Od wyboru Magdaleny Biejat na przewodniczącą Komisji ds. Polityki Społecznej i Rodziny nie cichną kontrowersje. Polityczka Razem od dawna opowiada się za równością małżeńską i adopcją dzieci przez pary jednopłciowe, co nie w smak jest prawicowym politykom i polityczkom. Czy uda im się odwołać odwołać posłankę z komisji? Wnioski w tej sprawie już wpłynęły.
Nie gasną kontrowersje od wyboru Magdaleny Biejat na przewodniczącą Komisji ds. Polityki Społecznej i Rodziny. Posłanka odkąd zaczęła kandydować dawała raz po raz świadectwo wsparcia dla środowiska LGBT. Wielokrotnie w wywiadach podkreślała, że "uczestnicy Marszy Równości idą z maksymalnie konserwatywnym postulatem – chcą mieć rodzinę" i domagają się, aby uznać ich wieloletnie związki. W podobnym tonie mówiła o adopcji dzieci przez pary jednopłciowe.
Posłanka po objęciu mandatu podtrzymuje swoje słowa. "Osobiście uważam, że powinno się umożliwić adopcję dzieci" mówiła na antenie Radia Zet. "Jest to jeszcze kwestia do dyskusji, bo o ile jest teraz duża akceptacja społeczna dla małżeństw jednopłciowych, to nie ma jeszcze tak dużej akceptacji społecznej dla adopcji. Nie chodzi o to, żeby teraz kolanem przepychać taki pomysł".
Kontrowersje wokół swojej osoby w komisji komentuje: "trzeba dać mi czas, żebym mogła pokazać, że będziemy pracować w sposób rzetelny, który dopuszcza wszystkich do głosu. Chcemy też w komisjach pokazywać, że możemy pracować inaczej, pomimo różnic które nas dzielą, jednak pracować konstruktywnie".
Do wyboru Biejat na przewodniczącą komisji odniósł się także prezes Kaczyński. "Ta sprawa wkrótce zostanie rozwiązana. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale tak jak w życiu, także w polityce zdarzają się różne zwroty akcji" mówił na łamach "Gazety Polskiej".
"Chcę wszystkich uspokoić: dla nas sprawy rodziny są najważniejsze i dopóki jesteśmy przy władzy, nie dopuścimy do tego, by ktoś przeprowadzał eksperymenty, których efektem będzie krzywdzenie dzieci i rozbijanie rodziny" dodaje prezes PiS. "Na to naszej zgodny nie ma i nie będzie".
Próbę odwołanie posłanki Lewicy podjęła Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry. W wniosku napisali: "nie możemy pozwolić, by poseł Magdalena Biejat - osoba, która niszczy polskie rodziny, chce zabijać poczęte dzieci, która zagraża naszej przyszłości – nadal pełniła zaszczytną funkcję szefowej komisji polityki społecznej i rodziny w polskim Sejmie".
"To wynika z tego, jaki charakter ma ta komisja - jedna z ważniejszych komisji - ale przede wszystkim też z wypowiedzi pani przewodniczącej. Ja miałem okazję zapoznać się z kilkoma takimi wypowiedziami, są one szokujące" komentuje wiceprzewodniczący resortu sprawiedliwości, Michał Wójcik.
Biejat odniosła się do tych zapewnień. "Jeżeli PiS zdecyduje, żeby mnie odwołać, to tak zdecyduje, bo ma większość w komisji. Już podczas głosowania nad członkami do KRS udowodnili, że mogą zrobić wszystko". Posłanka podkreślała, że będzie "dopuszczała do dyskusji nad wszystkimi projektami, niezależnie, kto je wniesie, że jest za dialogiem, za konstruktywną pracą". "I jestem przekonana, że możemy się w wielu tematach dotyczących polityki socjalnej porozumieć".
Polityczka dodaje: "dziwi mnie, że pan prezes tak bardzo nie rozumie na czym polega przewodniczenie komisji. Przecież jest dużo bardziej doświadczonym posłem niż ja" stwierdza Biejat. "Nie wiem, jakie eksperymenty miałby przeprowadzać szef jakiejkolwiek komisji, naszym zadaniem jest kierowanie jej pracami a decyzje zapadają zawsze większością głosów. Przypominam, że w każdej komisji to PiS ma większość".
"Nie ma żadnego powodu odwołania pani Biejat z funkcji przewodniczącej. A prezes to może eksperymentować na swoim klubie, co było widać, jak kazał anulować głosowanie pani marszałek Elżbiecie Witek" komentuje szef klubu Lewicy, Krzysztof Gawkowski.
Cały klub Lewicy stoi w sprawie Biejat murem. "Jest świetną przewodniczącą komisji. Zna się na polityce społecznej, walce z bezdomnością, wspiera osoby z niepełnosprawnością. Magda gwarantuje dialog społeczny, to, że głos wszystkich związków zawodowych i organizacji społecznych będzie wysłuchany. Być może to właśnie to przeszkadza tak naprawdę prawicy?" rozważał Zandberg na łamach Interii.
(kb)
Piątek, 30.09.2022 Jarosław Kaczyński ukarany za transfobiczne wypowiedzi: Komisja Etyki Poselskiej wymierzyła możliwe najwyższą karę
Wtorek, 26.11.2019 Posłanka Lewicy "zdradza tajemnicę" posłowi PiS
Piątek, 22.11.2019 Lewica złoży zawiadomienie do prokuratury po głosowaniu ws. KRS
Środa, 19.12.2018 Bycie gejem, czy lesbijką to nie pogląd polityczny
Poniedziałek, 28.06.2010 Nieprzyzwoitość czy łamanie prawa - kandydaci o homozwiązkach
Konstytucja prostytucja.
Co się robi z Konstytucją, jak nie pasuje, to pokazał Kaczyński. Trzeba ją po prostu interpretować, tak jak nam wygodnie.
Inna sprawa to to, że ja bardzo chętnie zobaczyłbym Konstytucję Polski, w której zamiast definicji małżeństwa, mamy wpisaną ochronę rodziny, zdefiniowanej tak, żeby nie było wątpliwości, że mogą ją tworzyć osoby o różnej tożsamości płciowej i orientacji seksualnej.
Nie nasza prawica, tylko prawica o zabarwieniu akwarelowym.
Skoro tak to dlaczego jest możliwa adopcja przez osobę nie będącą w żadnym związku? Skoro konstytucja nie zabrania tego, to dlaczego miałaby zabraniać wspólnej adopcji?
Nie myślano że kiedyś(w przyszłości}) dziecko będzie chciała zaadoptować para kobiet lub mężczyzn
Skoro tak to dlaczego jest możliwa adopcja przez osobę nie będącą w żadnym związku? Skoro konstytucja nie zabrania tego, to dlaczego miałaby zabraniać wspólnej adopcji?
Trzeba by było
Bo inaczej niebedzie możliwa adopcja dzieci przez osoby w związkach jednoplciowych
Trzeba by było