw Człowieka W Europie. Chcemy sprzeciwiać się dyskryminacji i alienacji osób homoseksualnych w zjednoczonej Europie. Pragniemy działać na rzecz respektowania praw człowieka w stosunku do lesbijek i gejów." Na konferencji w Berlinie zabierali głos czołowi aktywiści gejowscy, oraz kilku znanych polityków z Francji, Niemiec i Polski.
Claudia Roth, przewodnicząca niemieckiej partii zielonych powiedziała: "Europa musi zareagować na antydemokratyczne przemiany demokratyczne w Polsce tak jak wcześniej zareagowała na wejście do austriackiego rządu populisty Jorga Heidera". Claudia Roth zapowiedziała też, że przyjedzie na paradę równości do Warszawy 10 czerwca. Mechthild Rawert, niemiecka socjaldemokratka i wicemarszałek Bundestagu, zapewniła o swoim wsparciu dla inicjatywy Gejowskiego Trójkąta Wajmarskiego i powiedziała, że geje i lesbijki w Polsce nie będą zostawione na pastwę homofobów i nacjonalistów. W podobnym tonie wypowiedział się Jea-Luc Romero, członek francuskiej Regionalrates Ile de France.
Piotr Gadzinowski, polski parlamentarzysta SLD powiedział: "W tym budynku, w którym dzisiaj rozmawiamy wiele lat temu John F. Kennedy, prezydent USA, powiedział słynne zdanie: "Ich bin ein Berliner". Dzisiaj ja powiem podobne zdanie i myślę, że każdy europejski polityk powinien je powiedzieć w dniu, w którym w jego kraju odbywa się parada gejowska: "Ich bin ein Schwuler“.
Na konferencję dotarły również specjalne listy od innych europejskich polityków m. in. od niemieckiej europarlamentarzystki Elisabeth Schroedter, posłanki SPD Angelici Schwall-Düren, Martine Roure (poseł Europarlamentu Francja), Jacka Langa byłego ministra, posła do Zgromadzenia Narodowego we Francji i wiceprzewodniczącego partii Socjaldemokracja Polska - Bartosza Dominiaka.
(Łukasz Pałucki)
Pseudonaukowe brzmienie terminu nie jest przypadkiem. Już w ZSRR - '''kiedy brakło argumentów naukowaych - tworzono pseudonaukowe jednostki chorobowe''', aby zwalczać niezależne i zdrowe prądy myślowe. Mianowicie przeciwnikom ustoju komunistycznego zarzucano chorobę, którą nazwano '''paranoją kontrrewolucujną'''. Problem w tym, że ta jednostka chorobowa występowała tylko na terenie ZSRR, a jej objawem był krytyczny stosunek do panującego ustroju. Oczywiście była to choroba psychiczna, więc uznanie za chorego danego opozycjonistę mogło się skończyć zamknięciem go w szpiatlu psychiatrycznym.
Pomysł choroby psychicznej dla inaczej myślących i czujących niż homoselsualiści stanowi więc proste ,,odgrzanie" tamtej manipulacji, bo termin ,,fobia" ma ściśle psychiatyczne pochodzenie. Niektórzy próbują dodawać naukowości temu terminowi argmentując, że znajduje się on ,, nawet" w słowniku Kopalińskiego, zapominając że zadaniem twórców słowników jest wychwytywanie wszelkich nowych tworów językowych i zależnie od ich stopnia rozpowszechnienia, zestawianie ich w porządku alfabetycznym. Stąd np. można spotkać słownik gwary więziennej lub młodzieżowej, nie ma natomiast np. encyklopedii wiezięnnych.
Podsumowując: termin homofobia to socjoteczniczna manipulacja o rodowodzie totaliatrnym.