"Czy Lewica będzie walczyła o to w sejmie, aby (...) pary homoseksualne, np. dwóch mężczyzn mogło adoptować dzieci?" - zapytała posłankę Lewicy, Magdalenę Biejat dziennikarka. "Ja osobiście uważam, że tak i powiem pani dlaczego. Pierwszy powód jest taki, że w tej chwili już w rodzinach homoseksualnych żyją dzieci i należy uznać ten fakt i zabezpieczyć ich prawa" - odpowiedziała polityczka i dodała, że nie ma podstaw, aby uważać, że pary jednopłciowe nie byłyby w stanie zaspokoić potrzeb dziecka.
"O jakie wartości będzie walczyła Lewica w sejmie" - zapytała prowadząca rozmowę Ilona Januszewska. "O to żeby żyło nam się wszystkim lepiej. Żeby był to rzeczywiście kraj, który jest nowoczesny, który jest otwarty, który nikogo nie wyklucza" - mówiła Biejat. Dalej zapytana czy Lewica będzie chciała walczyć z kościołem w Polce odpowiedziała: "Nie, absolutnie".
"A będą państwo reagowali kiedy nie tylko w Warszawie, ale w wielu dużych, a także mniejszych miastach będą organizowane marsze równości, tzw. marsze równości i na tych marszach równości będzie obrażało się katolickie wartości?" - dopytywała Januszewska. "Proszę Pani to, że pojawiają się takie sytuacje na marszach równości, to są po pierwsze sytuacje incydentalne. Po drugie one wynikają z szerszego problemu i na ten problem chcemy odpowiadać".
"A to z jakiego to wynika problemu?" - drążyła prowadząca. "Z tego, że w tej chwili pojawia się bardzo wiele konfliktów i napędza się emocje po obu stronach. Buduje się konflikt po to żeby dzielić Polaków. To jest bardzo duży problem na scenie politycznej i akurat organizatorzy marszy równości mają najmniej za uszami". Ta wypowiedź posłanki wywołała opór prowadzącej, która stwierdziła: "No ale pani poseł, jak mają najmniej za uszami? To właśnie organizatorzy widzą co się dzieje na marszach równości i pozwalają np. na to by dokonywać profanacji mszy świętej. Organizatorzy marszy równości o tym bardzo dobrze wiedzą, bo to widzą".
"To nie była profanacja mszy świętej, tylko to było nabożeństwo, z tego co wiem, bo nie było mnie przy tym, które było odprawiane zupełnie poważnie. Natomiast inna sprawa jest taka, że proszę zwrócić uwagę na fakt, że organizatorzy czy uczestnicy marszy równości to są ludzie, którzy idą z dość konserwatywnymi postulatami w tych marszach. Oni jedyne o co proszą, to uznanie ich długoletnich związków, że mają parterów, rodziny, że chcą te rodziny i partnerów odwiedzać w szpitalu kiedy są chorzy, to, że chcą mieć prawo do informacji medycznej na ich temat, do tego żeby mieszkać we wspólnym mieszkaniu i jeśli któreś z nich umrze by móc je po sobie odziedziczyć. To są zupełnie podstawowe sprawy" - odpowiedziała polityczka.
Zapytana o poparcie Lewicy dla postulatu adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, Biejat odpowiedziała, że jest na tak: "w tej chwili już w rodzinach homoseksualnych żyją dzieci i należy uznać ten fakt i zabezpieczyć ich prawa" - argumentowała posłanka i dodała, że "mamy bardzo duży problem z adoptowaniem dzieci. Jest mnóstwo dzieci, które nie mają rodzin i należy zrobić wszystko, aby tym dzieciom rodziny zapewnić".
W odpowiedzi prowadząca zasugerowała, że proces adopcyjny jest bardzo trudny, a w przypadku par jednopłciowych byłby jeszcze trudniejszy. Biejat wskazała, że ocenia się zdolność przyszłych rodziców adopcyjnych pod kątem ich możliwości do zaspokojenia potrzeb fizycznych, psychicznych i emocjonalnych dziecka i dodała, że nie ma podstawy do tego, aby sądzić, że pary tej samej płci byłyby w tym przypadku mniej zdolne do spełnienia tych warunków.
(pk)
Wtorek, 29.10.2019 Biejat: uczestnicy Marszy Równości idą z konserwatywnym postulatem – chcą mieć rodzinę
Środa, 18.05.2005 Przegląd prasy: "Polityka" 20/2005
Czwartek, 29.05.2025 Wybory 2025: czy potrzebujemy kolejnej lekcji pokory?
Wtorek, 18.06.2024 Lewica uderza w stół, KO i Tusk popierają a PSL się waha - związki partnerskie już tuż, tuż?
Czwartek, 12.10.2023 15.10: mamy wreszcie prawdziwy wybór, ale o sytuacji LGBTQ może zdecydować ktoś inny
czemu ani słowa o poprawie życia samotnych osób? o opiece nad starszymi?