Radio Poznań po raz kolejny stało się przestrzenią dla homofobii i ataku na społeczność LGBT w Polsce. Przypomnijmy, w lipcu
Roman Wawrzyniak, prowadzący pasmo "Wielkopolskie popołudnie" (do niedawna związany z TVP) zaprosił do rozmowy Mariusza Dzierżawskiego z Fundacji Pro - Prawo do Życia oraz ks. Dariusza Oko. Na antenie padło wiele homofobicznych i nienawistnych stwierdzeń wobec osób nieheteronormatywnych.
Tym razem Wawrzyniak zaprosił do rozmowy prof. Stanisława Mikołajczyka, filologa, językoznawcę z prawicowego Akademickiego Klubu Obywatelskiego. AKO to organizacja związana z PiSem, którą tworzą profesorowie, nauczyciele, przedsiębiorcy, księża. Tematem dyskusji było niedawno powstałe Stowarzyszenie Społeczności LGBT+ UAM, które założyła grupa naukowców i naukowczyń.
"Dotąd, jak mówił o nich minister Mariusz Błaszczak, „sodomici paradowali na ulicach”. Czy założenie na uczelni stowarzyszenia gejów i lesbijek oznacza, że teraz z ulic chcą wejść oficjalnie na uczelnię?" - zaczął wywiad Wawrzyniak. Profesor odparł: "Oni już weszli oficjalnie na uczelnię, bo uzyskali oficjalnie poparcie władz rektorskich, dlatego że oficjalną siedzibą stowarzyszenia jest Wieniawskiego 1, czyli adres rektoratu. Ich siedzibą jest albo rektorat, albo jakieś pomieszczenie w Collegium Minus".
"To, co się dzieje obecnie w Polsce, zwłaszcza w środowiskach intelektualnych, także na uczelniach jest w dłuższej perspektywie przerażające. Jeżeli rektorzy tak znaczących uczelni, jak nasz uniwersytet, popierają jakąś grupkę, brutalnie mówiąc, dewiacyjnych zachowań, bo tak to się bardzo często określa, że homoseksualizm nie jest normalnym zachowaniem seksualnym. Poza tym, idąc wzorem Zachodu, organizuje się życie społeczne w oparciu o najniższe wartości" - kontynuował Mikołajczyk.
Gość audycji podkreślił, że AKO już interweniowało w tej sprawie na uczelni, sugerując "zdystansowanie się chociaż od założonego na uczelni stowarzyszenia osób LGBT". I dodał: "Zwracamy uwagę, że promowanie przez władze uczelni organizacji, a więc oficjalne uznawanie, że to jest ważne dla działalności uniwersytetu, takich
organizacji jak LGBT, które są ściśle związane z działalnością paraideologii marksistowskiej.
Promowanie tego we współczesnej Polsce to jest działanie przeciwko swojemu państwu i narodowi. Służy to rozbijaniu rodziny.
Marksizm był ideologią walki klas, która miała potężne skutki np. w latach 30. w Związku Sowieckim, dawał ogromne straty moralne i społeczne. Uderzenie w rodzinę to jest uderzenie w absolutne podstawy funkcjonowania społeczeństwa. Promowanie czegoś, co jest na marginesie i dotyczy marginesu osób, bo te środowiska to jest maleńki procent populacji i robienie z tego problemu, bo nie chodzi o to, żeby zapewnić im równe warunki funkcjonowania, ale o promowanie."
(jg)
nie Tobie o tym decydować...
Polska jest teoretycznie państwem demokratycznym, więc oświata (tak jak i inne usługi publiczne) jest sprawą społeczną. Jak najbardziej ma sens przynajmniej wypowiadać się w tym temacie.
Niepokoi mnie jak znormalizowane są w internecie tendencje autorytarne.
Nie, nie jest. Nie decydują o tym obywatele, a więc i on nie ma kompetencji by to czynić.
Hm... o tym chyba decyduje zarząd radia, a nie polityk będący burmistrzem? W sensie, media powinny być niezależne? (Ale nie wiem czy są w erze TVPiS... :/]
W Poznaniu jest prezydent, a nie burmistrz.
Kajam się i przepraszam :-)
Miasto Poznań nie ma żadnego wpływu na Radio Poznań. Jest to część Polskiego Radia, a więc decydują pisdowcy.
Hm... o tym chyba decyduje zarząd radia, a nie polityk będący burmistrzem? W sensie, media powinny być niezależne? (Ale nie wiem czy są w erze TVPiS... :/]
W Poznaniu jest prezydent, a nie burmistrz.
Hm... o tym chyba decyduje zarząd radia, a nie polityk będący burmistrzem? W sensie, media powinny być niezależne? (Ale nie wiem czy są w erze TVPiS... :/]
nie Tobie o tym decydować...
Polska jest teoretycznie państwem demokratycznym, więc oświata (tak jak i inne usługi publiczne) jest sprawą społeczną. Jak najbardziej ma sens przynajmniej wypowiadać się w tym temacie.
Niepokoi mnie jak znormalizowane są w internecie tendencje autorytarne.
nie Tobie o tym decydować...
Promowanie tego we współczesnej Polsce to jest działanie przeciwko swojemu państwu i narodowi.
(...)
Promowanie czegoś, co jest na marginesie i dotyczy marginesu osób, bo te środowiska to jest maleńki procent populacji i robienie z tego problemu, bo nie chodzi o to, żeby zapewnić im równe warunki funkcjonowania, ale o promowanie."
W trzech zdaniach cztery razy pada słowo "promowanie"!
I to mówi profesor UAM!
Kiedyś, żeby zostać magistrem trzeba było mieć szerszy zasób słownictwa.