Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
TOP Sport LGBT Profile i ogłoszenia Marsze Równości 2026 Kino LGBT Coming out
Poniedziałek, 31.08.2020, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

"Żadna rodzina nie powinna przez to przechodzić". Jednopłciowi rodzice walczą z własnym państwem o obywatelstwo dziecka

Podziel się Tweetnij Skomentuj (15)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (15)

"Rząd powinien odstąpić od niesprawiedliwych i dyskryminacyjnych praktyk"

Sąd federalny w Atlancie uznał córkę zamieszkałego w Londynie jednopłciowego małżeństwa za obywatelkę amerykańską. W 2019 roku ambasada USA odmówiła jej tego prawa.

Dwuletnią dziś Simone urodziła w charakterze surogatki przyjaciółka małżonków. W interpretacji urzędników ambasady, oznaczało to, że biologiczni rodzice dziewczynki nie pozostawali w momencie jej przyjścia na świat w związku małżeńskim. Fakt, że Derek Meize i Jonathan Gregg pobrali się w 2015 roku, pozostawał bez znaczenia. Efekty trzygodzinnego przesłuchania były jasne: Simone Mize-Gregg, córka dwóch obywateli amerykańskich, nie ma prawa do paszportu Stanów Zjednoczonych.

ZOBACZ TEŻ Do sądu po prawo do męskiej toalety. Transpłciowy nastolatek wygrywa proces ze szkołą "Zaproponowano mi neutralne płciowo boksy. W całej szkole był wtedy tylko jeden"


Mężczyźni postanowili walczyć z państwową administracją. Wspólnie z organizacjami Immigration Equality oraz Lambda Legal złożyli w sądzie pozew przeciwko Departamentowi Stanu. Zdaniem prawników, kroki podjęte przez urzędników odznaczały się nieuzasadnionym okrucieństwem, w żadnej mierze nie służąc równocześnie interesowi państwa. Nie bez znaczenia był też fakt, że w sytuacjach analogicznych, dotyczących rodziców heteroseksualnych, uznanie obywatelstwa przebiegało bezproblemowo.

"Kiedy Simone się rodziła, nigdy nie przyszło nam, legalnemu jednopłciowemu małżeństwu, że będziemy zmuszeni sądzić się z własnym krajem. Żadna rodzina nie powinna przez to przechodzić, a obywatelstwo żadnego dziecka nie powinno być zawieszone w administracyjnej próżni", skomentował wygrany proces Omar Gonzalez-Pagan z Lambda Legal. Czas, żeby rząd odstąpił od niesprawiedliwych i dyskryminacyjnych praktyk".



Nie wiadomo, czy Departament Stanu odwoła się od wyroku sądu. Jeśli za wykładnik uznać pokrewną tematycznie sprawę jednopłciowego małżeństwa, których urodzona przez kanadyjską surogatkę córka również nie została uznana przez administrację za obywatelkę amerykańską, prawdopodobnie tak się stanie.

JS
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (6)
wiolka-srolka upstairs_at_you kierownik2 bisiek ns91
Nie podoba mi się (3)
sasunaru marcinekk
Komentarze (15)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Karol K.
06.09.2020 16:43 Karol K. (37) powiat brzeski
ololo518:
Karol K.:
"Rodzic" to ktoś kto rodzi. Dwie kobiety nie mogą urodzić dziecka same z siebie, potrzebny jest do tego facet. To samo z dwoma facetami. Bardziej pasowałoby "opiekunowie", albo matka i opiekunka, ojciec i opiekun...tak samo nie powinno się nazywać "rodzicami" osób które przysposabiają dziecko z sierocińca, bo go nie urodzili. To są opiekunowie, a nie rodzice.

Znaczy... chcesz powiedzieć, że adoptowane dzieci nie mają prawa do posiadania rodziców? Albo że jak drugi mąż (na przykład) matki przysposobi i wychowa dziecko to nie będzie rodzicem?
O ile zazwyczaj kłótnia o semantykę zawsze spoko,to wydaje mi się, że w tym wypadku a) zaciemnia to obraz, b) krzywdzi wszystkich zainteresowanych.


Chcesz powiedzieć, że dziecko nie ma prawa wcześniej czy później sie dowiedzieć że jego mamusia czy tatuś, lub mamusia i mamusia, oraz tatuś i tatuś nie są jego biologicznymi rodzicami, a jedynie prawnymi opiekunami, jeśli nimi są? To jest zakłamanie, hipokryzja i ŚWIŃSTWO wyrządzanie dziecku. Ja bym chciał sie dowiedzieć takiej rzeczy wcześniej czy później, niż przeżyć życie o tym nie wiedząc. Co więcej, chciałbym aby prawo egzekwowało od rodziców zastępczych wychowanie dziecka w świadomości że nie są oni jego rodzicami biologicznymi. Nie zaleznie od ich płci i orientacji seksualnych. Jest to etyczne, w przeciwieństwie do okłamywania drugiego człowieka. Każdy ma prawo wiedzieć takie rzeczy.
cytuj zgłoś 0 1
Karol K.
06.09.2020 16:39 Karol K. (37) powiat brzeski
Szymon Brycki:
O, może dodam jeszcze jedno - argument, który podnosi Karol, ma źródło w etymologii, ale etymologia NIE JEST tym samym co definicja słowa i etymologia nie trumfiuje nad ową definicją. Nie wiem czy Karol rozumie, że etymologia i definicja to dwie różne rzeczy?


Masz jakiś kompleks na tym punkcie? Z definicji "rodzic" to ktoś kto "rodzi". Ty nie możesz urodzic dziecka, ani Twój partner również. Nigdy nie będziecie wraz z nim "rodzicami" (biologicznymi) dziecka, nawet jeśli będzie ono miało geny jednego z was, to tylko jeden z Was będzie jego "rodzicem", drugi co najwyżej "opiekunem/rodzicem zastępczym". Taka jest definicja, logika, prawo oparte na biologii. Tak mówi empiryzm, doświadczenie, nie Twój urojony Bóg i religia które chcą Ci odbierać prawa... ciężko Ci sie z tym pogodzić? Rodzic to ktoś kto "rodzi/płodzi".

"RODZI-C", kumasz? "RO-DZI-C".

Nie mieszaj do tego definicji "rodziny". Rodzina może nie być biologiczna, ale to już osobny temat nie mający związku z rodzeniem, rodzi-ca.

Rodzic zastępczy/opiekun prawny nie jest już rodzi-cem biologicznym i to nie to samo co "rodzi-c", bo to "rodzic zastępczy".
cytuj zgłoś 0 2
Karol K.
06.09.2020 16:32 Karol K. (37) powiat brzeski
Wiolka Srolka:
Karol K.:
"Rodzic" to ktoś kto rodzi. Dwie kobiety nie mogą urodzić dziecka same z siebie, potrzebny jest do tego facet. To samo z dwoma facetami. Bardziej pasowałoby "opiekunowie", albo matka i opiekunka, ojciec i opiekun...tak samo nie powinno się nazywać "rodzicami" osób które przysposabiają dziecko z sierocińca, bo go nie urodzili. To są opiekunowie, a nie rodzice.

Hm.. Powiedziałbyś tak ludziom hetero, którzy nie mogą mieć dzieci i je adoptowali? że nie są rodzicami tylko opiekunami? Zwał jak zwał ale to więź i wychowanie/egzystencja się liczy moim zdaniem. Na poziomie duchowym przede wszystkim.


Zgodnie z biologią i prawem, są "rodzicami zastępczymi"/"opiekunami", ale nie "rodzicami/rodzicami bilogicznymi". Czemu nie miałbym im tak powiedzieć? Co jest złego w prawdzie? Co jest dobrego w zakłamywaniu rzeczywistości? Masz jakiś kompleks? Rodzic zastępczy jest "gorszy" wg Ciebie od rodzica biologicznego?
cytuj zgłoś 0 1
Karol K.
06.09.2020 16:30 Karol K. (37) powiat brzeski
ololo518:
Karol K.:
"Rodzic" to ktoś kto rodzi. Dwie kobiety nie mogą urodzić dziecka same z siebie, potrzebny jest do tego facet. To samo z dwoma facetami. Bardziej pasowałoby "opiekunowie", albo matka i opiekunka, ojciec i opiekun...tak samo nie powinno się nazywać "rodzicami" osób które przysposabiają dziecko z sierocińca, bo go nie urodzili. To są opiekunowie, a nie rodzice.

Znaczy... chcesz powiedzieć, że adoptowane dzieci nie mają prawa do posiadania rodziców? Albo że jak drugi mąż (na przykład) matki przysposobi i wychowa dziecko to nie będzie rodzicem?
O ile zazwyczaj kłótnia o semantykę zawsze spoko,to wydaje mi się, że w tym wypadku a) zaciemnia to obraz, b) krzywdzi wszystkich zainteresowanych.
ololo518:
Karol K.:
"Rodzic" to ktoś kto rodzi. Dwie kobiety nie mogą urodzić dziecka same z siebie, potrzebny jest do tego facet. To samo z dwoma facetami. Bardziej pasowałoby "opiekunowie", albo matka i opiekunka, ojciec i opiekun...tak samo nie powinno się nazywać "rodzicami" osób które przysposabiają dziecko z sierocińca, bo go nie urodzili. To są opiekunowie, a nie rodzice.

Znaczy... chcesz powiedzieć, że adoptowane dzieci nie mają prawa do posiadania rodziców? Albo że jak drugi mąż (na przykład) matki przysposobi i wychowa dziecko to nie będzie rodzicem?
O ile zazwyczaj kłótnia o semantykę zawsze spoko,to wydaje mi się, że w tym wypadku a) zaciemnia to obraz, b) krzywdzi wszystkich zainteresowanych.


Chcesz mi znów coś insynuować czego nie powiedziałem? Manipulacja słowna jest modna na tym skrajnym portalu, jak na Frondzie. Nie, oczywiście ma prawo nazywać ich "rodzicami (zastępczymi/m)" co nie znaczy że oboje je spłodzili i urodzili, nieprawdaż? Prawnie nie są "rodzicami", a przynajmniej nie obie/obaj, ale tylko jedno z nich. Drugie jest rodzicem "zastępczym/opiekunem".
cytuj zgłoś 0 1
Karol K.
06.09.2020 16:26 Karol K. (37) powiat brzeski
Czlowiek123:
Karol K.:
"Rodzic" to ktoś kto rodzi. Dwie kobiety nie mogą urodzić dziecka same z siebie, potrzebny jest do tego facet. To samo z dwoma facetami. Bardziej pasowałoby "opiekunowie", albo matka i opiekunka, ojciec i opiekun...tak samo nie powinno się nazywać "rodzicami" osób które przysposabiają dziecko z sierocińca, bo go nie urodzili. To są opiekunowie, a nie rodzice.

A jeżeli dziecko będzie nazywało ich rodzicami?


Nie chodzi o to jak dziecko będzie ich nazywało. Chodzi o nazewnictwo prawne. Jest "rodzic" i "rodzic zastępczy (nie biologiczny)", "opiekun", itd. po coś powstały te nazwy i ich znaczenie się różni.

Nie rozumiem za co dostaję tyle łap w dół? Za logikę, która jest niewygodna częsci zakłamanych przedstawicieli/lek społeczności LGBT?

"rodzic" to ktoś kto rodzi. "rodzic zastępczy" to ktoś kto sprawuje zastępstwo rodzica który urodził. Jedna z kobiet może być nazywana "rodzicem" jeśli urodziła to dziecko, ale druga już co najwyżej "rodzicem zastępczym", "opiekunem prawnym" jeśli je przysposobiła. Z dwóch komórek jajowych czy dwóch plemników nie powstaje dziecko jak chciałby Rollo92 czy Szymon Brycki.
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
01.09.2020 9:15 OnchybaAs
Czlowiek123:
Karol K.:
"Rodzic" to ktoś kto rodzi. Dwie kobiety nie mogą urodzić dziecka same z siebie, potrzebny jest do tego facet. To samo z dwoma facetami. Bardziej pasowałoby "opiekunowie", albo matka i opiekunka, ojciec i opiekun...tak samo nie powinno się nazywać "rodzicami" osób które przysposabiają dziecko z sierocińca, bo go nie urodzili. To są opiekunowie, a nie rodzice.

A jeżeli dziecko będzie nazywało ich rodzicami?


Racja
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
01.09.2020 9:14 OnchybaAs
Wiolka Srolka:
Karol K.:
"Rodzic" to ktoś kto rodzi. Dwie kobiety nie mogą urodzić dziecka same z siebie, potrzebny jest do tego facet. To samo z dwoma facetami. Bardziej pasowałoby "opiekunowie", albo matka i opiekunka, ojciec i opiekun...tak samo nie powinno się nazywać "rodzicami" osób które przysposabiają dziecko z sierocińca, bo go nie urodzili. To są opiekunowie, a nie rodzice.

Hm.. Powiedziałbyś tak ludziom hetero, którzy nie mogą mieć dzieci i je adoptowali? że nie są rodzicami tylko opiekunami? Zwał jak zwał ale to więź i wychowanie/egzystencja się liczy moim zdaniem. Na poziomie duchowym przede wszystkim.



Racja
Ważne kto wychowuje
cytuj zgłoś 2 0
Szymon Brycki
01.09.2020 0:11 Szymon Brycki (34) Jelenia Góra
O, może dodam jeszcze jedno - argument, który podnosi Karol, ma źródło w etymologii, ale etymologia NIE JEST tym samym co definicja słowa i etymologia nie trumfiuje nad ową definicją. Nie wiem czy Karol rozumie, że etymologia i definicja to dwie różne rzeczy?
cytuj zgłoś 5 1
Szymon Brycki
01.09.2020 0:09 Szymon Brycki (34) Jelenia Góra
Eh... Karol znowu głosi... różne treści w komentarzach :/ O bogowie, dajcie mi wytchnienie...
cytuj zgłoś 2 1
Wiolka Srolka
31.08.2020 22:53 Wiolka Srolka (34) Rzeszów
Karol K.:
"Rodzic" to ktoś kto rodzi. Dwie kobiety nie mogą urodzić dziecka same z siebie, potrzebny jest do tego facet. To samo z dwoma facetami. Bardziej pasowałoby "opiekunowie", albo matka i opiekunka, ojciec i opiekun...tak samo nie powinno się nazywać "rodzicami" osób które przysposabiają dziecko z sierocińca, bo go nie urodzili. To są opiekunowie, a nie rodzice.

Hm.. Powiedziałbyś tak ludziom hetero, którzy nie mogą mieć dzieci i je adoptowali? że nie są rodzicami tylko opiekunami? Zwał jak zwał ale to więź i wychowanie/egzystencja się liczy moim zdaniem. Na poziomie duchowym przede wszystkim.
cytuj zgłoś 4 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
Atlanta Departament Stanu Derek Meize dyskryminacja Immigration Equality Jonathan Gregg Lambda Legal Londyn małżeństwa jednopłciowe Obywatelstwo dzieci jednopłciowych rodziców Omar Gonzalez-Pagan Prawo rodzicielstwo jednopłciowe Społeczeństwo surogacja USA
Powiązane
Obraz Środa, 06.06.2018 Czego można legalnie odmówić parze jednopłciowej w USA? Obraz Środa, 21.02.2018 Para lesbijek pozywa administrację Trumpa i biskupów Obraz Czwartek, 04.05.2017 Odmówili kremacji męża, 82-latek idzie do sądu Obraz Środa, 23.06.2010 Amerykańscy politycy o równości Obraz Czwartek, 31.10.2024 Trump vs. Harris – czego może się spodziewać elektorat LGBTQ?
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się