W miniony weekend odbył się pierwszy Gdański Bieg Równości. To wyraz solidarności z członkami i członkiniami grupy Homokomando, którzy zostali napadnięci przez nieznaną grupę około 30 napastników.
"Chcemy pokazać, że nie damy się zastraszyć i mimo aktów terroru będziemy dalej się cieszyć, biegać, trenować z tęczowymi flagami. Dalej będziemy sobą" – zachęcał Linus Lewandowski, twórca grupy Homokomando.
Bieg był zaplanowany jak otwarty dla wszystkich. Trasa liczyła łącznie 5 kilometrów, a na starcie pojawiły się osoby na rowerach, z kijkami do chodzenia oraz spacerowicze i spacerowiczki. Wiele osób pojawiło się tęczowymi emblematami. Ratusz reprezentowała na starcie Monika Chabior, wiceprezydentka Gdańska.
Na miejscu pojawiła się policja. Z głośników puszczane były znane z wcześniejszych protestów hasła: "Policja informuje: mamy stan epidemii, osoby łamiące przepisy porządkowe narażają się na odpowiedzialność karną. Chroń siebie i bliskich", "Pozostając w tym miejscu, łamiesz prawo", "To zgromadzenie jest nielegalne".
"To nie jest zgromadzenie, to jest trening" – mówił Lewandowski. "Staramy się zrobić wszystko, żeby było jak najbardziej bezpiecznie" - dodał.
"
To olbrzymia radość – mówiła Dorota Malinowska z Homokomando. "W ostatnią środę w Krakowie odbył się trening solidarnościowy, rozpoczął się o tej samej godzinie co ten, podczas którego chłopcy z gdańskiego oddziału zostali pobici. Tam było ze 100 osób, a tu jest ich zdecydowanie więcej". Dodała: "Takie osoby są nam bardzo potrzebne. Naszym celem jest nie tylko bieganie, ale walka o równe prawa osób LGBTQ+, im nas więcej, tym krótsza do tego droga".(kb)