Siostry Lilly i Lana Wachowski były współautorkami i reżyserkami kultowej trylogii "Matrixa", która już na stałe wpisała się w świat popkultury. Rodzeństwo realizowało filmowe produkcje w latach 1999-2003, jeszcze kiedy obie kobiety były przed tranzycją.
Na przestrzeni lat wokół trylogii nagromadziło się wiele interpretacji, teorii, a nawet legend.
Krytycy i krytyczki sugerowali, że film może być artystyczną interpretacją życia osoby transpłciowej. Sama postać Neo/
Thomasa Andersona, który przychodzi przemianę i staje się kimś innym; pojawiło się także spostrzeżenie, że czerwone pigułki mogą być symbolem leków hormonalnych, które otwierają przed bohaterem drogę do prawdziwego świata, jego prawdziwego "ja".
Wreszcie po latach spekulacji i doszukiwania się przez fanów i fanek serii ukrytych znaczeń - Lilly Wachowski zabrała głos. Reżyserka w rozmowie z Netflixem potwierdziła, że cały koncept "trans narracji" był od początku zamysłem twórczyń.
"Ciesze się, że wreszcie na światło dzienne wyszedł fakt, że taka narracja była naszą oryginalną intencją. Świat nie był na to gotowy. Świat korporacji również. (...) Ciesze się, że ludzie rozmawiają o "Matrixie", myśląc o tej trans narracji" - mówi reżyserka.
Kobieta przyznaje, że "uwielbiam to, jak znaczącym okazał się ten film dla osób transpłciowych i to jak przychodzą do mnie mówią, że ten film uratował im życie".
Lilly Wachowski przyznała również, że
oryginalnie postać Switch (grana przez Belindę McClory) miała być gender fluid, ale ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu. "Switch miał być mężczyzną w prawdziwym życiu, a kobietą w Matrixie" - mówi.
(kb)
uważaj, bo się zakochasz :)
Dwudziestu dwóm.
A 51.03% głosujących wybrało towar niepierwszej jakości.
No i co z tego?
Ja bym się raczej zastanowił, czy dzisiejsza, super jednoznaczna interpretacja ze strony reżyserki, nie spłyca i nie wulgaryzuje przekazu "Matrixa".