"Autorzy projektu kierują się własnymi przekonaniami, opartymi na mitach"
Rzecznik Praw Obywatelskich negatywnie zaopiniował projekt penalizujący edukację seksualną. Bodnar wymienia, że jest on niezgodny z Konstytucją i ogranicza prawo do nauki, wolność wypowiedzi, a także nie odpowiada aktualnym nastrojom społeczeństwa. Rzecznik wskazuje również, że nie ma on żadnej merytorycznej podstawy, a autorzy i autorki kierują się wyłącznie własnymi przekonaniami, opartymi na powszechnych mitach.
Adam Bodnar zaopiniował projekt ustawy dotyczącej edukacji seksualnej. Według Rzecznika
propozycje zmian, które wprowadza są niezgodne z obowiązującymi przepisami, w tym z Konstytucją i obowiązującymi umowami międzynarodowymi.
RPO wskazuje, że zaproponowane rozwiązania są niespójne z systemem prawa karnego i nie zostały w sposób wystarczający uzasadnione. "Większość rozwiązań w istocie nie została uzasadniona w żaden inny sposób, niż tylko poprzez postrzeganą przez projektodawców potrzebę eliminacji edukacji seksualnej młodzieży".
Bodnar podkreślił, że
autorzy i autorki projektu penalizacji edukacji seksualnej kierują się wyłącznie swoimi przekonaniami, opartymi na powielanych mitach, a nie rzetelnej wiedzy naukowej. Rzecznik podkreślił, że taka edukacja zapewnia ochronę przeciwko seksualnemu wykorzystywaniu dzieci.
"
Z doświadczeń Finlandii, Estonii, Niemiec i Holandii wynika, że profesjonalna edukacja seksualna, oparta o dopracowane i przyjęte przez władze publiczne programy nauczania, ma wiele pozytywnych skutków – w tym spadek liczby przestępstw na tle seksualnym, obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje, spadek zakażeń wirusem HIV oraz zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy" - czytamy na stronie RPO.Ustawa penalizująca edukację seksualną nie tylko jest niezgodna z polskim prawem, ale i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia.
W razie jej przyjęcia - zagrożone będą prawo do nauki, prawo do nauczania, wolność wypowiedzi oraz prawo do ochrony zdrowia.
W swojej opinii Bodnar podkreślił, że ustawa w rzeczywistości nie ma żadnego odzwierciedlenia w nastrojach społeczeństwa. "Z badania CBOS z 2019 r. wynika, że 84% Polaków uważa, iż przekazywanie dzieciom w szkole wiedzy o życiu seksualnym jest potrzebne. Z raportu Instytutu Badań Edukacyjnych przygotowanego na zlecenie MEN w 2015 r. wynika, że blisko jedna trzecia rodziców podejmuje z dziećmi tematy seksualności bardzo rzadko lub nie podejmuje ich wcale. A 87% nastolatków sądzi, że zajęcia dotyczące rozwoju psychoseksualnego i seksualności człowieka powinny odbywać się w szkole" - podaje Bodar.(kb)
Jego pomniki powinny runąć, jak pomniki Lenina po 1989.
Zacytuję tu profesora Witolda Kulę: "(dla młodzieży) ważniejsze są braki i usterki socjalizmu niż to, że kiedyś w tym kraju był kapitalizm, stagnacja gospodarcza, bezrobocie, przeludnienie wsi i ciemnota. (...) O walce o socjalizm niech się młodzież uczy z podręczników historii, a sama niech się zabiera do jego naprawienia." (To było napisane w pamiętnym roku 1968 - głowę chylę przed niezależnością myśli i dalekowzrocznością prof. WK; ale też zapłacił za te cechy izolację w środowisku... bo to jego postawa była prawdziwie niezależna, a nie powtarzaczy "Wolnej Europy", intelektualnych czytelników sponsorowanego przez CIA paryskiego miesięcznika czy familiarnej Europy madam Czapskiej.)
Oczywiście szkodliwa rola kościoła rzymskiego po 1944 r. jest nie do przecenienia: poczynając od prymitywnego władyki Wyszyńskiego (vide opinia młodego Zygmunta Mycielskiego), poprzez rapsodycznego melodeklaratora Wojtyłę, na Rydzyku i królikach kończąc. Wspaniałomyślnie i z głupoty wybaczono i zapomniano tej organizacji cały antymodernistyczny i antyludzki wymiar, tak świetnie widziany i opisany w 2RP (vide Janina Barycka "Stosunek kleru..." czy publicystyka Boya-Żeleńskiego). Różnica między “Rydzykiem”, a “Bonieckim” jest pozorna, i w sprzyjających dla kościoła warunkach wszyscy będą “Rydzykami”. Trudno mi się też zgodzić, że kościół się “nie znalazł” w nowej rzeczywistości po ‘89: otóż znalazł się wspaniale, i jako materialny beneficjent, i jako nauczyciel pokorności ludu oraz nienaruszalności kapitalistycznego ładu, i jako instytucja uświęcająca umysłowe i fizyczne kibolstwo, a nade wszystko jako indoktrynator młodych (sukces Korwina-Mikke to zasługa m.in. tej wielorakiej działalności kościoła oczywiście w połączeniu z wszechogarniającą propagandą medialną). Podobnie nie do wybaczenia jest flirt “komunistów” z kościołem przez wszystkie lata PRL, z małym i nieśmiałym wyjątkiem do ‘54. Sukces kościoła to w największej mierze rezultat braku myśli marksistowskiej wśród rządzących po ‘56 (o okresie po ‘89 i rządach tzw. Sojuszu ”Lewicy” Demokratycznej nie ma w ogóle co mówić, bo SLD nie ma z rzeczywistą lewicą dążącą do obalenia kapitalizmu nic wspólnego, poza warstwą deklaratywną).