Minister Edukacji i Nauki zamieścił oficjalne przeprosiny za swoje słowa o społeczności LGBTQ+, które wypowiedział, goszcząc w TVP Info i Radiu Maryja.
Przemysław Czarnek nigdy nie ukrywał swoich homofobicznych poglądów. W 2020 roku powiedział: „brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy wreszcie z tą dyskusją.”
W sierpniu 2022 roku Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złożył oskarżenie za te krzywdzące słowa Ministra Edukacji i Nauki o społeczności LGBTQ+ w Polsce. Czarnkowi groziła utrata immunitetu oraz rok pozbawienia wolności.
Dzisiaj rano Minister Edukacji i Nauki na swoim profilu na Facebooku zamieścił post, w którym "wycofuje się ze słów", które powiedział o społeczności LGBTQ+. W treści "przeprosin" zaznaczył, że nadal pozostaje przy swoich poglądach:
Ja, niżej podpisany Przemysław Czarnek, Minister Edukacji i Nauki, wycofuję się ze swoich słów, które padły 13 czerwca 2020 roku na antenie TVP Info oraz 3 sierpnia 2020 roku na antenie Radia Maryja, pozostając jednocześnie przy swoich poglądach.
Dalej tłumaczy, że "nie miał intencji urażenia kogokolwiek, w szczególności prof. Jakuba Urbaniaka". Przeprosił wykładowcę Uniwersytetu Warszawskiego za złe "sformułowanie wypowiedzi", które mogło zostać przez niego odebrane nazbyt osobiście.
Moją intencją nie było urażenie kogokolwiek, w tym także osób ze społeczności LGBT+, w szczególności Pana prof. Jakuba Urbanika. Uznaję, że sposób sformułowania wypowiedzi spowodował, że Pan prof. Jakub Urbanik odebrał je osobiście, co nie było moją intencją, za co Pana prof. Jakuba Urbanika bardzo przepraszam
Jakub Urbaniak po rażących słowach Ministra Edukacji postanowił złożyć skargę do sądu. Żądał od Czarnka oficjalnych przeprosin na łamach telewizji i gazet oraz wpłatę zadośćuczynienia w wysokości 20 tysięcy złotych na rzecz Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza.
(BK)
Piątek, 19.08.2022 Sądowne uchylenie immunitetu Czarnka za homofobiczne wypowiedzi w TVP: ci ludzie nie są równi ludziom normalnym
Poniedziałek, 21.02.2022 "Każdy człowiek, który nago chodzi po ulicy, jest nienormalny" - Czarnek nie przeprosi za słowa o osobach LGBTQ+?
Czwartek, 07.01.2021 Homofobia furtką do uchylenia immunitetu Pawłowicz. Sąd zdecyduje, czy odpowie za skandaliczne słowa o LGBT
Piątek, 16.10.2020 Profesor prawa z UW pozywa Przemysława Czarnka za skandaliczne słowa nt. osób LGBT
Wtorek, 23.06.2020 Czarnek o LGBT: nierówni ludziom normalnym. Czy KUL wyciągnie konsekwencje?
No to mnie zainspirowałaś.
Myślę, że Przemysław Czarnek jest tak naprawdę bucem, z małym ch…m, który rekompensuje swoje kompleksy dręcząc psychicznie innych.
Wycofuję się ze swoich słów powyżej, pozostając jednocześnie przy swoich poglądach.
Moją intencją nie było urażenie kogokolwiek, w szczególności Pana ministra prof. Przemysława Czarnka. Uznaję, że sposób sformułowania wypowiedzi może spowodować, że Pan minister Czarnek odbierze je osobiście, co nie jest moją intencją, za co Pana ministra Czarnka bardzo przepraszam.
Qffa! Przestańcie o Czarnku pisać per "profesor"!!!
On NIE JEST profesorem. Na KUL-u jest zatrudniony na STANOWISKU profesora.
W gwoli ścisłości:
Jestem ateista ale będę bronić KUL (wiem brzmi to strasznie) ale naprawdę nie każdy wydział tam jest zj*bany. Na KULu każdy kierunek ma przedmiot o biblii. Niestety jest o bardzo nieobowiązkowy i większość na niego nie chodzi (żeby zaliczyć w zasadzie wystarczy po prostu pojawić się na zaliczeniu). Czarnek na pewno nie chodził. Wyglądało to u mnie tak, że ksiądz brał kolejne ważniejsze fragmenty biblii i tłumaczył dlaczego NIE należy ich brać dosłownie. Tłumaczył całe tło historyczne i dlaczego to zostało napisane w taki, a nie inny sposób. Na pierwsze wybrałxm się po to żeby podkopać autorytet księdza zadając niewygodne pytania. Okazało się, że nie musze. W mojej głowie za to pojawiła się rozkmina co poszło nie tak na linii wiedza o biblii-ksiądz na kazaniu.
Na KUL w kadrach niestety dzieją się rzeczy które nie powinny mieć miejsca. Z 2 strony na UJ też. Więc ja tylko prostuję, że przynajmniej na wydziale nauk społecznych kilka lat temu było ok. Na KUL naprawdę ludzie nie są indoktrynowani. To po prostu nadgorliwość Czarnka i wydziału prawa i teologii.
Czarnek jest profesorem uczelnianym, a nie belwederskim więc tak jak napisałeś po za KUL nie ma potrzeby nazywania go profesorem. Profesorem belwederskim nie zostanie, ma za mały dorobek naukowy. Swoją drogą to tylko w krajach post sowieckich ludzie brandzlują się tytułami naukowymi. W krajach anglosaskich nie ma znaczenia i tak wszystkim mówisz na ty. Pewnie dlatego na zachodzie jest większy szacunek do naukowców, bo nie jest wymuszany sztuczną hierarchią.
Hm... totalny offtop, ale czy np: w Niemczech tytuł doktora nie znaczy bardzo wiele? I jest np: wpisany do dowodu osobistego?
Czy znaczy bardzo wiele? W niemiecki dowodzie masz też pseudonim artystyczny więc czy to faktycznie coś zmienia. To czy faktyczny stopień znaczy wiele to jedno, a to czy wymuszasz na innych szacunek to jest inna kwestia. Przeważnie jak ktoś jest wybitnym naukowcem to środowisko wie że jest wybitnym naukowcem i nie musi tego przypominać na każdym kroku. Jak prowadzi się badania zasadniczość i tytuły zwyczajnie przeszkadzają w pracy. W nauce przekaz informacji powinien być szybki i bezpośredni. Jak coś idzie nie tak to taką informacje trzeba przekazać szybko, a nie zastawiać się czy ktoś zrobi z ciebie kozła ofiarnego bo msz niższy tytuł. Jak byłxm w labie na uczelni to pierwsze co usłyszałxm to, że jest tu 1 zasada, nie ważne czy student czy profesor czy 20 latek czy 60 latek wszyscy mówią sobie na ty. Z resztą, na 2 uczelni też tylko ci o ubogim dorobku naukowym czepiali się jak ktoś o tytule zapomniał. To jest ciekawa zależność. Z niemieckim jest ten problem, że ludzie częściej używają "Sie" niż w polskim. W sumie muszę popytać jak to jest w innych językach niż angielski. Jakby to jest domyślny język nauki. Zwyczajnie łatwiej jest znaleźć badania po angielsku niż w jakimś rodzimym języku (na uczelni czasem zdarzało mi się trafiać na badania Polaków które były tylko po angielsku, po polsku nigdy nie powstały xD). Na YT jest wykład gdzie hm jeśli powiem, że znana w swojej dziedzinie naukowczyni to będzie to spore niedopowiedzenie. Powiedzmy, że interesując się neuronaukami po prostu nie da się nie wiedzieć kim ona była. Wpisuje na tablice 2 losowe nazwiska spośród studentów z którymi pójdzie na obiad. Jak jesteś ważny nie musisz mówić ludziom, że jesteś ważny.
Poczytałxm sobie na temat tych tytułów w dokumentach. Niemcy głównie narzekają że amerykanie kisną jak to widzą xD A tak to nie daje to żadnych profitów, wręcz problemy z odprawami online więc sporo ludzi z tego rezygnuje. Ogółem z tego co doczytałxm jest to zalecane lekarzom medycyny i o to potrafią dopytać służby celne widząc tytuł doktora. Ogółem pomysł jest bardziej zakorzeniony w Austrii, Węgrzech i Czechach, jako spadek po Austro-Węgrach. W Niemczech został spopularyzowany na początku XX wieku tutaj trafiłxm na ciekawy cytat na polskiej stronie " Utratą oszczędności można tłumaczyć śmieszącą trochę inne nacje tytułomanię zawodową. Manifestowanie tytułów zawodowych, a zwłaszcza naukowych (tytuł staje się częścią nazwiska), wzięło się między innymi z tego, że klasie średniej po 1923 r. nie zostało nic innego."
Z tego co ludzie piszą bywa to istotne na Węgrzech ale patrząc na poziom korupcji w tym kraju chyba nikogo to nie dziwi.
Za to właśnie kocham XXI wiek czegoś nie wiem, research i mniej więcej już wiem.
Fakt. Jest taka ulica w Cambridge pełna noblistów. wszyscy mówią, że nagroda nobla dla nich przyszła gdy jej nie potrzebowali. Kiedyty jesteś marką, nie potrzebujesz marek, bo wtedy to one korzystają na tobie
No to mnie zainspirowałaś.
Myślę, że Przemysław Czarnek jest tak naprawdę bucem, z małym ch…m, który rekompensuje swoje kompleksy dręcząc psychicznie innych.
Wycofuję się ze swoich słów powyżej, pozostając jednocześnie przy swoich poglądach.
Moją intencją nie było urażenie kogokolwiek, w szczególności Pana ministra prof. Przemysława Czarnka. Uznaję, że sposób sformułowania wypowiedzi może spowodować, że Pan minister Czarnek odbierze je osobiście, co nie jest moją intencją, za co Pana ministra Czarnka bardzo przepraszam.
Qffa! Przestańcie o Czarnku pisać per "profesor"!!!
On NIE JEST profesorem. Na KUL-u jest zatrudniony na STANOWISKU profesora.
W gwoli ścisłości:
Jestem ateista ale będę bronić KUL (wiem brzmi to strasznie) ale naprawdę nie każdy wydział tam jest zj*bany. Na KULu każdy kierunek ma przedmiot o biblii. Niestety jest o bardzo nieobowiązkowy i większość na niego nie chodzi (żeby zaliczyć w zasadzie wystarczy po prostu pojawić się na zaliczeniu). Czarnek na pewno nie chodził. Wyglądało to u mnie tak, że ksiądz brał kolejne ważniejsze fragmenty biblii i tłumaczył dlaczego NIE należy ich brać dosłownie. Tłumaczył całe tło historyczne i dlaczego to zostało napisane w taki, a nie inny sposób. Na pierwsze wybrałxm się po to żeby podkopać autorytet księdza zadając niewygodne pytania. Okazało się, że nie musze. W mojej głowie za to pojawiła się rozkmina co poszło nie tak na linii wiedza o biblii-ksiądz na kazaniu.
Na KUL w kadrach niestety dzieją się rzeczy które nie powinny mieć miejsca. Z 2 strony na UJ też. Więc ja tylko prostuję, że przynajmniej na wydziale nauk społecznych kilka lat temu było ok. Na KUL naprawdę ludzie nie są indoktrynowani. To po prostu nadgorliwość Czarnka i wydziału prawa i teologii.
Czarnek jest profesorem uczelnianym, a nie belwederskim więc tak jak napisałeś po za KUL nie ma potrzeby nazywania go profesorem. Profesorem belwederskim nie zostanie, ma za mały dorobek naukowy. Swoją drogą to tylko w krajach post sowieckich ludzie brandzlują się tytułami naukowymi. W krajach anglosaskich nie ma znaczenia i tak wszystkim mówisz na ty. Pewnie dlatego na zachodzie jest większy szacunek do naukowców, bo nie jest wymuszany sztuczną hierarchią.
Hm... totalny offtop, ale czy np: w Niemczech tytuł doktora nie znaczy bardzo wiele? I jest np: wpisany do dowodu osobistego?
Czy znaczy bardzo wiele? W niemiecki dowodzie masz też pseudonim artystyczny więc czy to faktycznie coś zmienia. To czy faktyczny stopień znaczy wiele to jedno, a to czy wymuszasz na innych szacunek to jest inna kwestia. Przeważnie jak ktoś jest wybitnym naukowcem to środowisko wie że jest wybitnym naukowcem i nie musi tego przypominać na każdym kroku. Jak prowadzi się badania zasadniczość i tytuły zwyczajnie przeszkadzają w pracy. W nauce przekaz informacji powinien być szybki i bezpośredni. Jak coś idzie nie tak to taką informacje trzeba przekazać szybko, a nie zastawiać się czy ktoś zrobi z ciebie kozła ofiarnego bo msz niższy tytuł. Jak byłxm w labie na uczelni to pierwsze co usłyszałxm to, że jest tu 1 zasada, nie ważne czy student czy profesor czy 20 latek czy 60 latek wszyscy mówią sobie na ty. Z resztą, na 2 uczelni też tylko ci o ubogim dorobku naukowym czepiali się jak ktoś o tytule zapomniał. To jest ciekawa zależność. Z niemieckim jest ten problem, że ludzie częściej używają "Sie" niż w polskim. W sumie muszę popytać jak to jest w innych językach niż angielski. Jakby to jest domyślny język nauki. Zwyczajnie łatwiej jest znaleźć badania po angielsku niż w jakimś rodzimym języku (na uczelni czasem zdarzało mi się trafiać na badania Polaków które były tylko po angielsku, po polsku nigdy nie powstały xD). Na YT jest wykład gdzie hm jeśli powiem, że znana w swojej dziedzinie naukowczyni to będzie to spore niedopowiedzenie. Powiedzmy, że interesując się neuronaukami po prostu nie da się nie wiedzieć kim ona była. Wpisuje na tablice 2 losowe nazwiska spośród studentów z którymi pójdzie na obiad. Jak jesteś ważny nie musisz mówić ludziom, że jesteś ważny.
Poczytałxm sobie na temat tych tytułów w dokumentach. Niemcy głównie narzekają że amerykanie kisną jak to widzą xD A tak to nie daje to żadnych profitów, wręcz problemy z odprawami online więc sporo ludzi z tego rezygnuje. Ogółem z tego co doczytałxm jest to zalecane lekarzom medycyny i o to potrafią dopytać służby celne widząc tytuł doktora. Ogółem pomysł jest bardziej zakorzeniony w Austrii, Węgrzech i Czechach, jako spadek po Austro-Węgrach. W Niemczech został spopularyzowany na początku XX wieku tutaj trafiłxm na ciekawy cytat na polskiej stronie " Utratą oszczędności można tłumaczyć śmieszącą trochę inne nacje tytułomanię zawodową. Manifestowanie tytułów zawodowych, a zwłaszcza naukowych (tytuł staje się częścią nazwiska), wzięło się między innymi z tego, że klasie średniej po 1923 r. nie zostało nic innego."
Z tego co ludzie piszą bywa to istotne na Węgrzech ale patrząc na poziom korupcji w tym kraju chyba nikogo to nie dziwi.
Za to właśnie kocham XXI wiek czegoś nie wiem, research i mniej więcej już wiem.
No to mnie zainspirowałaś.
Myślę, że Przemysław Czarnek jest tak naprawdę bucem, z małym ch…m, który rekompensuje swoje kompleksy dręcząc psychicznie innych.
Wycofuję się ze swoich słów powyżej, pozostając jednocześnie przy swoich poglądach.
Moją intencją nie było urażenie kogokolwiek, w szczególności Pana ministra prof. Przemysława Czarnka. Uznaję, że sposób sformułowania wypowiedzi może spowodować, że Pan minister Czarnek odbierze je osobiście, co nie jest moją intencją, za co Pana ministra Czarnka bardzo przepraszam.
Qffa! Przestańcie o Czarnku pisać per "profesor"!!!
On NIE JEST profesorem. Na KUL-u jest zatrudniony na STANOWISKU profesora.
W gwoli ścisłości:
Jestem ateista ale będę bronić KUL (wiem brzmi to strasznie) ale naprawdę nie każdy wydział tam jest zj*bany. Na KULu każdy kierunek ma przedmiot o biblii. Niestety jest o bardzo nieobowiązkowy i większość na niego nie chodzi (żeby zaliczyć w zasadzie wystarczy po prostu pojawić się na zaliczeniu). Czarnek na pewno nie chodził. Wyglądało to u mnie tak, że ksiądz brał kolejne ważniejsze fragmenty biblii i tłumaczył dlaczego NIE należy ich brać dosłownie. Tłumaczył całe tło historyczne i dlaczego to zostało napisane w taki, a nie inny sposób. Na pierwsze wybrałxm się po to żeby podkopać autorytet księdza zadając niewygodne pytania. Okazało się, że nie musze. W mojej głowie za to pojawiła się rozkmina co poszło nie tak na linii wiedza o biblii-ksiądz na kazaniu.
Na KUL w kadrach niestety dzieją się rzeczy które nie powinny mieć miejsca. Z 2 strony na UJ też. Więc ja tylko prostuję, że przynajmniej na wydziale nauk społecznych kilka lat temu było ok. Na KUL naprawdę ludzie nie są indoktrynowani. To po prostu nadgorliwość Czarnka i wydziału prawa i teologii.
Czarnek jest profesorem uczelnianym, a nie belwederskim więc tak jak napisałeś po za KUL nie ma potrzeby nazywania go profesorem. Profesorem belwederskim nie zostanie, ma za mały dorobek naukowy. Swoją drogą to tylko w krajach post sowieckich ludzie brandzlują się tytułami naukowymi. W krajach anglosaskich nie ma znaczenia i tak wszystkim mówisz na ty. Pewnie dlatego na zachodzie jest większy szacunek do naukowców, bo nie jest wymuszany sztuczną hierarchią.
Hm... totalny offtop, ale czy np: w Niemczech tytuł doktora nie znaczy bardzo wiele? I jest np: wpisany do dowodu osobistego?
No to mnie zainspirowałaś.
Myślę, że Przemysław Czarnek jest tak naprawdę bucem, z małym ch…m, który rekompensuje swoje kompleksy dręcząc psychicznie innych.
Wycofuję się ze swoich słów powyżej, pozostając jednocześnie przy swoich poglądach.
Moją intencją nie było urażenie kogokolwiek, w szczególności Pana ministra prof. Przemysława Czarnka. Uznaję, że sposób sformułowania wypowiedzi może spowodować, że Pan minister Czarnek odbierze je osobiście, co nie jest moją intencją, za co Pana ministra Czarnka bardzo przepraszam.
Qffa! Przestańcie o Czarnku pisać per "profesor"!!!
On NIE JEST profesorem. Na KUL-u jest zatrudniony na STANOWISKU profesora.
W gwoli ścisłości:
Jestem ateista ale będę bronić KUL (wiem brzmi to strasznie) ale naprawdę nie każdy wydział tam jest zj*bany. Na KULu każdy kierunek ma przedmiot o biblii. Niestety jest o bardzo nieobowiązkowy i większość na niego nie chodzi (żeby zaliczyć w zasadzie wystarczy po prostu pojawić się na zaliczeniu). Czarnek na pewno nie chodził. Wyglądało to u mnie tak, że ksiądz brał kolejne ważniejsze fragmenty biblii i tłumaczył dlaczego NIE należy ich brać dosłownie. Tłumaczył całe tło historyczne i dlaczego to zostało napisane w taki, a nie inny sposób. Na pierwsze wybrałxm się po to żeby podkopać autorytet księdza zadając niewygodne pytania. Okazało się, że nie musze. W mojej głowie za to pojawiła się rozkmina co poszło nie tak na linii wiedza o biblii-ksiądz na kazaniu.
Na KUL w kadrach niestety dzieją się rzeczy które nie powinny mieć miejsca. Z 2 strony na UJ też. Więc ja tylko prostuję, że przynajmniej na wydziale nauk społecznych kilka lat temu było ok. Na KUL naprawdę ludzie nie są indoktrynowani. To po prostu nadgorliwość Czarnka i wydziału prawa i teologii.
Czarnek jest profesorem uczelnianym, a nie belwederskim więc tak jak napisałeś po za KUL nie ma potrzeby nazywania go profesorem. Profesorem belwederskim nie zostanie, ma za mały dorobek naukowy. Swoją drogą to tylko w krajach post sowieckich ludzie brandzlują się tytułami naukowymi. W krajach anglosaskich nie ma znaczenia i tak wszystkim mówisz na ty. Pewnie dlatego na zachodzie jest większy szacunek do naukowców, bo nie jest wymuszany sztuczną hierarchią.
przecież ten komentarz dalej jest
Nah.. on się tylko boi o własną dupę i zrobił to co musiał, żeby mu już nic nie groziło..
Ale przecież dalej mu grozi i to bardzo dużo
Nawet za bardzo immunitet nie będzie mu mógł pomóc
No to mnie zainspirowałaś.
Myślę, że Przemysław Czarnek jest tak naprawdę bucem, z małym ch…m, który rekompensuje swoje kompleksy dręcząc psychicznie innych.
Wycofuję się ze swoich słów powyżej, pozostając jednocześnie przy swoich poglądach.
Moją intencją nie było urażenie kogokolwiek, w szczególności Pana ministra prof. Przemysława Czarnka. Uznaję, że sposób sformułowania wypowiedzi może spowodować, że Pan minister Czarnek odbierze je osobiście, co nie jest moją intencją, za co Pana ministra Czarnka bardzo przepraszam.
Qffa! Przestańcie o Czarnku pisać per "profesor"!!!
On NIE JEST profesorem. Na KUL-u jest zatrudniony na STANOWISKU profesora.
Tego komentarza? ;-)
Trini90:
Moją intencją nie było urażenie kogokolwiek, w tym także osób z partii PiS, w szczególności Pana Czarnka. Uznaję, że sposób sformułowania wypowiedzi spowodował, że Pan Czarnek odebrał je osobiście, co nie było moją intencją, za co Pana Czarnka bardzo przepraszam.
Warszawa, 28 września 2022 roku Alicja Alvena