Wtorek, 20.04.2021, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026
Czarnek bierze się za lekcje WDŻ. Nauczyciele będą szkoleni do walki z rewolucją seksualną i komunistyczną
Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnej zabrał głos w sprawie lekcji wychowania do życia w rodzinie, podczas XI Ogólnopolskiego Kongresu Nauczycieli Wychowania do Życia w Rodzinie w Częstochowie. Konserwatywny polityk uważa, że obecnie to jeden z najważniejszych przedmiotów w szkole. Trudno odmówić mu racji, jednak prawicowy minister wierzy w jedyny, słuszny model rodziny i w takich duchu szkoleni będą przyszli nauczyciele i nauczycielki.
"Dzisiaj, w dobie kryzysu rodziny pogłębionego rozmaitymi postulatami rewolucji kulturalnej, seksualnej, rewolucji można powiedzieć wprost komunistycznej, którą widzimy niekiedy na polskich ulicach, kształcenie dzieci i młodzieży w polskich szkołach, szkołach podstawowych i ponadpodstawowych na temat tego, czym jest rodzina, na temat tego, jak fundamentalne znaczenie mają wartości wpisane w konstytucji: małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo, rodzicielstwo jest po prostu przejawem naszej solidarności z przyszłymi pokoleniami" - mówił Przemysław Czarnek.
"To od państwa pracy zależy przyszłość naszego społeczeństwa i wzmacnianie wartości, jaką jest rodzina. To niezwykle ważne zadanie" – podkreślał minister. Wobec tego nauczyciele i nauczycielki WDŻ mają zyskać jeszcze większą rangę, ponieważ "od tego zależy przyszłość naszego społeczeństwa i przyszłość naszego państwa".
Według danych ministerstwa z 2018 dotychczas osoby uczące dzieci WDŻ-tu to zazwyczaj nauczyciele lub nauczycielki biologii, historii lub WF-u, a co dziesiąty to katecheta lub katechetka. Uprawnienia do prowadzenia takiego przedmiotu można zdobyć bardzo łatwo - oferują je liczne studia podyplomowe, w tym uczelniane wydziały katechetyczne.
"W rozporządzeniu dotyczącym kształcenia nauczycieli wprowadzamy zmiany, dzięki którym powstanie 10 silnych ośrodków w Polsce, w których nauczyciele będą mogli się kształcić i uzyskiwać uprawnienia nauczyciela wychowania do życia w rodzinie" – poinformował minister. "Nauczyciele wychowania do życia w rodzinie muszą zyskać większe znaczenie. Od tego zależy przyszłość naszego społeczeństwa i państwa. Widzimy to dokładnie w dobie kryzysu rodziny, który również w Polsce niestety daje o sobie znać" - przekonywał Czarnek.

Można się zatem spodziewać, że dotychczasowy bardzo mocno okrojony program po reformie byłej ministry edukacji Anny Zalewskiej w 2017 r., zostanie jeszcze bardziej zredukowany. Już wtedy Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton zarzucały Zalewskiej, że program to "wychowanie do życia w Kościele", przekazujący młodzieży katolicką wizję świata. W całym programie nie pada ani jedno słowo o orientacji seksualnej, a lekcje o antykoncepcji rozważa się "w aspekcie medycznym, psychologicznym (...), społecznym i moralnym".
(kb)
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Jeśli chcemy rozważać antykoncepcje w jakikolwiek niemoralny sposób należy wprowadzić powszechną bazę DNA w której będzie każdy obywatel z jednoczesnym zaostrzeniem prawa alimentacyjnego gdzie regularne uchylanie się od łożenia na utrzymanie dziecka będzie skutkować chemiczną kastracją.
Natomiast w przypadku zrobienia dziecka kochance dane polityka upublicznione w mediach państwowych. Wtedy możemy zastanawiać się czy można uznać antykoncepcje za niemoralną.
u mnie wdz prowadzila babka od niemieckiego(do tego religijna), panienka 0 dzieci. Tez puszczala jakies filmidla o zlej aborcji, ale sama nie traktowala tej lekcji powaznie, wiec wiekszosc tych zajec to byly takie luzne gadki na rozne tematy+jej spiewanie. Spiewala w jakims Wroclawskim chorku koscielnym.
Jak tylko przestawili te zajecia na poczatkowe lub koncowe, to sie wypisalem... No i tornister na plecy i wio do domu. To samo z religia. Sam sobie napisalem te zwolnienia z lekcji xD
U mnie była babeczka od... plastyki. Artyści trzymają poziom, było spoko. Miałam wrażenie, że chyba pierwszy raz prowadzi takie zajęcia, bo była bardziej zainteresowana od nas, ale pozytywnie było. W chyba LO miałam już z tego kartkę, że nie musze chodzić. Zawsze moje zainteresowania gdzieś zaczepiały o człowieka, więc jakoś nie było mi to potrzebne. Raz tylko pamiętam, że nam psycholog przyszła jakąś pogadankę zrobić, albo to były pierwsze zajęcia. Ta kobita była tak dziwna, że jak pare razy pojawiła się na godzinie wychowawczej to u mnie skończyło się niemal traumą. Miała tak dziwne, odrealnione spojrzenie, twarz jak z maski, że zastanawiałam się czy w końcu nie przyjdzie któregoś dnia z piłą mechaniczną. I jeszcze ten dziwny sposób mówienia brr.
A dziwne i z resztą nieprawdziwe film o płodach i aborcji w gimnazjum puszczała nam katechetka. Swoją drogą też miała w sobie coś niepokojącego. Dopiero po latach dowiedziałam się że ta produkcja to zwykły fejk. W dodatku puszczany chyba w większości szkół. Dlatego zajęcia WDŻ to jedno, ale powinno się renegocjować umowę konkordatu i państwo powinno mieć nadzór nad takimi antynaukowymi treściami i co gorsza jednak dość traumatycznymi dla wielu dzieci. Bez jaj pokazywanie 14-15 latkom filmu gdzie w krwawym zabiegu rozczłonkowuje się coś co przypomina człowieka i twierdzi że to 3 tydzień ciąży to naprawdę jest coś co powinno podpadać pod paragraf. I wiem, że ona puszczała to we wszystkich klasach. Więc nawet jak jest nauczyciel od WDŻ w szkole który nie ciśnie ściemy w żywe oczy do od drugiej strony ktoś robi wodę z mózgu.
u mnie wdz prowadzila babka od niemieckiego(do tego religijna), panienka 0 dzieci. Tez puszczala jakies filmidla o zlej aborcji, ale sama nie traktowala tej lekcji powaznie, wiec wiekszosc tych zajec to byly takie luzne gadki na rozne tematy+jej spiewanie. Spiewala w jakims Wroclawskim chorku koscielnym.
Jak tylko przestawili te zajecia na poczatkowe lub koncowe, to sie wypisalem... No i tornister na plecy i wio do domu. To samo z religia. Sam sobie napisalem te zwolnienia z lekcji xD