Za sprawą kampanii wyborczej Andrzeja Dudy i polityków mówiących, że „osoby LGBT to nie ludzie, to ideologia” czerwcowy Miesiąc Dumy zamienił się w festiwal homofobicznej nienawiści. Dlatego KPH nagrało spot, w którym blisko pół tysiąca osób ze społeczności LGBT pokazało swoją twarz i każda z nich powiedziała, że jest człowiekiem.
Do sieci trafił właśnie przygotowany w zaledwie 4 dni poruszający spot stowarzyszenia Kampania Przeciw Homofobii, w którym blisko pół tysiąca osób LGBT z całej Polski patrząc wprost do kamery mówi jedno i to samo zdanie – "Jestem LGBT – jestem człowiekiem".
Spot jest odpowiedzią KPH na homofobiczną kampanię Andrzeja Dudy, który wraz z politykami PiS dehumanizuje społeczność LGBT odmawiając osobom homo- i biseksualnym oraz transpłciowym człowieczeństwa. A osoby LGBT to ludzie z krwi i kości – to nasi bracia i siostry, sąsiedzi, współpracownicy. To nasz ukochany syn lub córka, fryzjerka podcinająca nam włosy co miesiąc i sprzedawca z osiedlowego sklepu. To lekarz, u którego leczymy się od lat i nauczycielka matematyki, która uczyła nas liczyć.
Dlatego KPH zdecydowało się cały spot oprzeć na filmikach, które osoby LGBT przygotowały samodzielnie nagrywając się na telefonie. I tak obok rozpoznawalnych osób LGBT, jak np. wokalista Michał Kwiatkowski, siatkarka Katarzyna Skorupa, perkusista Lao Che Michał Dimon Jastrzębski i aktywistka Areta Szpura, na ekranie zobaczymy pracowników biurowych, studentki, lekarki, młodzież szkolną czy artystów, którzy łącznie tworzą w Polsce 2 milionową społeczność. I usłyszymy jedno, łączące ich zdanie: "Jestem LGBT – jestem człowiekiem".
"Naszym spotem chcemy raz na zawsze rozprawić się z odczłowieczającym mitem nieistniejącej ideologii i wzmocnić społeczność LGBT" – mówi Cecylia Jakubczak z Kampanii Przeciw Homofobii. "Wideo ma też na celu zmobilizowanie jak największej liczby osób do udział w wyborach, które dzięki zaangażowaniu i determinacji mają szansę zakończyć w Polsce erę homofobicznej i transfobicznej prezydentury" - dodaje aktywistka.
Zachęcamy do zapoznania się ze spotem Kampanii Przeciw Homofobii i przesyłania go swoim znajomym i rodzinie. Pokażmy, że jesteśmy tutaj i jesteśmy ludźmi!
(red)
Poniedziałek, 27.06.2022 Każdy może powiedzieć, że byłem mężczyzną, a teraz jestem kobietą: Jarosław Kaczyński drwi z transpłciowości
Czwartek, 01.10.2020 "Rafał, nie kłam'. Starcie Trzaskowskiego z TVN w sprawie LGBT
Poniedziałek, 13.07.2020 Podzielone opinie ws. słów Kingi Dudy. "Wszyscy jesteśmy równi"
Wtorek, 05.01.2016 Marta Dymek: jedzenie może być nienormatywne
Niedziela, 24.05.2015 Przed nami RP w wersji 3.5
PS. Komentarze pod spodem żenujące. Chłopcy, może mierzcie sobie te penisy gdzieś na priv bo zaśmiecanie tymi jałowymi pseudo-dyskusjami każdego tematu jest słabe.
TOTALNIE TAK :D Nie wiem dlaczego przy okazji tego spotu wywiązała się dyskusja o czymś kompletnie innym...
PS. Komentarze pod spodem żenujące. Chłopcy, może mierzcie sobie te penisy gdzieś na priv bo zaśmiecanie tymi jałowymi pseudo-dyskusjami każdego tematu jest słabe.
Kwota wolna od podatku to coś co definitywnie trzeba podnieść.
Pamiętaj też że nikt nie broni ci pojechać na zachód. Tylko tu są inne problemy. Mieszkania są strasznie drogie. Jak chcesz żyć na poziomie to też musisz się nakombinowac. Nigdzie na świecie nie dostaniesz nic za narzekanie.
Co do sklepów faktycznie ceny są podobne. Z tym że jak zarabia się najniższą krajową to tak stać cię na wszystko w sklepie ale nie na to żeby samodzielnie wynająć sobie mieszkanie w wysokim standardzie. Wtedy też życie jest tylko zarabianiem na koszta utrzymania (gdy nie pracujesz na nadgodziny). Jak się przyjeżdża tu co jakiś czas, mieszka na pokoju to faktycznie przywozi się kasę taka że w Polsce możesz pomarzyć ale życie nie odbiega jakoś bardzo jeśli nie masz wykształcenia, nie władasz perfekcyjnie językiem itp.
Tu jest łatwiej coś zarobić ciężka pracą ale żeby tak żyć nie przemęczając się to już musisz mieć coś do zaoferowania.
Porównując moja ostatnia pracę w Polsce i tu to w Polsce zarobki wynosiły raptem 2x mniej. Wszyscy się mnie pytali co ja tu robię. Chodziło mi o nadgodziny i zrobienie w krótkim czasie większej kasy. Tyle.
Jak nie masz w UK rodziny albo znajomych z którymi wynajmiesz coś to średnio się to opłaca. A jak trafisz na kogoś nieuczciwego (i tu najczęściej Polacy wyzyskują Polaków którzy języka nie znają) to już w ogóle.
Z takich mega drogich rzeczy to jeszcze ubezpieczenie samochodu.
Natomiast polecam wyjazdy za granicę zmieniają tok myślenia. Z należy mi się na wiem jak to osiągnąć.
Serio, jakbyś nie wiedziała to płaca minimalna i zdolność nabywcza waluty w danym kraju jest wyznacznikiem zamożności społeczeństwa. Grom osób w tym kraju wciąż tyle zarabia. W tym i ja. I to nie tylko Ci z niskim wykształceniem na niskich stanowiskach, w dyskontach. Także pracownicy po studiach np. w Urzędach Pracy tyle zarabiają. Podałem tylko przykład dla porównania sytuacji u naszych Zachodnich sąsiadów. To że "Ty" tak masz jak masz, to wiesz. Nie porónuj siebie z innymi, bo to wiesz niesprawiedliwe. Nie każdy jest Tobą. Akurat ja też już byłem za granicą, pracowałem, dokładnie w Niemczech, za tamtejszą pensję minimalną. I wiesz co? Za 30 euro nakupiłem w dyskoncie spożywczym tyle towaru co w Polsce za 100zł nakupiłbym tego samego w tej samej ilości. Także my polacy tu w Polsce jesteśmy pięknie "dojeni" przez Zachodnie marki. Mówi się że mamy niską wydajność pracy, hehe, nie to nie prawda. Mamy taką samą wydajność jak niemiec na tym samym stanowisku, np. w dyskoncie typu Lidl, ale zarabiamy 3x mniej, bo tak ustaliły te bogate kraje, że ktoś musi bardziej tyrać żeby oni mieli łatwiej/taniej/lepiej/więcej. Poza tym wszystko to co piszeszz się zgadza. Jakoś chcę jednak mieszkać i pracować w swoim kraju, gdzie nikt nie patrzy krzywo jak rozmawiam w swoim języku i nie ma też problemu w nim się porozumieć. Np. niemcy mają problem u siebie rozmawiać z obcokrajowcami np. polakami w języku angielskim, choć jest najpopularniejszym językiem i urzędowym w UE. Dlatego wymagają by mówić po niemiecku. Teraz weź w Polsce nie umiej angielskiego czy niemieckiego, to będą problemy z pracą w wielu miejscach gdzie się tego wymaga np. hotelu. Jesteśmy murzynami EU taka prawda. Musimy wszystkim dookoła lizać tyłki, bo inaczej nas nie ma.
Zaraz masz pretensje do Niemców że jak do nich jedziesz to wymagają niemieckiego? Czyli jakbyś mówił po rosyjsku i pojechał do Anglii to miałbyś pretensje do Anglika? W Polsce pracowałam z ludźmi z Ukrainy. Zgadnij w jakim języku mówili? Mała podpowiedź nie był to ten najpopularniejszy na świecie język z wysp brytyjskich ani ten od tow Putina.
Zgadłeś? To jest normalne że we Francji wymagają francuskiego, we Włoszech włoskiego, a w Polsce polskiego. Co w tym nadzwyczajnego? W UK rozmawiam też po angielsku nawet z Czechami. Tak po prostu jest i tyle. Swoją drogą słyszałam że najostrzej patrzą na to Francuzi.
W Polsce często zmieniałam pracę jak mi kierownik powiedział że on nie wie kiedy podwyżki będą. Czekanie aż ktoś mi łaskawie coś da kłóci się z moim postrzeganiem honoru.
Nimi w dyskontach stać cię na wszystko ale jak chcesz wynająć mieszkanie (o kupnie możesz pomarzyć) to już stosunek najniższej krajowej do standardu życia nie jest takie kolorowy. Jest lepszy niż w Polsce ale to nie jest jakiś raj. Porównanie mam dość spore. Moją matką po angielsku nie gada więc wiem jak wygląda sytuacja gdy za najniższą się pracuje. Ja narzekać nie będę bo jak się można ładnie zakręcić to wiem.
Swoją drogą ostatnio podrożały towary w sklepach i to dużo. Nie wiem kiedy ostatnio byłeś na zachodzie. Ja ten wzrost cen obserwuje od 8 lat.
Taka ciekawostka. Jakiś czas temu mieszkałam że swoją ex w arabskiej dzielnicy. Nikt nie patrzył się krzywo jak chodziliśmy za rękę czy pod rękę. W Polsce już zdarzało się różnie. Ale prawica będzie dalej uchodźcami straszyć.
Jesteśmy dojenie przez zachodnie marki bo na to pozwalamy. Przeciętny Polak nie kupuje w polskich sklepach. Czasem się zdarzy że ktoś kupi polski produkt w zagranicznym dyskoncie.
O właśnie. Mówiłeś że w dyskoncie kupisz tyle za mniej niż na zachodzie. Wymień mi polski dyskont? W którym kupujesz żeby wspierać polska gospodarkę. W niektórych rejonach Polski 2 sklepy z polskim kapitałem nawet są w miarę popularne.
Zagraniczne marki nie zarabiałby nic gdyby Polacy w nich nie kupowali. To chyba dość proste.
Swoją drogą skoro już dochodzimy do praw rynku. Jeśli polskie produkty są droższe to gdzieś jest coś nie tak. Może za duża akcyza na paliwo do ich transportu? Może za duży podatek dochodowy dla pracowników? Może za duża płacą minimalna dla kasjerów? Tak podnoszenie najniższej krajowej wpływa na wzrost cen. Z kolei podniesienie kwoty wolnej od podatku podnosi wynagrodzenie (zwłaszcza tych zarabiających najmniej) i obniża ceny. Więc może najwyższy czas wywalić zasiłki i dać ludziom niższe ceny i wyższe pensje?
Wiesz też chce mieszkać w swoim kraju. Moi pradziadkowie walczyli o moja wolność w bitwie warszawskiej i kampanii wrześniowej. A teraz pseudpatrioci mówią że nie jestem człowiekiem. Nie założę firmy w kraju w którym za jakiś czas ktoś mi może szyby w oknach wybić, podpalić, albo wejdą funkcjonariusze i odbiorą mi prawo własności za moją orientację.
Po prostu nie. I to też jest prawo rynku. Stajemy się coraz mniej atrakcyjni do inwestowania firm zagranicznych. Mówienie że to nie ma wpływu jest po prostu naiwne żeby nie powiedzieć dosadniej.
Kwota wolna od podatku to coś co definitywnie trzeba podnieść.
Pamiętaj też że nikt nie broni ci pojechać na zachód. Tylko tu są inne problemy. Mieszkania są strasznie drogie. Jak chcesz żyć na poziomie to też musisz się nakombinowac. Nigdzie na świecie nie dostaniesz nic za narzekanie.
Co do sklepów faktycznie ceny są podobne. Z tym że jak zarabia się najniższą krajową to tak stać cię na wszystko w sklepie ale nie na to żeby samodzielnie wynająć sobie mieszkanie w wysokim standardzie. Wtedy też życie jest tylko zarabianiem na koszta utrzymania (gdy nie pracujesz na nadgodziny). Jak się przyjeżdża tu co jakiś czas, mieszka na pokoju to faktycznie przywozi się kasę taka że w Polsce możesz pomarzyć ale życie nie odbiega jakoś bardzo jeśli nie masz wykształcenia, nie władasz perfekcyjnie językiem itp.
Tu jest łatwiej coś zarobić ciężka pracą ale żeby tak żyć nie przemęczając się to już musisz mieć coś do zaoferowania.
Porównując moja ostatnia pracę w Polsce i tu to w Polsce zarobki wynosiły raptem 2x mniej. Wszyscy się mnie pytali co ja tu robię. Chodziło mi o nadgodziny i zrobienie w krótkim czasie większej kasy. Tyle.
Jak nie masz w UK rodziny albo znajomych z którymi wynajmiesz coś to średnio się to opłaca. A jak trafisz na kogoś nieuczciwego (i tu najczęściej Polacy wyzyskują Polaków którzy języka nie znają) to już w ogóle.
Z takich mega drogich rzeczy to jeszcze ubezpieczenie samochodu.
Natomiast polecam wyjazdy za granicę zmieniają tok myślenia. Z należy mi się na wiem jak to osiągnąć.
Serio, jakbyś nie wiedziała to płaca minimalna i zdolność nabywcza waluty w danym kraju jest wyznacznikiem zamożności społeczeństwa. Grom osób w tym kraju wciąż tyle zarabia. W tym i ja. I to nie tylko Ci z niskim wykształceniem na niskich stanowiskach, w dyskontach. Także pracownicy po studiach np. w Urzędach Pracy tyle zarabiają. Podałem tylko przykład dla porównania sytuacji u naszych Zachodnich sąsiadów. To że "Ty" tak masz jak masz, to wiesz. Nie porónuj siebie z innymi, bo to wiesz niesprawiedliwe. Nie każdy jest Tobą. Akurat ja też już byłem za granicą, pracowałem, dokładnie w Niemczech, za tamtejszą pensję minimalną. I wiesz co? Za 30 euro nakupiłem w dyskoncie spożywczym tyle towaru co w Polsce za 100zł nakupiłbym tego samego w tej samej ilości. Także my polacy tu w Polsce jesteśmy pięknie "dojeni" przez Zachodnie marki. Mówi się że mamy niską wydajność pracy, hehe, nie to nie prawda. Mamy taką samą wydajność jak niemiec na tym samym stanowisku, np. w dyskoncie typu Lidl, ale zarabiamy 3x mniej, bo tak ustaliły te bogate kraje, że ktoś musi bardziej tyrać żeby oni mieli łatwiej/taniej/lepiej/więcej. Poza tym wszystko to co piszeszz się zgadza. Jakoś chcę jednak mieszkać i pracować w swoim kraju, gdzie nikt nie patrzy krzywo jak rozmawiam w swoim języku i nie ma też problemu w nim się porozumieć. Np. niemcy mają problem u siebie rozmawiać z obcokrajowcami np. polakami w języku angielskim, choć jest najpopularniejszym językiem i urzędowym w UE. Dlatego wymagają by mówić po niemiecku. Teraz weź w Polsce nie umiej angielskiego czy niemieckiego, to będą problemy z pracą w wielu miejscach gdzie się tego wymaga np. hotelu. Jesteśmy murzynami EU taka prawda. Musimy wszystkim dookoła lizać tyłki, bo inaczej nas nie ma.
a zwłaszcza geje są do tego pierwsi....xDD tylko jakoś nie wychodzi, ani w teorii ani w praktyce.
Ale równe prawa osób LGBT+ i stabilizacja gospodarcza się nie wykluczają ;)
Napisałem gdzieś tak? Tak czy tak, np. w Niemczech najpierw zbudowano nieporównywalnie wyższy poziom życia do tego co nadal jest w Polsce, a dopiero potem zajęto się małżeństwami i adopcjami...szczerze to teraz wolałbym zarabiać po 8000zł jak niemiec w dyskoncie, niż mieć dostęp do praw z ktorych i tak nie skorzystam.
Why not both? Zupełnie nie miałbym osobiście nic przeciwko jednemu i drugiemu, zwłaszcza, że te rzeczy się nie wykluczają w żaden sposób (np. w Niemczech właśnie).
Nie napisałem że się wykluczają, to po 1.
A po 2. jeśli MIAŁBYM wybierać. Obecnie jednak nie dane mi jest ani jedno ani drugie.
Więc to była tylko pobożna litania. Fakty są takie że gdy pojawił się pomysł zrównania płac minimalnych do jednego poziomu w całej UE to najgłośniej protestowały m.in. Niemcy którym byłoby to nie da rękę. Za drogo by wyszło zatrudnić polaka, a co za tym idzie ceny skoczyłyby u nich do poziomu który jest u nas. A Merkel nie jest jak Morawiecki który twierdzi że aby gospodarka w Polsce się odrodziła potrzebny jest popyt na każdą płacę jak po II wojnie, gdy wszyscy pracowali za miskę ryżu przy odbudowie kraju i nikt nie narzekał że mało zarabia...
Serio patrzysz na place minimalną? Nie wiem nawet jak się plasowała na przestrzeni lat bo nigdy tyle nie zarabiałam. Zawsze albo umowy zlecenie albo niestety z braku alternatywy ostatnio umowy o pracę. No ale nigdy nie za najniższą. Trochę ambicji i sprytu. Mi ogólniak wystarczył do tego.
Kwota wolna od podatku to coś co definitywnie trzeba podnieść.
Pamiętaj też że nikt nie broni ci pojechać na zachód. Tylko tu są inne problemy. Mieszkania są strasznie drogie. Jak chcesz żyć na poziomie to też musisz się nakombinowac. Nigdzie na świecie nie dostaniesz nic za narzekanie.
Co do sklepów faktycznie ceny są podobne. Z tym że jak zarabia się najniższą krajową to tak stać cię na wszystko w sklepie ale nie na to żeby samodzielnie wynająć sobie mieszkanie w wysokim standardzie. Wtedy też życie jest tylko zarabianiem na koszta utrzymania (gdy nie pracujesz na nadgodziny). Jak się przyjeżdża tu co jakiś czas, mieszka na pokoju to faktycznie przywozi się kasę taka że w Polsce możesz pomarzyć ale życie nie odbiega jakoś bardzo jeśli nie masz wykształcenia, nie władasz perfekcyjnie językiem itp.
Tu jest łatwiej coś zarobić ciężka pracą ale żeby tak żyć nie przemęczając się to już musisz mieć coś do zaoferowania.
Porównując moja ostatnia pracę w Polsce i tu to w Polsce zarobki wynosiły raptem 2x mniej. Wszyscy się mnie pytali co ja tu robię. Chodziło mi o nadgodziny i zrobienie w krótkim czasie większej kasy. Tyle.
Jak nie masz w UK rodziny albo znajomych z którymi wynajmiesz coś to średnio się to opłaca. A jak trafisz na kogoś nieuczciwego (i tu najczęściej Polacy wyzyskują Polaków którzy języka nie znają) to już w ogóle.
Z takich mega drogich rzeczy to jeszcze ubezpieczenie samochodu.
Natomiast polecam wyjazdy za granicę zmieniają tok myślenia. Z należy mi się na wiem jak to osiągnąć.
No witaj! Myślę, że historia naszego narodu przyzwoicie pokazuje czarno na białym, jak unoszenie honorem jakimi jest pomoc i sprzedaż dorobku państwa za ochłapy nie sprzyjają modernizacji. Naiwnie liczyliśmy na wydźwięk hojności w podziękowaniu za dary i możliwość współpracy międzynarodowej na obopólnych zyskach. No nie wyszło, jak widać. Ogólnie podobnie jak Ty, wolałabym żyć w kraju o zarobkach wyżej usytuowanych do proporcjonalności wydatków. Podobnie ślubowanie sobie wieczności również schodzi na ostatni plan.. ale jako gatunek wysoce stadny, posiadający nieustanną potrzebę tworzenia rodziny i replikowania swojego genomu, zadbajmy o szacunek wewnątrz kraju i dajmy sobie możliwość przeżycia tego światka w szczęściu zawarcia związku partnerskiego. Ludność tego potrzebuje (ze względu na religię, podział majątkowy, chęć przypieczętowania trwałości i wieczności). Naprawdę nie wzbogacimy się pokazując swój rządowy ciemnogród. Najważniejszym będzie oddzielenie kościoła (instytucji) od władzy. Wtedy mamy szansę osiągnąć i jedno i drugie.
Ale równe prawa osób LGBT+ i stabilizacja gospodarcza się nie wykluczają ;)