Krzysztof Bosak wielokrotnie wypowiadał się już o osobach LGBT. Teraz przyznał, że osoba homoseksualna mogłaby należeć do Ruchu Narodowego, o ile "żyłaby w czystości". Czy zarząd partii by to jakoś weryfikował? Według posła Konfederacji nie byłoby takiej potrzeby.
Poseł Konfederacji Krzysztof Bosak w rozmowie z "Rzeczpospolitą" wypowiedział się - kolejny raz - o osobach LGBT.
Na uwagę o tym, że niepokojące jest obrażanie ludzi za cechy, których sobie nie wybrali - jak chorobę, seksualność czy kolor skóry - Bosak odpowiedział: "Nigdy nie postulowałem krytykowania ludzi homoseksualnych za ich skłonności. Nasza krytyka odnosi się do aktywności homoseksualnej i do ruchu LGBT, który stara się zmienić moralność, prawo, kulturę i język, którym mamy o tym mówić".
Poseł kontynuował: "Z punktu widzenia chrześcijanina homoseksualna aktywność jest czymś destrukcyjnym dla człowieka. Ruch LGBT prowadzi do deprawacji społecznej i my mamy moralny obowiązek sprzeciwić się temu. Dzięki temu sprzeciwowi wiele osób nie zostanie wciągniętych na złą życiową drogę".
Piotr Witwicki zapytał Bosaka, czy osoba homoseksualna mogłaby należeć do Ruchu Narodowego. Co na to poseł? "Osoba posiadająca skłonności homoseksualne, ale żyjąca w czystości tak. Aktywny homoseksualista nie". Dodał, że nie byłoby sensu tego sprawdzać, bo "jeśli ktoś nie narzuca się ze swoją homoseksualnością, to nikt się nią nie zajmuje".
Bosak przyznał też, że w sytuacji, gdyby któryś z członków Ruchu Narodowego przyszedł ze swoim chłopakiem na spotkanie partyjne, takie zachowanie byłoby "oczywiście nieakceptowalne".
(ab)
Poniedziałek, 03.01.2022 Członkowie Konfederacji kłócą się o małżeństwa osób LGBTQ+ - "Wrzucał zdjęcia, jak całuje innego chłopaka"
Poniedziałek, 11.05.2020 Krzysztof Bosak wydał "Nowy porządek" z tezami konstytucyjnymi
Piątek, 08.11.2019 Krzysztof Bosak z Konfederacji zaprasza gejów na Marsz Niepodległości
Piątek, 08.11.2019 Działacz Konfederacji stanie przed komisją dyscyplinarną UW za słowa o LGBT
Poniedziałek, 21.10.2019 Warszawski Zarząd Zieleni reklamuje park plakatem z obejmującymi się mężczyznami
Zagłosowałbym
To mnie rozbawiło, uśmiałem się
Dobre
Dzięki, tu masz dużo racji, ja jednak rozwinę trochę tamte słowa, nie wybrzmiało w nich do końca to, o co mi chodziło. Będąc homoseksualistą siłą rzeczy uwaga skupia się na mężczyznach - nie jedynie ma mężczyznach-gejach, stąd zwielokrotniona jest bardzo szansa takich niewzajemnych zauroczeń, homoseksualistów jest przecież mniej, dwa, musisz się spodobać temu, kto tobie się podoba - kolejny stopień, kolejna komplikacja, kolejne zawężenie, wobec tego wszystkiego rośnie frustracja i złość, przychodzi myśl, że może będąc hetero mężczyzną albo kobietą byłoby mi łatwiej, nie wzrastałbym w tej złości, nie zafiksował się tak na niej. Inne rozwiązanie: być jak mężczyźni, którzy mi się bardzo podobają - nie szukałbym wtedy tego, co sam mam, ale to znów sfera marzeń!
Pomyśl sobie w jakiej Ty jesteś komfortowej sytuacji porównując dzisiejsze czasy do niedawnych lat 80-tych czy 90-tych. Wtedy znalezienie partnera było nieporównanie trudniejsze, wtedy w grę wchodziły jedynie zawoalowane anonse w gazetach ( w latach 90-tych już bardziej jednoznaczne bo pojawiły się gazety gejowskie). Dziś jest ogrom aplikacji dzięki którym możesz poznać ogromną ilość ludzi i nie mam tutaj na myśli jedynie sex apek typu romek czy grindr gdzie o miłość raczej trudno ;-) ale o typowe apki społecznościowe jak fb gdzie możesz kogoś poznać bo jest znajomym znajomego czy instagram gdzie akurat ja poznałem mojego faceta i jesteśmy razem już ponad 4 lata. Trzeba wykorzystywać szanse jakie daje dzisiejszy świat a nie użalać się nad sobą bo tym nie zmienisz swojego życia a tym bardziej świata.
Nic mi nie pozostaje poza przyznaniem całkowitej racji :-), może ja - pomimo lat - nie dojrzałem do takiego trzeźwego stanięcia na ziemi, za dużo bujania w wyobrażeniach, fantazjach, marzeniach...może jeszcze kiedyś coś się u mnie jeszcze zmieni ;-).
Dzięki, tu masz dużo racji, ja jednak rozwinę trochę tamte słowa, nie wybrzmiało w nich do końca to, o co mi chodziło. Będąc homoseksualistą siłą rzeczy uwaga skupia się na mężczyznach - nie jedynie ma mężczyznach-gejach, stąd zwielokrotniona jest bardzo szansa takich niewzajemnych zauroczeń, homoseksualistów jest przecież mniej, dwa, musisz się spodobać temu, kto tobie się podoba - kolejny stopień, kolejna komplikacja, kolejne zawężenie, wobec tego wszystkiego rośnie frustracja i złość, przychodzi myśl, że może będąc hetero mężczyzną albo kobietą byłoby mi łatwiej, nie wzrastałbym w tej złości, nie zafiksował się tak na niej. Inne rozwiązanie: być jak mężczyźni, którzy mi się bardzo podobają - nie szukałbym wtedy tego, co sam mam, ale to znów sfera marzeń!
Pomyśl sobie w jakiej Ty jesteś komfortowej sytuacji porównując dzisiejsze czasy do niedawnych lat 80-tych czy 90-tych. Wtedy znalezienie partnera było nieporównanie trudniejsze, wtedy w grę wchodziły jedynie zawoalowane anonse w gazetach ( w latach 90-tych już bardziej jednoznaczne bo pojawiły się gazety gejowskie). Dziś jest ogrom aplikacji dzięki którym możesz poznać ogromną ilość ludzi i nie mam tutaj na myśli jedynie sex apek typu romek czy grindr gdzie o miłość raczej trudno ;-) ale o typowe apki społecznościowe jak fb gdzie możesz kogoś poznać bo jest znajomym znajomego czy instagram gdzie akurat ja poznałem mojego faceta i jesteśmy razem już ponad 4 lata. Trzeba wykorzystywać szanse jakie daje dzisiejszy świat a nie użalać się nad sobą bo tym nie zmienisz swojego życia a tym bardziej świata.
Ale niespełniona miłość to niespełniona miłość. I nie widzę różnicy czy jest ona niespełniona dlatego że osoba w której się zakochaliśmy ma inną orientację czy też dlatego że jest się zupełnie nie w jej typie. Równie dobrze możesz nie lubić nie swojej orientacji ale faktu że jesteś mężczyzną bo gdybyś był kobietą to miałbyś szanse.
Dzięki, tu masz dużo racji, ja jednak rozwinę trochę tamte słowa, nie wybrzmiało w nich do końca to, o co mi chodziło. Będąc homoseksualistą siłą rzeczy uwaga skupia się na mężczyznach - nie jedynie ma mężczyznach-gejach, stąd zwielokrotniona jest bardzo szansa takich niewzajemnych zauroczeń, homoseksualistów jest przecież mniej, dwa, musisz się spodobać temu, kto tobie się podoba - kolejny stopień, kolejna komplikacja, kolejne zawężenie, wobec tego wszystkiego rośnie frustracja i złość, przychodzi myśl, że może będąc hetero mężczyzną albo kobietą byłoby mi łatwiej, nie wzrastałbym w tej złości, nie zafiksował się tak na niej. Inne rozwiązanie: być jak mężczyźni, którzy mi się bardzo podobają - nie szukałbym wtedy tego, co sam mam, ale to znów sfera marzeń!
Ale niespełniona miłość to niespełniona miłość. I nie widzę różnicy czy jest ona niespełniona dlatego że osoba w której się zakochaliśmy ma inną orientację czy też dlatego że jest się zupełnie nie w jej typie. Równie dobrze możesz nie lubić nie swojej orientacji ale faktu że jesteś mężczyzną bo gdybyś był kobietą to miałbyś szanse.