"Jak pisać i mówić o osobach LGBT+" - powstał kompleksowy poradnik, który szczegółowo i w bardzo prosty, przystępny sposób wyjaśnia, jak prawidłowo mówić i pisać o osobach LGBT+.
Inkluzywny język jest niezwykle istotny w komunikacji, dzięki temu osoby nieheteronormatywne zyskują przestrzeń, w której mogą być sobą, mogą o sobie mówić. Tyczy się to zwłaszcza osób transpłciowych i niebinarnych, które mają pewną trudność w mówieniu osobie, gdyż nasz język jest skonstruowany na zasadzie binarności. Niestety adaptacja społeczeństwa do nowości w języku to proces, który długo trwa. Dzięki tej publikacji będzie to znacznie ułatwione.
"
Nieraz bardzo nas boli, jak ludzie mediów używają, zupełnie nieświadomie, nietaktownych, niewłaściwych, a niekiedy wręcz raniących słów i wyrażeń dotyczących osób nieheteronormatywnych. Podobne odczucia związane z mediami dzieli wiele osób ze społeczności LGBT+.
Dlatego stworzyliśmy ten poradnik.
Jest to materiał dla tych, które i którzy chcą obiektywnie i rzetelnie pisać o LGBT+, a nie zawsze wiedzą, jakim językiem się przy tym posługiwać. Przede wszystkim dla dziennikarek i dziennikarzy, ale też polityczek i polityków, komentatorek i komentatorów i wszystkich, którzy wypowiadają się publicznie w sprawach lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych, interpłciowych, aseksualnych i panseksualnych" - informują autorzy i autorki publikacji.
Broszura powstała w sposób kompleksowy w porozumieniu z organizacjami, które na co dzień zajmują się pomocą LGBT+ na wielu płaszczyznach. Oprócz podstawowych informacji na temat języka, znajdziemy również słowniczek pojęć oraz opis sytuacji osób nieheteronormatywnych w Polsce.
Uważam, że to niezwykle istotna publikacja, która powinna dotrzeć do jak największej ilości osób. Codziennie rano robiąc prasówkę nierzadko czytanie tekstów poświęconych osobom LGBT+ zwyczajnie boli, kiedy po raz setny widzimy "transseksualizm", "osoby kochające inaczej", czy inne pojęcia z pogranicza psychiatrii, które dawno temu zostały zdezaktualizowane. Niestety, zdarza się to nawet redakcjom przyjaznym osobom nieheteronormatywnych. Ważne jest, aby takich sytuacji nie piętnować na forum publicznym, a edukować. Myślę, że ta broszura idealnie się do tego nada i powinna trafić do wszystkich dziennikarzy i dziennikarek, podejmujących się pisania o osobach LGBT+.
- Klaudia Bobela, dziennikarka Queer.pl
Więcej informacji znajdziecie na stronie:
jakmowicolgbt.pl
Broszurę można pobrać
tutaj.
(kb)
A 'dynamiczny wzrost bezrobocia' - to po prostu kapitalizm w działaniu.
i francuskojęzyczne odniesienia do te informacji np.: https://www.ifop.com/wp-content/uploads/2020/12/177736-R%(...)ts-1.pdf https://www.humanite.fr/sondage-exclusif-communisme-ce-qu(...)s-698128
Nie znam lepszego i jaśniej wyrażonego programu na wiek XXI, nad ten zawarty
w słowach "Międzynarodówki" (w oryginale i po rosyjsku, ewentualnie po
angielsku w tłumaczeniu i wykonaniu Pol Mac Adaim'a https://www.youtube.com/watch?v=dk6L7QiXdUc ). Fałszywe i ściachane są
natomiast dekonstrukcje oraz dystopie, z całym ich słownictwem pozornie
nowoczesnym.
Młodym trochę ciężko robić karierę, przy dynamicznym wzroście bezrobocia: https://biznes.interia.pl/praca/news-rynek-pracy-uwag(...),5164692
Zaś co do Twojej anegdotki, odpowiem inną. Taką, w której starszy pan w tramwaju, mówił innemu starszemu panu w tramwaju, o książce, w której „biskup pokazał, jak masoni rządzą światem”.
Podsłuchany kilka lat temu autentyk.
Chociaż wątpię, żeby cokolwiek przemówiło przez pancerz Twojej banieczki informacyjnej, i żeby dotarły tam fakty, o tym, że obskuranci mają swoją kulturę, swoich intelektualistów, swój światopogląd, poniekąd swoj inny świat.
Inny ciekawy fakt, który wolisz ignorować, żeby pozostać w swojej strefie komfortu, to to że dojściu PiSu do władzy towarzyszył wzrost frekwencji wyborczej. Oko.press bodajże robiło zresztą kiedyś badanie, z którego wynikało, że wyborcy PiS, w istocie, interesują się polityką bardziej niż wyborcy innych partii... Ja takiemu zainteresowaniu i takiej demokracji dziękuję.
Nie wiem, po co to piszę. I tak wiem, że wolisz swoją salonową sojową latte, która pozwala Ci w niezmąconym spokoju czuć wyższość nad innymi, więc życzę smacznego...
Ale nie wszyscy bynajmniej, a już na pewno nie wszyscy młodzi, zajmują się robieniem kariery i kasy w korporacjach, hołubieniem rodziny/ skokami na bok oraz wpatrywaniem się we własny pępek. Stwierdzenie, że większość tak ma - bardziej świadczy o piszącym, niż o rzeczywistości.
Jak ładnie napisał kiedyś Marek Nowakowski: "Głodu prawdy kłamstwo nie nasyci" - rzecz jasna mylnie umiejscowił kłamstwo i prawdę (AD 1983), ale sama zasada jest OK.
A skąd "założenie"? Ano z prostej obserwacji rzeczywistości, gdzie każda najdrobniejsza wolna minuta jest zagospodarowywana z zyskiem przez potomków Carstensena, a dla niechętnych zakupu - jest bat, w postaci wyczerpującej pracy nie wystarczającej na życie oraz kredyty dla lepiej zarabiających.
Powodzenia w szukaniu chętnych. Nic nie poradzisz na to, że ludzie patrzą przede wszystkim na interes własny i bliskich.
A skąd założenie, ze jak dasz ludziom więcej czasu, to będą czytać, dyskutować z innymi i myśleć. I skąd założenie, że będą czytać o faktach (a nie np. o zmyślonych boziach) i myśleć racjonalnie (a nie np. dopatrywać się woli zmyślonej bozi we wszystkim).
Nie jest chyba niczym odkrywczym powiedzenie, że np. homofobia jest instrumentem reżimu pisowskiego (i innych analogicznych) do walki o władzę i do zasłaniania rzeczywistości. Im bardziej ludziom będzie się trudno żyło, im mniej czasu będą mieli na myślenie, dyskusje z innymi ludźmi oraz - no właśnie - czytanie, tym bardziej będą podatni na prostacką propagandę, zwłaszcza tę bazującą na starych kliszach myślowych.
I zacytuję tu sam siebie, bo to jest istota mojego komentarza: 'Dokładnie tego samego, co zrobił Marian Brandys sześćdziesiąt lat temu, nam dziś potrzeba. Nie walki z językiem, ale walki o lepszą rzeczywistość. Dla wszystkich.'
Marian Brandys jest tylko przykładem. Każde nowe pokolenie powinno znaleźć swój własny sposób i środek wyrazu. Ale cel - wspólna walka o lepszą rzeczywistość dla wszystkich - powinien być ten sam.
Inaczej nic nie będzie. Dla nikogo.
Chodziłem do szkoły, czytałem lektury (co było dość dziwne, bo większość osób ograniczała się do streszczeń, przynajmniej tych cięższych pozycji...), nie przypominam sobie. ("Chłopcy z placu broni" lekturą faktycznie byli).
Nie jestem ekspertem od polskiego systemu szkolnictwa, ale wydaje mi się, że istnieje (istniała, kiedy chodziłem?), do pewnego stopnia, dowolność nauczyciela w wyborze lektur, więc może to dlatego żadnego Brandysa nie kojarzę. Tak w ogóle to część "lektur" z oficjalnego wykazu, o ile jeszcze pamiętam, to są króciutkie fragmenty z podręcznika, omawiane na jednej raptem lekcji. Może tam pojawił się Brandys. Nie przypominam sobie takiego autora.
Nie ja mam problemy, ale wtórni analfabeci, szczycący się swoją ignorancją.
Proszę ponadto przeczytać mój oryginalny komentarz; dla ułatwienia wklejam poniżej:
'Co do meritum, moim zdaniem dobrze z rasistowskimi uproszczeniami Sienkiewicza wyrażonymi w książce "W pustyni i w puszczy", walczył sześćdziesiąt lat temu Marian Brandys, pisząc wspaniałą i mądrą książkę "Śladami Stasia i Nel" (i kontynuację: "Z panem Biegankiem w Abisynii"). Walczył lepiej i skuteczniej niż taka Katarzyna Fiołek, pisząca dziś anachroniczne donosy poprawnościowopolityczne na Sienkiewicza.'
Ja nie napisałem, że każdy musi znać, ale że taka książka była, nadal jest wydawana, jest lekturą szkolną, jest znana przez osoby czytające. I jeśli ktoś chce się wypowiadać publicznie, to lepiej by najpierw poznał temat swojej wypowiedzi. Bo inaczej produkuje tylko bezsensowny bełkot, odnoszący się do innego bełkotu.
Przy okazji: nie ma dla mnie wątpliwości, że p. Fiołek książki Brandysa zna, jako polonistka. A mimo to wypisuje androny.
Wydaje mi się, że Brandysa kojarzy każdy znający choć trochę polską literaturę. Czyli jakieś... 0,25% społeczeństwa? Nazwiska Huelle, Kosiński, Żuławski, Dyczek, Dygat, Głowacki, Choromański, Iredyński, Szaniawski, Zagajewski, Myśliwski też Ci pewnie nic nie mówią.
Literatura to fajna rozrywka. Polecam. :)
No ja właśnie o tym... Każdy ma swoje zainteresowania.
A Czarek (nie po raz pierwszy zresztą) pisze takie rzeczy, jakby miał problem z teorią umysłu i zakładał, że jak on coś wie/umie/uważa, to wszyscy tak mają.