"Czy spodziewam się odpowiedzi na moją interpelację? Nie wiem. Mam nadzieję, że będzie pozytywna, dowiemy się za dwa tygodnie" - mówi w rozmowie z nami krakowski radny, Łukasz Wantuch, który w poniedziałek wyśle do prezydenta Jacka Majchrowskiego zapytanie o to, czy w mieście - z okazji Marszu Równości - także mogłyby się pojawić tęczowe chorągiewki na tramwajach.
W piątek donosiliśmy, że przez dwa dni wszystkie składy tramwajowe w Poznaniu miały być przyozdobione tęczowymi chorągiewkami. Późnym wieczorem tego samego dnia MPK poinformowało, że w sobotę chorągiewek już nie będzie. Dlaczego?
"Tęczowe chorągiewki które pojawiły się dzisiaj na poznańskich tramwajach wywołały wiele kontrowersji i burzliwych emocji" - poinformowało MPK na Facebooku, dodając: "Przeważały wśród nich głosy negatywne. Te krytyczne opinie docierały do nas ze strony pasażerów, których zdanie najbardziej dla nas się liczy, bo komunikacja jest dla ludzi i jesteśmy szeroko otwarci na ich potrzeby i oceny.. Szanujemy również opinie naszych motorniczych, którzy wyrazili swoją dezaprobatę wobec takiego przedsięwzięcia biznesowego. Dlatego podjęliśmy decyzję o zdjęciu tęczowych chorągiewek".
Sprawa z Poznania na tyle zainteresowała krakowskiego radnego, Łukasza Wantucha, że postanowił wysłać do prezydenta Jacka Majchrowskiego interpelację. "Zacząłem się zastanawiać, jak by postąpiło nasze miasto, Kraków. Jestem trochę zdziwiony postawą poznańskiego MPK. Sprawdziłem, że podobnie jak u nas, jedynym właścicielem jest gmina. Każdy motorniczy ma prawo mieć własne poglądy, ale w pracy ma obowiązek stosować się regulaminu i poleceń przełożonych. Jeżeli uważa, że tramwaj z tęczową flagą razi jego uczucia, to zawsze może zaprotestować i złożyć wypowiedzenie z pracy. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, można uznać, że przychodzenie trzeźwym do pracy i nie spożywanie alkoholu przez motorniczego podczas prowadzenia tramwaju narusza jego konstytucyjne prawa. Biorę udział w krakowskich Marszach Równości, dlatego zwracam się z zapytaniem, czy gmina Kraków (lub MPK i Mobilis) wyrażają zgodę na umieszczenie tęczowych flag na krakowskich tramwajach podczas następnego Marszu Równości w Krakowie?" - czytamy w interpelacji.
Czy spodziewa się odpowiedzi? W rozmowie z nami przyznaje, że nie wie, ale zaznacza, że ma nadzieję, iż będzie pozytywna. "W Radzie Miasta Krakowa jest 43 radnych, a ja jestem jedynym, który w krakowskim Marszu Równości w poprzednich latach uczestniczył. Popieram postulaty środowiska LGBT, ale zdaję sobie sprawę, że miasto jest konserwatywne" - podkreśla.
Jak bardzo - widać po komentarzach na Facebooku pod wpisem radnego Wantucha o interpelacji. Głos zabrali także lokalni politycy, którzy, jak Grzegorz Lipiec z małopolskiej Platformy Obywatelskiej, napisał: "
Mnie chorągiewki tęczowe nie przeszkadzają, ale wyczuwam intuicyjnie, że w tej dość delikatnej kwestii warto najpierw porozmawiać z profesorem [Jackiem Majchrowskim - przyp. red.], kiedy, jak i czy w ogóle ten projekt realizować. To jest czas kampanii, więc warto pomysł na spokojnie przedyskutować".
Sam Wantuch - pytany, czy to też znak, że jako radny chciałby bardziej się zaangażować w tematy równościowe w mieście, mówi, że samorząd ma w tym zakresie mniej do powiedzenia. "Ale jakby był jakiś pomysł, co można zrobić w tym temacie na poziomie samorządu, to ja z pewnością poprę, bo tematy dotyczące wolności i równości są mi bliskie" - mówi nam.
Artur Maciejewski ze Stowarzyszenia Queerowy Maj, organizatorów i organizatorek krakowskiego Marszu Równości i Festiwalu Queerowy Maj, przypomina, że akurat samorząd może w tym zakresie dużo. "
Nie tylko gesty, takie jak umieszczenie tęczowych flag, ale też wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach, uwrażliwienie urzędników na homofobię i transfobię, silniejsze reagowanie na przemoc wymierzoną w osoby LGBT" - wymienia i dodaje: "Warto też pamiętać, że od lat zarówno lokalni politycy, jak i miasto nie widzą Marszu Równości, który jest jednym z najstarszych i największych w Polsce. Mam nadzieję, że to zainteresowanie, przypadające na przedwyborczy czas, przełoży się na konkrety w przyszłym roku".
(md)