Kiedyś jedna z najczęstszych przyczyn śmierci młodych ludzi, teraz raczej choroba przewlekła i już nie wyrok. Cztery dekady postępu w leczeniu HIV sprawiły, że nie ma dziś realnych powodów do piętnowania zakażonych – a jednak dzieje się to nadal. Bezpodstawna stygmatyzacja jest jednym z powodów, dla których pacjenci przeżywają porównywalny z wojenną traumą stres – a ten może zaostrzyć chorobę – mówią badający dobrostan pacjentów z HIV/AIDS naukowcy z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Czterdzieści lat temu, 5 czerwca 1981 roku w Kalifornii, zanotowano pierwszy oficjalny przypadek choroby nabytego niedoboru odporności, który z czasem nazwano AIDS. Dziesięć lat później amerykańska agencja medyczna (Centers for Disease Control and Prevention, CDC) zanotowała 180 tysięcy ofiar schorzenia. Na początku lat dziewięćdziesiątych to właśnie AIDS było jedną z najczęstszych przyczyn śmierci osób od 15 do 44 roku życia. W tej chwili rocznie z powodu ludzkiego wirusa niedoboru odporności umiera prawie 700 tys. osób na całym świecie. Jak dotąd nie znaleziono skutecznego leku na tę przypadłość, choć postęp i wiedza na temat zjawiska pozwoliła na wydłużenie życia pacjentów.- Mamy na to medyczne dowody. Im lepszy jest stan emocjonalny pacjentów z HIV, tym lepsza jest ich kondycja fizyczna, a jednym z najważniejszych czynników kształtujących ich poziom zdrowia jest dobre samopoczucie emocjonalne – mówi dr hab. Marcin Rzeszutek.
- To, w jaki sposób traktujemy osoby zakażone, jak z nimi rozmawiamy, jak się do nich odnosimy, ma kluczowe znaczenie zarówno w procesie leczenia, jak i w podnoszeniu jakości ich życia. Kompleksowe wsparcie psychologiczne, zwrócenie uwagi na zdrowie psychiczne osób dotkniętych chorobą pomaga nie tylko im samym, ale zmienia także postawę całego społeczeństwa. Problem jest poważny, ponieważ niektórzy pacjenci przeżywają stres porównywalny z wojenną traumą – tłumaczy Rzeszutek.
W przypadku osób zakażonych wirusem HIV trauma ma charakter złożony i wielopłaszczyznowy. Świadomość potencjalnego zagrożenia życia, konieczność dożywotniego przestrzegania rygorów leczenia i borykanie się z jego efektami ubocznymi oraz, niestety, wciąż silna stygmatyzacja społeczna osób z HIV to stresory, które mogą wywoływać objawy zaburzenia po stresie traumatycznym – tłumaczy Małgorzata Pięta.

Te osoby, które były w bliskiej relacji partnerskiej zaznaczały, że dawane i otrzymywane wsparcie pozytywnie wpływa na ich samopoczucie i obniża poziom stresu. To tzw. efekt ochronny bycia w bliskiej relacji dla osób zakażonych wirusem HIV. Odwrotny wynik przynosi życie w pojedynkę. Zakażeni wirusem single są przez to bardziej podatni na rozwój choroby – podsumowuje Marcin Rzeszutek.Więcej informacji o badaniach znajdziecie na stronie: https://www.hiv.psychologia.pl/.
Środa, 04.11.2020 Rusza pierwsza w Polsce strona poświęcona dobrostanowi osób z HIV Środa, 02.03.2005 Lambda informuje...
Czwartek, 08.07.2004 Epidemia AIDS nie zwalnia
Sobota, 28.02.2004 Warszawa: Wystawa Positiv Lives Niedziela, 31.08.2003 Międzynarodowy Projekt Fotograficzny "Positive Lives"