Kaja Godek w maju 2018 roku w Polsat News wypowiadała się na temat irlandzkiego referendum ws. złagodzenia przepisów aborcyjnych. "Irlandia nie może być określana jako kraj katolicki, jeżeli tam premierem jest zadeklarowany gej, który obnosi się ze swoją dziwną orientacją" - stwierdziła gościni programu. Na pytanie Agnieszki Gozdyry dopowiedziała: "Swoje zboczenie, publicznie, ludziom..." Dopytana przez dziennikarkę, czy jeśli ktoś jest osobą homoseksualną, to jest "zboczeńcem", odparła: "To jest zboczony, tak".
Wczoraj odbyła się rozprawa sądowa w tej sprawie. Godek została pozwana przez grupę 16 osób nieheteronormatywnych, a do pozwu dołączyły także organizacje pozarządowe: Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza, Stowarzyszenie Lambda Warszawa oraz Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego.
Sąd oddalił jednak powództwo. Uznano wprawdzie, że wypowiedź Godek wykraczała poza dopuszczalne ramy wypowiedzi, natomiast nie uwzględniono powództwa uznając, że powodowie nie mają legitymacji. Według sądu słowa te miały charakter generalny i odnosiły się do całej grupy osób homoseksualnych, więc
osoby indywidualne nie mają prawa wnosić w tym zakresie powództwa.
"Wykładnia prawa musi być dynamiczna i uwzględniać zjawiska społeczne. Zjawiskiem społecznym jest to, że w tej chwili są lżone całe grupy, tak jak członkowie społeczności LGBT+. Więc
jeśli nie wolno lżyć jednej osoby, to tym bardziej 5 mln osób, nawet jeśli tylko niektórzy z nich poczuli się urażeni i wnieśli powództwo" - mówił adwokat powodów Wojciech Kozłowski, zapowiadając apelację od wyroku.
Z kolei Godek napisała na swoim Facebooku m.in.: "Szczególnie pozdrawiam jednego z powodów - partnera Roberta Biedronia, czyli Krzysztofa Śmiszka, który chodzi po świecie i mówi, że jest gejem.
To nie znaczy, że jak Pan pójdzie do sądu i powie, że jest gejem, to będzie Pan mógł wymusić zakaz jakiejkolwiek krytyki homoseksualizmu jako takiego. (...) Bardzo dziękuję za wszystkie dobre słowa i modlitwy, bo wiem, że dziś mnóstwo osób wspierało nas zdalnie."
(jg)
Nie wiem, jak by to potraktował sąd (w końcu to dość oczywiste nadużycie, bo Kaja Godek jest tylko jedna), ale nie znalazłem przepisu, który broniłby znieważania z powodu światopoglądu, lub przynależności partyjnej. Tak więc np. mówienie, że "pro-liferzy są zjebani", powinno być legalne. Albo nazywanie ich "zygotarianami". Tak długo, jak nie wskażesz konkretnej osoby.
Jeśli oczywiście dobrze rozumiem przepisy. Nie jestem prawnikiem.
No nie, ja znam jeszcze inna Kaje Godek, ktora ma niepelnosprawne dziecko, jest przeciwniczka aborcji i odpowiada za wiekszosc przypadkow pedofilskich w kosciele jak i ogolnie, wiec juz sa dwie.
Ktos jeszcze zna inne Kaje Godki, bo juz dwie mamy?
Właśnie. Takich imion i nazwisk w kraju moze byc kilka.
Chyba ze ktos by podal.jej pesel podczas nazywania jej (wulgarne slowa takie jakich używa ona wobec nas)
Według mnie osoba publiczna nie powinna mieć takich przywilejów. Dla niej normą powinno być mieszanie z błotem, tak jak każdy nauczyciel, journo czy inna osoba publiczna.
Nie wiem, jak by to potraktował sąd (w końcu to dość oczywiste nadużycie, bo Kaja Godek jest tylko jedna), ale nie znalazłem przepisu, który broniłby znieważania z powodu światopoglądu, lub przynależności partyjnej. Tak więc np. mówienie, że "pro-liferzy są zjebani", powinno być legalne. Albo nazywanie ich "zygotarianami". Tak długo, jak nie wskażesz konkretnej osoby.
Jeśli oczywiście dobrze rozumiem przepisy. Nie jestem prawnikiem.
No nie, ja znam jeszcze inna Kaje Godek, ktora ma niepelnosprawne dziecko, jest przeciwniczka aborcji i odpowiada za wiekszosc przypadkow pedofilskich w kosciele jak i ogolnie, wiec juz sa dwie.
Ktos jeszcze zna inne Kaje Godki, bo juz dwie mamy?
Właśnie. Takich imion i nazwisk w kraju moze byc kilka.
Chyba ze ktos by podal.jej pesel podczas nazywania jej (wulgarne slowa takie jakich używa ona wobec nas)
Ale tutaj mozna karac
(Chociaz.a propo popo.:
Odkad tecza jest wulgaryzmem?)
A.slowa szanownej pani g
Wulfaryzmami sa.
To samo przez sie mowi to o podwojnej moralnosci tego kraju ^^
"Dreck" ci to pomoże (cytując nieśmiertelnego wojaka Szwejka)
I tu znowu wyjaśnienie jest podobne, jak z 1312. Po prostu jest na to osobny przepis, w Kodeksie karnym (a nie cywilnym). Art. 257.:
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
No ale przecież sąd uznał, że: "słowa te miały charakter generalny i odnosiły się do całej grupy osób homoseksualnych, więc osoby indywidualne nie mają prawa wnosić w tym zakresie powództwa".
To jak to jest?
Indywidualnie nie mogę się czuć obrażony kiedy Godek obraża wszystkich LGBT ale pojedynczy katolik ma prawo wnieść pozew chociaż obrażono wszystkich katolików ale nie jego z nazwiska?
Ot równość jego mać.
Alez.oczywiście ze.można odpowiadać za cos takiego.
Jesli ktos obrazi np.caloksztalt.zydow na jakims portalu to juz zostanie sprawa.wszczeta w.jego sprawie.
===w Polsce niektorych można obrażać
Innych nie mozna
Podwojna moralnosc sadownictwa
To jak to jest?
Indywidualnie nie mogę się czuć obrażony kiedy Godek obraża wszystkich LGBT ale pojedynczy katolik ma prawo wnieść pozew chociaż obrażono wszystkich katolików ale nie jego z nazwiska?
Ot równość jego mać.
Już pisałem: na to jest osobny paragraf, w innym akcie prawnym.
A że jest to dyskryminacja, podobno zabroniona przez naszą podobno-konstytucję, to inna rzecz.
"Dreck" ci to pomoże (cytując nieśmiertelnego wojaka Szwejka)
I tu znowu wyjaśnienie jest podobne, jak z 1312. Po prostu jest na to osobny przepis, w Kodeksie karnym (a nie cywilnym). Art. 257.:
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
No ale przecież sąd uznał, że: "słowa te miały charakter generalny i odnosiły się do całej grupy osób homoseksualnych, więc osoby indywidualne nie mają prawa wnosić w tym zakresie powództwa".
To jak to jest?
Indywidualnie nie mogę się czuć obrażony kiedy Godek obraża wszystkich LGBT ale pojedynczy katolik ma prawo wnieść pozew chociaż obrażono wszystkich katolików ale nie jego z nazwiska?
Ot równość jego mać.
Nie wiem, jak by to potraktował sąd (w końcu to dość oczywiste nadużycie, bo Kaja Godek jest tylko jedna), ale nie znalazłem przepisu, który broniłby znieważania z powodu światopoglądu, lub przynależności partyjnej. Tak więc np. mówienie, że "pro-liferzy są zjebani", powinno być legalne. Albo nazywanie ich "zygotarianami". Tak długo, jak nie wskażesz konkretnej osoby.
Jeśli oczywiście dobrze rozumiem przepisy. Nie jestem prawnikiem.
No nie, ja znam jeszcze inna Kaje Godek, ktora ma niepelnosprawne dziecko, jest przeciwniczka aborcji i odpowiada za wiekszosc przypadkow pedofilskich w kosciele jak i ogolnie, wiec juz sa dwie.
Ktos jeszcze zna inne Kaje Godki, bo juz dwie mamy?
Nie wiem, jak by to potraktował sąd (w końcu to dość oczywiste nadużycie, bo Kaja Godek jest tylko jedna), ale nie znalazłem przepisu, który broniłby znieważania z powodu światopoglądu, lub przynależności partyjnej. Tak więc np. mówienie, że "pro-liferzy są zjebani", powinno być legalne. Albo nazywanie ich "zygotarianami". Tak długo, jak nie wskażesz konkretnej osoby.
Jeśli oczywiście dobrze rozumiem przepisy. Nie jestem prawnikiem.
"Dreck" ci to pomoże (cytując nieśmiertelnego wojaka Szwejka)
I tu znowu wyjaśnienie jest podobne, jak z 1312. Po prostu jest na to osobny przepis, w Kodeksie karnym (a nie cywilnym). Art. 257.:
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Bycie świnią to nie religia czy rasa.