A Brittany Bowe z brązem dla USA
Panczenistka Ireen Wust zdobyła kolejny medal w Pjongczangu - tym razem srebro z holenderską drużyną. To jej trzeci medal na tych igrzyskach i... 11 w ogóle! Tym samym Wust już przejdzie do historii jako sportsmenka LGBT z najwyższą liczbą olimpijskich medali. Ale to nie koniec - brąz zdobyły Amerykanki z ujawnioną Brittany Bowe w drużynie. To dobre igrzyska dla sportowców LGBT i ich widzialności.
Ireen Wust jest już żyjącą legendą: panczenistka zdobyła kolejny srebrny medal w Pjongczangu, tym razem z koleżankami z drużyny. Z Korei Południowej wróci także ze złotem za 1500 m. i srebrem za 3000 m. Holenderki z pewnością liczyły na złoto - widać było ich rozczarowanie po przegranej z Japonkami.
Ale tego dnia na podium znalazła się i inna ujawniona panczenistka, Amerykanka Brittany Bowe.Bowe trzykrotnie zdobyła Puchar Świata, jest wielokrotną medalistką mistrzostw świata. To jej pierwszy olimpijski medal.
Obecnie spotyka się z holenderską panczenistką, Manon Kammingą. "Miło jest być z kimś, kto ma taką samą pasję, to samo nas napędza, mamy te same cele. To oczywiście trudne, bo mieszkamy w różnych stronach świata, ale obie jesteśmy skupione na własnych celach. Ona na swojej drużynie, ja na swojej. I to działa" - mówiła w rozmowie z NBC.
Dla Wüst to czwarte igrzyska: na poprzednich zdobyła 2 złote i trzy srebrne medale. W 2009 roku Wüst ujawniła się jako biseksualistka – jej partnerką była wtedy inna panczenistka, Sanne van Kerkhof. Nie lubi jednak mówić o swojej seksualności: w 2010 roku denerwowała się na dziennikarzy, którzy pytali ją o jej coming out. "Chcę rozmawiać o łyżwiarstwie. Dlaczego innych sportowców nie pytacie o ich partnerów? Gdybym była z mężczyzną – to nie miałoby znaczenia" – mówiła.
Gratulujemy!
(md)