Twórczyni serialu animowanego Cartoon Network "Steven Universe", który znany jest m.in. z przedstawiania queerowych postaci - a niedawno i pierwszego ślubu jednopłciowej pary w kreskówce! - ujawniła się jako "kobieta niebinarna". Rebecca Sugar przyznała, że Klejnoty - będące grupą głównych bohaterek serialu - wszystkie są niebinarne, a sama autorka cieszy się, że za ich pośrednictwem może wyrażać siebie. "Dokładnie tak się czułam przez całe moje życie".
Rebecca Sugar jest odpowiedzialna za tworzenie serialu animowanego dla stacji Cartoon Network "Steven Universe", który wielokrotnie był chwalony za ukazywanie queerowych postaci. W wywiadzie z "NPR" Sugar ujawniła, że identyfikuje się jako "kobieta niebinarna".
Niedawno pisaliśmy o uroczej scenie ślubu pary kobiet w serialu "Steven Universe". W programie - pomimo cenzurowania jego treści w wielu krajach - wciąż pojawiają się wątki i postaci LGBTQ. W zeszłym tygodniu "Steven Universe" został nominowany do prestiżowej nagrody telewizyjnej Emmy.
Serial opowiada o chłopcu, który jest członkiem grupy superbohaterek zwanych Kryształowymi Klejnotami. Emitowany jest też w polskiej wersji.
Sugar w rozmowie z "NPR" powiedziała: "Jedną z rzeczy, które są dla mnie bardzo ważne w związku z serialem, to że Klejnoty wszystkie są niebinarnymi kobietami. Są bardzo specyficzne i pochodzą ze świata, w którym nie mają w sumie żadnego systemu odniesienia. Są zaszyfrowane jako kobiece, co jest bardzo ważne".
Twórczyni wyjaśniła później: "Zrobienie serialu o młodym chłopcu, który podziwia te postaci zaszyfrowane jako kobiece - wyglądają na kobiety, ale bardziej reprezentują kobiety niebinarne". Dodała też, że Klejnoty, znajdujące się w centrum opowieści, "nie myślałyby o sobie jako o kobietach, ale nie mają nic przeciwko temu, by odbierano je w ten sposób wśród ludzi".
Następnie Sugar ujawniła własną tożsamość płciową: "Ja też jestem niebinarną kobietą i to świetne, że mogę wyrażać siebie poprzez te postaci, bo to ukazuje dokładnie jak się czułam przez całe moje życie".
W wywiadzie w 2016 roku twórczyni opowiedziała o tym, dlaczego ukazywanie queerowych postaci na ekranach - szczególnie w dziełach kierowanych do młodych ludzi - jest ważne: "Istnieje przekonanie, że to [istnienie osób LGBTQ] jest czymś, co powinno być omawiane wyłącznie z dorosłymi - to całkowita bzdura. Jeśli zwlekasz z tym, by powiedzieć queerowej młodzieży, że to jak się czują ma znaczenie, albo że w ogóle są ludźmi, to będzie za późno!".
Zwróciła też wtedy uwagę na filmy Disneya, które ukazują romantyczne wątki heteronormatywne od zawsze: "Dużo myślę o baśniach, filmach Disneya i tym, że miłość zawsze jest z dziećmi omawiana. Mówią ci, że powinieneś marzyć o miłości, o tej wzbogacającej miłości, którą będziesz mieć. Książę i Królewna Śnieżka nie są czyimiś rodzicami - są kimś, kim chcesz być. W jakiś sposób marzysz o przyszłości, w której odnajdziesz szczęście. Dlaczego wszyscy mieliby tego nie mieć? Uwielbiałam filmy Disneya, kiedy byłam mała, ale nigdy nie czułam, żeby przedstawiały mnie".
(ab)
Poniedziałek, 09.07.2018 Uroczy jednopłciowy ślub w "Steven Universe"
Czwartek, 30.04.2020 Queerowy artysta zmienił Małą Syrenkę w Małego Syrenka
Czwartek, 19.03.2020 Ezra Miller: osoby LGBTQ są lepsze w łóżku niż hetero
Czwartek, 25.10.2018 Gwiazda "Chirurgów" o wpływie serialu na młodzież LGBTQ
Czwartek, 28.06.2018 Ujawniony reżyser "Coco" chce animacji z queerową postacią
Akurat Steven Universe nigdy szczególnie nie lubiłam (neutralna byłam raczej), nie mój typ kreskówki (akurat wolę Clone Wars), ale moje zdanie o całym serialu i jego "przekazie" skutecznie zepsuła drama z jedną rysowniczką. Narysowała ona jedną z postaci trochę chudszą niż w serialu, za co posypały się na nią groźby, życzenia gwałtu, śmierci, wyzwiska, posądzanie o "fat shaming". Dziewczyna podjęła próbę samobójczą, a gdy pokazała filmik ze szpitala to ludzie mówili, że to szkoda że się nie zabiła, że lepiej by było gdyby ta próba samobójcza się udała, że ten cały film ze szpitala to fake. Wszędzie są jakieś oszołomy, ale powiedzmy sobie tak... "one rotten apple spoils the whole barrel". I tak trochę z dystansem podchodzę do tego "przekazu" Steven Universe. Ludzie mówiący o akceptacji, braku dyskryminacji życzą śmierci dla kogoś kto narysował postać odrobinę chudszą niż w serialu... wszystko o jakiś rysunek. Zresztą autorzy serialu sami potępili ataki na nią, za co oberwali od fandomu. Oprócz tego np. nagonka na bronych, że niby bronies (fandom MLP) będą rysować porno obrazki z SU, więc trzeba ich tępić. Czy robienie problemów cosplayerom o to, że np. biały cosplayer się przebrał za postać o fioletowym kolorze skóry. Zresztą były przypadki że cosplayerzy pytali czy to będzie ok. Tak, biały cosplayer serio pyta czy to będzie ok jeśli przebierze się za bezpłciowego, fioletowego krzyształocośtamkosmitę, bo jeszcze będzie afera, że obrażanie osób o... fioletowym kolorze skóry? Nie rozumiem jak kreskówka z takim dobrym, miłym przekazem zachęcającym do akceptacji może wytworzyć takich pełnych nienawiści fanów.
Co do homoseksualnego ślubu... no tutaj sprawa trochę pokręcona, bo czy serio homoseksualnego? Gemy są bezpłciowe, a żeńskie postacie są tak jakby projekcją wokół gema. Niby nic, ale... gemy same w sobie są agender, tylko przyjmują taką a nie inną postać. Autorka sama zresztą mówi, że "nie myślałyby o sobie jako o kobietach, ale nie mają nic przeciwko temu, by odbierano je w ten sposób wśród ludzi". Niby wiadomo, w dzisiejszym świecie jest wiele osób bigender, agender, iinnych -gender, a mimo to jak biorą ślub to się patrzy na płeć fizyczną, ale czuję, że twórcy sami się gubią w tym wszystkim, i przez to ten serial, jego przekaz, tracą na swej "mocy".
Steven Universe na pewno idzie w dobrym kierunku i jest czymś wyjątkowym na tle innych kreskówek, ale mam wrażenie jakby twórcy dziwnie lawirowali w tych kwestiach, że niby dwie postacie są homo, ale... no właśnie, zawsze jest jakieś "ale". Że niby homo ślub, ale w praktyce przecież gemy są bez płci, po prostu przybierają postać żeńską, ale same w sobie są agender, więc... czy to jest serio homo ślub? Trochę pokręcona kwestia. A fandom pełen ludzi wyciągniętych z koszmarów typowego janusza prawaka też nie pomaga.
Nie wiem, może za bardzo nad tym się zastanawiam, ale... cóż, takie mam wrażenie. :p