Brazylijski dział hiszpańskiego dziennika "El Pais" podjął się analizy powodów, które mogły skłonić osoby LGBTQ do oddania głosu w wyborach prezydenckich na kandydata, który z dumą przyznał, że jest homofobem i stwierdził, że wolałby mieć martwego syna niż homoseksualnego. Z sondażu przeprowadzonego tuż przed drugą turą wyborów w Brazylii wynika, że 29% osób LGBTQ zagłosowało na skrajnie prawicowego kandydata Jaira Bolsonaro.
Z sondażu przeprowadzonego przez Datafolha tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich w Brazylii wynika, że nowo wybrany prezydent
Jair Bolsonaro cieszy się wśród osób LGBTQ poparciem sięgającym 29%. Lucas Bulgarelli pisał w "El Pais" co mgło skłonić nieheteroseksualne i niecispłciowe osoby do oddania głosu na kandydata, który otwarcie przyznaje, że "jest homofobem i jest z tego bardzo dumny".
Bulgarelli powołał się m.in. na filmiki, które produkowane były przez Bolsonaro od około 2016 roku wraz z młodymi gejami i członkami innych mniejszości. W jednym z nich
nowy prezydent Brazylii wyjaśnił co według niego jest homofobią - w taki sposób, że na postawie jego własnej definicji on sam homofobem być nie może.
Inną przyczyną oddawania głosów na Bolsonaro przez osoby LGBTQ, jaką zauważył Bulgarelli, ich
brak wiary w to, że polityk będzie w stanie wprowadzić w życie swoje groźby. Według redaktora to skutkuje poparciem również osób z najbliższego otoczenia ludzi LGBTQ. "El Pais" przywołuje słowa matki młodej lesbijki, która głosowała na Bolsonaro: "
Jeśli są osoby LGBTQ wspierające tego człowieka, to to wszystko, co o nim mówią, nie może być prawdą. Kocham moją córkę i ona sama wie, co jest dla niej najlepsze, więc głosuje na numer 17" - czyli na Bolsonaro.
Bulgarelli napisał: "
Kiedy najbardziej przeszywające komentarze [Bolsonaro] przeciwko LGBT nie są odbierane jako fałszywe, odbiera im się ich faktyczne przesłanie". Przywołał słowa człowieka, według którego jego kolega gej pokazuje mu, że słowa Bolsonaro są często błędnie rozumiane.
Przypominamy, że znany z licznych komentarzy uwłaczających kobietom, osobom LGBTQ i innym mniejszościom Jair Bolsonaro uzyskał w drugiej turze wyborów prezydenckich 55,7% głosów.
(ab)
Ponoć lewica (z Lulą na czele) ma spore osiągnięcia w wyciąganiu ludzi z ubóstwa. Więc, ten... tego... eee...
"Dzięki socjalnym programom takim, jak „Bolsa Familia” czy „Zero Głodu” oraz poprawie sytuacji na rynku pracy, w ciągu 8 lat poziom ubóstwa spadł z 28% do 8%."
źródło: http://geopolityka.org/analizy/tomasz-skowronek-brazylia-jako-wschodzace-mocarstwo
"Ponad 36 milionów ludzi zostało wyciągniętych z ubóstwa. "
http://krytykapolityczna.pl/swiat/dowbor-brazylijskie-elity-szukaly-haka-na-prezydent-dilme-rousseff-i-go-znalazly/
Taki Bolsonaro oferuje rozwiązanie radykalne.
Martwy gej ma rozwiązane wszystkie problemy. Wszystkie i na zawsze.
My tu mówimy o polityku, który jawnie głosi pogardę i pochwałę agresji wobec znacznej części swoich współobywateli, wobec kobiet, nie-białych, nieheteroseksualistów i nie-prawicowców. Jak ktoś taki miałby zapewnić bezpieczeństwo? Chyba, że chodzi o bezpieczeństwo tylko dla wybranych. Bezpieczeństwa w fawelach nie zapewni, bo za mało białych tam mieszka.
Widzę, że jesteś bardzo samowystarczalny w dyskusji i piszesz cały post polemiczny wobec tezy, której nie postawiłem.
Otóż nie mam pojęcia, czemu te osoby głosowały na tak skrajnie im niechętnego kandydata, ponieważ niewiele wiem o Brazylii i tamtejszej polityce. I podobnie, jak Ciebie dziwi mnie ten wybór oraz jestem przekonany, że nie był trafny.
Podejrzewam jednak, że kwestia "gejów wyborców PiS", co do której wydajesz się mieć obsesję znacznie przewyższającą skalę zjawiska, nie jest tak łatwo przekładalna na tamtejsze polityczne spory.
Ponoć 50% mieszkańców Brazylii żyje poniżej granicy ubóstwa i mówimy tu o ubóstwie, o jakim tu w Polsce prawie już nie pamiętamy. A krajem wstrząsają korupcyjne afery. Być może w**rw i desperacja niektórych ludzi są tak wielkie, że są oni w stanie zagłosować na samego diabła.
Ludzie przymykali oko na wiele bo dość mają hiperkorupcji, przestępczości, morderstw politycznych itd. Bolsonaro dla wielu był "mniejszym złem". Trudno to zrozumieć, bo wcale nie powiedziane że za Bolsonaro będzie w tych kwestiach lepiej a na pewno w wielu innych gorzej, ale to, według wielu, taka ostatnia deska ratunku.
Dziwnie, ale wcale nie tak czarno-biało. Przestępczość i korupcja na skalę południowoamerykańską nigdy nie istniała w Europie, więc brak odniesienia. Wielu zapewne myślało, że lepszy polityk który zadba o bezpieczeństwo w fawelach i likwidację gangów niż taki co zalegalizuje małżeństwa jednopłciowe ale fawele zostawi same sobie, a tamtejsze gangi i tak będą atakować na ulicach społeczność LGBT.
Możemy różnić w poglądach i potrzebach. Ale u większości osób BEZPIECZEŃSTWO własne oraz bliskich ma najwyższy priorytet. Ktoś kto deklaruje gotowość do pobicia innych za orientację, ktoś kto twierdzi, że lepszy martwy syn, niż syn gej, nie zasługuje na najwyższe stanowisko w państwie. Tu nie chodzi o to, że nie popiera małżeństw jednopłciowych, tu chodzi o to, że głosi jawną agresję wobec części obywateli swojego kraju.