W niedzielę zakończyła się kolejna odsłona OFF Festival. I chociaż jechałam do Katowic z poczuciem, że zeszłorocznego line-upu nic nie pobije, jak zwykle wróciłam zachwycona i muzycznie zainspirowana.
Tegoroczny OFF to także dwóch mniej znanych artystów queerowych, o których świat na pewno jeszcze usłyszy. Najwięcej szans na to ma
Perfume Genius. Skromny i oszczędny występ androgynicznego Hadreasa, któremu na scenie towarzyszyło tylko dwóch muzyków mnie usatysfakcjonował. Melodyjne i melancholijne piosenki, a w tle klawisze – więcej do szczęścia mi nie trzeba. Już niedługo premiera nowej płyty – nie mogę się doczekać.
W sobotę natomiast w trójkowym namiocie wystąpił
Le1f. Trochę miałam muzyczne deja vu – bardzo podobnie w zeszłym roku zaprezentował się Mykki Blanco. Zanim raper wyszedł na scenę – w imprezowy nastrój ludzi wprowadził jego DJ. I właśnie – impreza. Ludzie szaleli. Na Youtube znalazłam filmik z sobotniego koncertu, który idealnie oddaje to, co działo się w namiocie. Nie ukrywam, szybko się ewakuowałam, bałam się, że koło mnie zaraz zaczną się omdlenia :)
"Kocham gejów jak nikogo innego" – mówił kiedyś w rozmowie z magazynem "OUT"
Andrew W.K., który w Katowicach dał dziwne show – ze słowem kluczem "party". Andrew jest komikiem, metalowcem, punkowcem, imprezowiczem i przede wszystkim – bardzo odjechanym kolesiem, który do Katowic przyjechał bez zespołu, ale z kolegą i klawiszami. Było dziwnie, ale czasem lubimy jak jest dziwnie, prawda? Widziałam, że niektórzy świetnie się bawili. Party hard!