"
My, członkowie Intergrupy Parlamentu Europejskiego ds. praw osób LGBT
I, zwracamy się do Państwa, by wyrazić swoje obawy w związku z niedawnym podjęciem pracy jako polskiego członka Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego przez Tymoteusza Zycha" - alarmuje 34 europosłów i europosłanek. Wśród nich znajdują się unijni politycy i polityczka z Polski: Sylwia Spurek, Łukasz Kohut i Robert Biedroń, a także przewodniczący Intergrupy ds. praw osób LGBTI Terry Reintke i Marc Angel.
Zwracają się oni do przedstawicieli i przedstawicielek kierownictwa EKES, ws. Zycha, pytając ich, czy jego nominacja na to stanowisko nie budzi konfliktu interesów, ze względu na jego powiązania z Ordo Iuris. Ich niepokój budzi fakt decydowania w sprawie praw kobiet i osób LGBT, do czego Zych może być odgórnie uprzedzony.
Działalność EKES (z ang. European Economic and Social Committee) opisuje OKO.press w ten sposób:
EKES (ang. European Economic and Social Committee, EESC) to ciało doradcze Unii Europejskiej, które opiniuje pomysły legislacyjne unijnych instytucji. Ma za zadanie poszukiwanie równowagi między interesami różnych grup np. pracodawców, pracowników, rolników czy konsumentów. Komitet co roku wydaje średnio 175 opinii i raportów.
W EKES zasiada 329 członków, w tym 21 z Polski. Ich pięcioletnie kadencje mogą być przedłużane. Reprezentanci danego kraju, choć są wyłaniani przez rządy, działają niezależnie i „dla dobra UE”. Dzielą się na trzy grupy: I – przedstawicieli pracodawców, II – pracowników i III – grupę Różnorodność Europa (ang. Diversity Europe).
"Jak być może państwo wiedzą, Ordo Iuris jest organizacją, która od dawna promuje w Polsce retorykę anty-LGBTI, przeciwną prawom kobiet, antyaborcyjną i anty-gender, także poprzez bliskie związki z polityką polskiego rządu w tych tematach" - piszę eurodeputowani i eurodeputowane w liście.
"W rezultacie niedawne powołanie pana Zycha niewątpliwie rodzi pytania o zasadność jego pracy w tej dziedzinie i intencje stojące za jego nominacją" - dodają.
Wybór Tymoteusza Zycha na członka EKES odbył się nietransparentnie, co wykazał poseł Lewicy Andrzej Szejna. "Rzeczywiście, resort poruszał się w ramach procedury, ale taktycznie naginał prawo. Procedura nie przebiegała transparentnie, była wręcz pokrętna. To są moje wnioski po kontroli, którą przeprowadziłem" - komentował dla OKO.press.
Przedstawiciel Ordo Iuris dołączył w ramach EKES do trzech zespołów: systemu komunikacji w transgranicznych postępowaniach cywilnych i karnych, warunków telepracy w kontekście równości płci oraz unijnej strategii na rzecz równości osób LGBTIQ na lata 2020-2025.
"Grupa robocza pracująca nad opinią o strategii równości LGBTI była jedną z czterech, do których się zgłosiłem w grudniu zeszłego roku. Okazało się, że było tam najmniej chętnych, więc zostałem przyjęty. Interesuję się tym tematem, a zwłaszcza nadawaniem tej dyskusji mniej jednowymiarowego charakteru" - skomentował Zych.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Przedstawiciele i przedstawicielki Parlamentu Europejskiego mają wątpliwości co do wyboru ultrakonserwatywnego polityka na tak ważne stanowisko. "Ostatecznie to Komitet decyduje, kto w nim zasiada. Postanowiliśmy jednak naświetlić tę sprawę, bo szefostwo EKES powinno wiedzieć o fundamentalistycznych poglądach jednego z członków. Fakt, że pan Zych jest członkiem zarządu Ordo Iuris najpewniej nie został im jednoznacznie zakomunikowany" - Terry Reintke komentuje sprawę dla OKO.press.
"Czy członkowie organizacji, która działa przeciwko podstawowym prawom dla osób LGBTI i przeciwko równości płci, powinni zasiadać w ciałach, które odgrywają tak dużą rolę w instytucjach europejskich? Instytucjach, które powinny te prawa promować i wzmacniać? Uważamy, że przynajmniej trzeba to przedyskutować" - dodaje europarlamentarzystka.
Reintke twierdzi, że o Ordo Iuris najlepiej świadczy mocne zaangażowanie się w Polsce w tworzenie stref "wolnych od LGBT" oraz lobbowanie za wycofaniem się z konwencji stambulskiej. "Obserwujemy te organizacje w PE, gdy próbują brać udział w wysłuchaniach i debatach. Organizują też konferencje, by się promować i przedstawiać jako zwyczajne, demokratyczne inicjatywy społeczne. W istocie jednak ich celem jest ograniczenie fundamentalnych praw pewnych grup ludzi. To dzieje się nie tylko w UE" - mówi.
(kb)
O tak, przedyskutować, powołać komisję, poprosić o opinię prawną oraz zainteresowanych, co potrwa kolejną dekadę, podczas której ordojuryjczyk będzie pobierał pensję i psuł atmosferę w około oraz występował w Polsce jako Europejczyk. Na prawdę nie ma żadnych mechanizmów usunięcia tego osobnika z gremiów UE? Czy gdyby był wyznawcą idei nazizmu lub antysemitą, też by wymagało to dysputy? Czy 'obawa' to jednak nie za mało?
Dawno już zresztą mówiłem, że polscy lewicowi europosłowie powinni sfinansować biuletyn podający wyciągi z programów TVP/PR, Radia M., prawackich gazet (to możliwe z zachowaniem tzw. praw autorskich) w trzech-czterech językach głównych UE. Przynajmniej nikt nie zasłaniałby się niewiedzą.