Współscenarzysta i współreżyser animowanego hitu "Coco", Adrian Molina, opowiedział w wywiadzie z "Huffington Post" o dorastaniu jako amerykański gej meksykańskiego pochodzenia, o swoich przeplatających się tożsamościach, a także o nadziejach związanych z opowiadaniem historii osób LGBTQ na ekranie - w tym o potencjalnym filmie Pixara z queerową postacią. "Jest tyle pięknych historii czekających na opowiedzenie i tyle postaci do poznania".
Adrian Molina był współscenarzystą i współreżyserem ostatniego hitu wytwórni filmów animowanych Pixar "Coco". Kiedy odbierał Oscara w tym roku,
podziękował ze sceny swojemu mężowi, a producentka filmu Darla K. Anderson -
swojej żonie. W Pixarze jest zatem bardzo queerowo. Czy kiedykolwiek powstanie film tej wytwórni, w którym znalazłaby się nieheteroseksualna lub niecispłciowa postać?
W rozmowie z "Huffington Post" Molina opowiedział nieco o swoich "nachodzących się na siebie tożsamościach" i o tym, jak wpływają na jego pracę. "Coco" opowiada o meksykańskiej tradycji Dnia Zmarłych, podążając za żywym chłopcem, który trafia w zaświaty, a Molina - sam mając meksykańskie korzenie - odegrał istotną rolę w przedstawieniu tej kultury w realistyczny sposób i z należytym szacunkiem.
Twórca został zapytany o to,
co ze swoich osobistych doświadczeń przemycił do "Coco" - filmu, który uznawany jest za wzorzec jeśli chodzi o reprezentację latynoskiej kultury w Hollywood. W odpowiedzi przyznał, że głównie sposób, w jaki był wychowywany - mieszkając w domu wielopokoleniowym.
Rozmawiający z Moliną Curtis M. Wong zapytał: "Jak myślisz, co sprawia, że inkluzywne przesłanie filmu przemawia konkretnie do widowni queerowej?", na co twórca odparł: "
Myślę, że wysiłek, z jakim mierzy się Miguel - pomiędzy swoją osobistą pasją, tym intuicyjnym poczuciem, kim jest, a niemożnością pokazania tego, a także sposób, w jaki radzi sobie ze swoim konfliktem - mogą przemówić do drogi, jaką przechodzi queerowa osoba".
Wong wspomniał, że w jednym z wywiadów po rozdaniu Oscarów ujawniona producentka i koleżanka z pracy Moliny, Darla K. Anderson, powiedziała, że
inkluzywny dla postaci LGBTQ film Pixara "byłby marzeniem". Dziennikarz zapytał jakie warunki musiałyby zostać spełnione, by powstał animowany film familijny z queerowym protagonistą lub wątkiem. Twórca odpowiedział: "Mam takie samo nastawienie... Myślę, że musiałbyś mieć kogoś z naprawdę świetnym pomysłem. To musiałaby być robiąca wrażenie historia mająca uniwersalną atrakcyjność.
Jest tyle pięknych historii czekających na opowiedzenie i tyle postaci do poznania. Jestem absolutnie za tym".
Rozmówca reżysera i scenarzysty przypomniał, że on i Anderson wzbudzili niemały szum, kiedy podczas przemowy na Oscarach Molina podziękował mężowi, a Darla żonie, po czym zapytał, czy twórca spodziewał się, że to zostanie zinterpretowane jako zachowanie przewrotowe. Molina wyjaśnił: "Powiem to w ten sposób:
jestem homoseksualnym meksykańsko-amerykańskim artystą. Jestem dumy ze wszystkich tych rzeczy, przyznaję się do wszystkich tych rzeczy. To dosłownie ja każdego dnia. Czy to jest przewrotowe czy nie, nie za bardzo mam w związku z tym jakiś wybór. Ale po prostu pojawię się taki, jaki jestem, każdego dnia i będę się cieszył, że mogę to zrobić".
Molina opowiedział też nieco o dorastaniu jako gej, przyznając, że strach przed dojrzewaniem będąc innym może mieć wpływ na wiele aspektów późniejszego życia. "K
iedy dorastasz jako Meksykanin w miejscu, w którym nie ma zbyt wielu Meksykanów, możesz się czuć jako obcy poza domem, ale czujesz się sobą w domu. Jednocześnie mógłbyś dorastać jako osoba queerowa w tym domu i czuć się obcym w inny sposób".
Jednak twórca przyznaje, że miał szczęście dorastać w akceptującym środowisku: "Pochodzę z rodziny, w której - kiedy się ujawniłem - były te silne rodzinne wartości i mam tu na myśli najszczerszą, najczystszą ich formę, które sprawiły, że to przejście do ujawnienia się było o wiele prostsze. Wtedy chodziło tylko o... 'Jesteś naszą rodziną, kochamy cię. No pewnie, że to jest w porządku'".
Reżyser i scenarzysta dodał: "Mam meksykańskie pochodzenie, jestem gejem, maniakiem na punkcie animacji, jestem artystą. To, że te rzeczy czasami się przeplatają, a czasami nie, jest dobre.
Myślę, że kiedy masz różnorodną rodzinę, różnorodny dom jeśli chodzi o wiek, płeć, kolor skóry... orientujesz się, że taka rozmaitość doświadczeń naprawdę sprawia, że jesteś bardzo empatyczną i rozważną osobą, jeśli się na to otworzysz".
Molina przyznał, że ujawnił się dopiero po dołączeniu do Pixara, a zainspirowała go do tego Darla Anderson. "
Była ujawnioną, silną i słyszalną kobietą w szalonym, kreatywnym środowisku. To, że mogłem przyjść do studia i widzieć ją jako przykład kogoś, kto po prostu jest sobą i robi, co do niego należy, pomogło mi zrozumieć, że to jest możliwe. Posiadanie tej wolności i bezpieczeństwa naprawdę pozwala ci świetnie pracować".
Pytań: 15
Co wiesz o kinie LGBT? Sprawdź swoją wiedzę i pochwal się wynikami!
Rozwiąż quiz Na koniec twórca opowiedział o tym, co chciałby zobaczyć w filmach w związku z reprezentacją osób LGBTQ: "
To, co chciałbym widzieć, to różnorodność historii queerowych osób, które mogą istnieć. Dużo ludzi przeżywa to doświadczenie na wiele różnych sposobów. Chcę zobaczyć wiele interpretacji tego doświadczenia. Myślę, że to możliwe. Jest mnóstwo genialnych artystów, którzy podjęliby się tego wyzwania. Nawet jeśli musimy definiować to jako queerowe opowiadanie historii - to wciąż po prostu opowiadanie historii.
Chciałbym zobaczyć tego tyle, że nie da się tego zmierzyć".
Najnowszy film Pixara - "Iniemamocni 2" - wejdzie na ekrany polskich kin 13 lipca.
(ab)