A wszystko przez "Kler"
Są informacje, o których trudno nam pisać na poważnie, albo które specjalnie pomijamy - jak np. to, jak pisze o nas prawicowa prasa. A jednak dziś musimy: bo wciąż żyjemy w kraju, w którym ludzie LGBT nie mają równych praw, dotyka ich dyskryminacja, a nasza młodzież zmaga się z samoakceptacją. "Nasz skarb w walce z nazizmem, komunizmem, LGBT i islamistami. Kler" - grzmi z okładki "Gazeta Polska". Śmiech przez łzy.
To musiało się stać: piątkowa premiera nowego filmu Wojtka Smarzowskiego, "Kler" to chyba jedna z głośniejszych ostatnich lat. "Przed kilkoma laty tragiczne wydarzenia połączyły losy trzech księży katolickich. Teraz, w każdą rocznicę katastrofy, z której cudem uszli z życiem, duchowni spotykają się, by uczcić fakt swojego ocalenia. Na co dzień układa im się bardzo różnie" - czytamy w opisie filmu, który ponoć porusza taką tematykę, jak chciwość duchownych, czy problem pedofilii w Kościele.
I chociaż wiele osób filmu jeszcze nie widziało - już są pierwsze próby prewencyjnej cenzury: filmu nie obejrzą m.in. mieszkańcy i mieszkanki Ełku i Ostrołęki. Odpowiedział na to Robert Biedroń, który wszystkich tych, którzy "Kleru" obejrzeć nie będą mogli - zaprosił do Słupska.
Film krytykuje też polska prawica. Najdalej poszła redakcja "Gazety Polskiej", która grzmi dziś z okładki: "Nasz skarb w walce z nazizmem, komunizmem, LGBT i islamistami. Kler", zapowiadając okładkowy tekst słowami: "Gdy Europa upada niszczona przez polityczną poprawność, gender i islamskie hordy, powstał plan wywołania buntu Polaków przeciwko księżom". Chociaż zapowiada, że tekst nie jest "krytyką filmu". Nie pozostaje nic innego, jak zawołać: halo ziemia!
"Kler" od piątku w polskich kinach. Wybieracie się?
(red)